Przeglądam sobie posty kolegów z prawicy... Wszystko niby pięknie, ładnie, śmiesznie, ale jedno mnie uderza.
Nawet nie tyle język postów (choć niektórzy mają naprawdę niewyparzony), co brak myślenia o zastanej rzeczywistości.
Niestety nie jest dziwną rzeczą fakt, że tacy np. Sadurscy nazywają was "mendami internetowymi".
Trzeba dużo zmienić jednak. Wiele postów jest pięknych, czytam je z rozrzewnieniem, zgadzam się w nie stu ale dwustu procentach...
Brak tylko realizmu. Co z tego, że taki Galba powie, że ktoś jest np. agentem (i doda parę epitetów)... Od razu wyskoczy taki galopujący major albo azrael i zacznie "najeżdżać na PiS". I tutaj jest problem bo już tutaj Galba się nie potrafi obronić. A przecież wystarczy odkryć śmieszność ich wypowiedzi...
Co więc zrobić? Redefiniować pojęcia... Powiedziałbym nawet - wprowadzić taką nowomowę jak w "Roku 1984" Orwella!
I tak ktoś wyraża się niekulturalnie o "pisiorach", "bolszewii", zakazuje komuś mówić co myśli a domaga się wolności słowa i poszanowania dla cudzego zdania - zaraz go spostponować!
Ktoś mówi "oszołom", "ciemnogród" - wyszukać wśród zachowań środowisk lewackich, nawet europejskich takie, które dobitnie świadczą o głupocie, szaleństwie, może nawet chorobie psychicznej prowokatorów!
"Kaczofaszystowski reżym" - znaleźć zachowania totalitarne lewicy...
"Dziennikarze propisowscy" - znaleźć wśród tekstów czołowych lewicowych dziennikarzy takie, które chwaliły Millera czy Geremka.
Itd.
Trzeba się poruszać ostrożnie, mówić najpierw o poszanowaniu cudzego zdania, powoli acz konsekwentnie budując redefinicję pojęć.
Bo nie jest tak łatwo walczyć z "michnikowszczyzną". Widzieliście przecież jak on "redefiniował pojęcia" - do kanonów należą zwroty "jaskiniowy antykomunizm", "oszołom", "ludzie honoru", "ludzie chorzy z nienawiści".
Ale tu właśnie chyba jego bronią trzeba walczyć.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)