Przybieżeli do nas Swiadkowie Jehowy, w sile sztuk trzech. Opowiadali, ach opowiadali !
Prawili o KONIECZNOŚCI czynienia dobrych uczynków. Spełniając ich postulat, poprosiłam grzecznie, aby wyrzucili mi śmieci do hasioka, zaś Kadmon - jak to on - z rewerncją poprosił o skoszenie naszego trawnika, naszą nową , samobleżną kosiarką. Tylko te marne 700 m2.. Nic więcej.
Dziwne. Zmykali nam spod dachu tak szparko, że pozostawili nienapoczętą paczkę STRAŻNICY. Obrazili się , czy jak ?
........................................ ...................................
Och, jak gorąco ! Suchość suszy , nam gardła suszy.
Oszczędzaj wodę !
PIJ PIWO .


Komentarze
Pokaż komentarze (22)