W moim prywatnym przekonaniu , godzien jest Pan nagrody tej, którą swego czasu otrzymał pewien łebski gość, bawiący się półautomatycznym rewolwerem - w w ruską ruletkę. I uważam , że ma Pan na nią wielką szansę, niech tylko ktoś przytomny w Polsce , o nią dla Premiera wystąpi.
Pomysł, by każdy posiadacz auta, miał w swoim pojezdzie alkomat, jest w istocie rzeczy genialny. Aż dziw, że tak nikczemnie mało innych nacji go stosuje, popiera, chociaż swoją drogą, jeżeliby każdy polski sołtys, o zachodzie Słońca zwijał asfalt w sołectwie, wypadków na drodze byłoby zdecydowanie mniej. Bo jak wiadomo od Pana, medalik ze świętym Krzysztofem już nie wystarcza lub co gorsza - nie skutkuje.
Tu przypomina mi się relacja z odległych dni, którą usłyszałem , jeszcze za kwitnącej komuny. Młody wtedy człowiek, ochotnik, czyli po naszemu - wolontariusz - opowiada, jak mu z ekipą innych dobrych ludzi, szła na wsiach dokoła Bombaju, edukacja seksualna, ze szczególnym uwzględnieniem roztropnej gospodarki plemnikami. Metoda prostą była : przybywało się do przeludnionej wsi, w której nie było telewizji, komputerów, netów, pitów, gazetów, książek - ani jednej i robiło publiczną demonstrację. Pod lufami karabinów hinduskiego policmajstra, spędzało się krajowców i pokazywało na poręcznym przykładzie przyciętego kawałka bambusa, jak należy użytkować z dobrym skutkiem, przedmiot kompletnie nieznany, mianowicie prezerwatywę. Tambylec słuchał i uczył się naciągać, pozostawiając ( Panie Premierze ) odrobinkę wolnej końcówki. Kiedy uznawano, że wreszcie pojął, o co kaman, rozdawano sołtysowi 15 kg stomilowskiego produktu i jechać kazano dalej.
Po trzech latach, do PRL-u docierały niepokojące sygnały. Rząd sowieckimi aeroplanami posyłał znów do tych Indiów, polskich bohaterów postępu i racjonalizmu. Na miejscu przekonywano się , że z wioski liczącej wcześniej tylko 5 tys. luda, zrobiła się wieś licząca 10.5 tys, , chociaż w tzw. międzyczasie, 3 tys. już było w wielkim Bombaju.
- Coście zrobili, o wyedukowani ? - padało pytanie , pod lufami lokalnego policmajstra.
- Coście zroblili z prezerwatywami, któreście dostali je za darmo, czyli z kieszeni polskiego podatnika ?! -
Posłuszni krajowcy, oburzeni podejrzeniem o defraudację przedmiotów, prowadzili tych naszych dzielnych do każdej chaty, gdzie już tuż za progiem, na podsufitce, na dobrze przyciętym kawałku bambusa, dumnie prężył się zawsze odkurzany kondom.
Z Pańską wiarą w moc dyndającego na podsufitce każdego auta alkomatu, będzie dokładnie - wypisz, wymaluj. I nie ma bata. Na taki FETYSZ . Pozostanie jeno wstyd i sromota, gdy w czas nadciągającej jak huragan , kampanii wyborczej do tego i owego, będziesz Pan musiał się pokrętnie tłumaczyć, dlaczego przetarg na dostarczenie alkomatów na rynek, wygrała właśnie firma NN. W kraju, o którym wiemy ,że cnota publicznej rzetelności , występuje równie często, co biały kruk, albo kondom w robocie na indyjskiej wsi.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)