Wojtas Wojtas
157
BLOG

Jak przekonać lewaka? Tylko strzelać?

Wojtas Wojtas Polityka Obserwuj notkę 4

No teraz zainspirował mnie http://pogromcasmokow.salon24.pl/21488,index.html.

Przyznaję - nie znam aż tak całej tej otoczki, całej tej ideologii (nawet i przedwojennej!) konserwatywnej, nie ma co zresztą od prawicowców tego wymagać. Wystarczy „mieć łeb na karku”... Mimo to sprawa nie jest prosta, trochę filozofowania by się przydało.

Myślę sobie tak: czy w ogóle jest możliwe, żeby dyskutować normalnie ze skrajnymi lewakami? Czy prawicowiec ma jakąkolwiek możliwość przekonania „tej czerwonej tłuszczy”?

Crusader vel Artur Nicpoń uważa że nie... Że albo wystrzelać albo „ciebie zjedzą najpierw”... I w sumie wydaje się słusznie, ale czy na pewno?

Co prawda, niby wystarczy polemizować, przedstawiać te słynne hasła „wolność, własność, sprawiedliwość”. Ale jeśli ktoś zacznie choćby od wolności, to już lewak zgodnie z najlepszymi zasadami erystyki, jako prawdziwy sofista wyszuka przeciwieństw, z których trudno się uwolnić.

No bo co to niby wolność według prawicowca (wczujmy się w myślenie lewaka) - „rób sobie co chcesz, ja ciebie nie ograniczam”. Tu oczywiście wchodzi sprawiedliwość w grę... Ale co, jeśli człowiek nie neguje sprawiedliwości, przestrzega prawa, ale nie zachowuje się moralnie? No np. załóżmy, że popiera aborcję albo homoseksualizm (i tu przecież nie ma zakazu ani tego, ani tamtego! Bo lewak może ci powiedzieć, że jednak aborcja jest czymś sprawiedliwym i wcale nie tak łatwo ci jest go przekonać że taka morula jest człowiekiem! A duszy on nie uznaje w ogóle więc o czym tu mówić? A jak rozróżnić tzw. antykoncepcję postkoitalną od aborcji? To pierwsze nie jest przecież zakazane) Tu trzeba jednak prawicowca nazwać konserwatystą. Ale tymczasem konserwatysta traci miano „czystego liberała”, bo coś go jednak ogranicza. Czemu i my nie mamy aby ograniczać praw innych na tej podstawie. Moralność konserwatywna może i jest dla nas abstrakcyjna, ale my mamy swoją - nie wolno być rasistą, nie wolno być homofobem. Zabronicie nam tak uważać?

A sprawiedliwość? Toż wystarczy dodać słowo „społeczna” i też niby wyjdzie lewak na swoje... I przekonuj go tutaj, że przecież taka „redystrybucja” jest po prostu złodziejstwem (a przecież jest!). Bo przecież niby sprawiedliwość to mniej więcej coś takiego: „niech każdy ma to, na co zasługuje”. A przecież każdy zasługuje na to samo! (oczywiście wiadomo, o co chodzi, ale wczujmy się w lewaka!) Tu wchodzi w grę hasło „równości”, którego żaden lewak się nie wyrzeknie, a już ciebie od faszystów zacznie wyzywać!

Własność? Lewica mówi: Ktoś bogatszy już bierze na siebie to, że zaczną mu ludzie wypominać, że otrzymał coś „niesprawiedliwie”. I mówi prawicowiec: Może więc ktoś dorobił się czegoś własną pracą? Ale na to lewica: No ale jak tak, to jak mierzyć wartość jego pracy? Może rynek nie ustala aby jej niesprawiedliwie?  (Rynek wszak bierze pod uwagę bezduszną podaż i bezduszny popyt, a nie włożony wysiłek). No więc co, ustalać tak wartość dóbr, żeby każdy wysiłek był wyceniany sprawiedliwie? Tj. zgodnie z zasługami. A zasługą jest chyba włożony wysiłek? No, to już teraz nie mamy aby komunizmu? No, chyba mamy. Chyba łatwo zejść na manowce.

Wątpię też, że lewica jest nurtem wtórnym. Właśnie wcale nie. Niestety zazdrość ludzka jest wszechobecna. Moralność też się w końcu dopiero musiała wytworzyć. Uważam, że pierwociny lewicowości i prawicowości istnieją od zawsze. Niestety takie np. Pismo Święte nie jest tylko „prawicowe” w obecnym rozumieniu. Za dużo jednak w nim odwołań do lewicowości, żeby je zanegować. Co nie znaczy, że taki Sierakowski może wyszukiwać w nim czegoś, czego nie ma.

Bo jest w nim miejsce dla personalizmu, dla praw jednostki, dla wyższości człowieka nad zwierzętami, dla odpowiedzialności indywidualnej. Ale nie ma poszanowania dla własności ludzkiej, nie ma tego żądania sprawiedliwości „tu i teraz”, jest za to dużo myślenia o „sprawiedliwości społecznej” obecnie rozumianej! Wiele „miłosierdzia” (co powoduje że taka lustracja jest po prostu wyśmiewana - bo rzeczywiście, czemu nie przebaczamy bez wyznania win? Jezus nie powiedział, żeby przebaczać, jeśli ktoś wyznaje winy. Powiedział tylko, żeby przebaczać! Siedemdziesiąt siedem razy! Obojętnie kiedy! Por. Mt 18,21-22. Św. Szczepanowi to co, ktoś się przyznał do winy za jego życia? Por. Dz 7,60. Paweł się przyznał, ale po śmierci.).

„Kiedy więc zmusimy lewicę do dokładnego definiowania tego co głosi, to używania powyższych pojęć w ich prawdziwym, nie zniekształconym znaczeniu- zagrożenie znacznie zmaleje” - to jest jedno z rozwiązań problemu. Ale jak to zrobić?

Bo jeśli się nie da lewaków przekonać to co? Może to my jesteśmy gorsi, bo albo nie można porządnie uzasadnić naszej ideologii, albo z nas tacy słabi prawicowcy? Strzelanie jest tylko oznaką bezsilności!

Wojtas
O mnie Wojtas

prawicowiec

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka