Jestem chyba nienajgorszą żoną po 40-tu latach obfitujących w przeróżności, jeśli nadal chce mi się coś robić na rzecz męża. Chodzi o bezterminowo zwiniętego Adama Kadmona, który całkiem dobrze radzi sobie na portalu WIRTUALNE MEDIA PL. Robię więc mu PEWNĄ przysługę, wrzucając w mój blog jego bieżąco czytany na WM tekst.
.................................. .......................................
DWIE SPRAWY WIELKOŚCI WRZODÓW
0
Zapowiadają się od września redukcje w fachu nauczycieli. Pracę straci 3 tys. osób, zaś kolejne 8 tys. zmusi do wykonywania zawodu w niepełnym wymiarze godzin. W perspektywie – da to znacznie mniejsze świadczenia emerytalne, które i dziś są na oszałamiająco niskim poziomie. Dzieje się tak w kraju , w którym wskutek niżu demograficznego zwiększono na przestrzeni 14 lat, administrację publiczną ze 198 tys zatrudnionych , do 0.5 mln zapracowanych osób. Przypomnijmy : na początku tego wieku, komputeryzacja była w powijakach , a o cyfryzacji gadano, niczym o S F.
Wszystko to wydarza się w państwie z niepowodzeniem kontynuującym nietrafiony, alogiczny, nieefektywny eksperyment pod nazwą GIMNAZJA. Miejsca , w których osiąga się statystycznie mierne efekty ( chociaż nie wszędzie i nie w paraliżującym wymiarze ), miejsca z których U C H O D Z Ą C A młodzież , nie najgorzej wyedukowana jest w : nieposzanowaniu edukatorów, w ludycznym życiu seksualnym , w galeriańskim cichodajstwie, w chamstwie pospolitym – co widać, słychać i czuć , na każdej dużej przerwie – w szkolnym obejściu. O narkotykach i praktykach narkobiznesowych za młodu , szkoda nawet gadać.
Gimnazja , to specyficzne ośrodki paraedukacyjne, stworzone z myślą o odsiewie potencjalnie takich sobie od niewątpliwie mózgowców i rokujących. Dodajmy, w rzeczywistości to miejsca szczególnego odosobnienia dzieciaków wydartych z dotychczasowych środowisk życia i nauczania , maszynka, której pracowite tryby składają ręce do Opatrzności , w intencji szczęśliwego pozbycia się kolejnego rocznika. Tu – nikt nad niczym nie panuje i nawet nie zamierza : grona pedagogiczne mają rodziny, wydatki, potrzeby i jakieś aspiracje, więc po co narażać się na szykany ze strony uczniów, że o uczniowskich rodzicielach nie wspomnę. Pamiętasz tę scenę z THE WALL ? Z taśmą , dzieciakami i zsypem do gardzieli ? To właśnie jest polskie gimnazjum.
Gdy ruszyła machina likwidująca szkoły w imię „racjonalizacji” w wydawaniu publicznego grosza, zaczęto przebąkiwać, że model szkoły ośmioletniej wcale nie był do bani – wręcz przeciwnie – stanowił dobry system płynnej edukacji przy tej samej kadrze i wiązał w sposób szczególny rodziców i dzieci - z placówką. Aliści , mleko rozlano, co trzeba zrobiono w ramach lokalnych układów , zaś pomysłów na zagospodarowanie szkolnych pustostanów, jak nie było, tak i nie widać.
Jednym z pierwszych, słyszalnych głosów, był kilka lat temu głos profesora Ryszarda Legutki, poddającego gimnazja totalnej krytyce. W ślad za nim poszli inni i raptem niedawno zupełnie, nad problemem reaktywacji ośmiolatek, pochylili się czynownicy partii rządzącej. Pochylili z pewną przychylnością, bo jak to do tej pory obserwujemy – nie dało się ich na czas przywrócić do pionu. Zapewne, problem przetrwa do kolejnych wyborów sejmokracji, przecież pan premier niedawno obiecał, że już go nie stać na pomysły taniego, sprawnego państwa. Stąd też mamy , co mamy : szkółki podstawowe, gimnazja, szkoły średnie i jakieś niby zawodowe, a nad każdym elementem składanki – oddzielną, , pełną inwencji i samopotrzeby – administrację i nadzór. Kolosalną nadprodukcję szkół wyższych, służących zarabianiu nielichych pieniędzy , też.
Fajnie jest.
........................ .....................
Kawały, dowcipy, anegdoty, witze i wszystko, co kojarzy się nam ze śmiechem, z żartem i facecją opowiadamy tu nadal i bez specjalnej krępacji, albo tak...


Komentarze
Pokaż komentarze (22)