Nie ukrywam - zagłosuję na PiS...
Ale dlaczego? Raczej nie dlatego, że nie lubię PO. PO to nawet trochę lubię (choć niestety za błędy wypunktowuję), tylko że niestety PO PiS-u nie cierpi. I to uznaję za największą głupotę Platformy.
Otóż dlatego, że PO musi mieć bicz nad sobą. Jeśli Platforma wygra - to będzie szalała, zacznie się wymądrzać, aż w końcu zrobi PO-LiD i d. zbita. Żadnych reform nie zrealizuje, a stanie się anty-PiS-em. Zrobi masę komisji śledczych, powrzuca do więzienia kogo nie trzeba i tyle. Zlikwiduje CBA i IPN. Będzie to "nocna zmiana" z dużo groźniejszymi konsekwencjami. Bo na pewno PiS jest bardziej potrzebny od LiD-u, SO czy LPR. Gdybym mógł likwidować jakieś partie, to od PiS-u bym na pewno nie zaczął.
Jeśli PO przegra, to dobrze. Może wreszcie się zmieni kierownictwo tej partii. Jeśli się nie zmieni - to może kogoś Jan Rokita powyciąga. Poza tym na pewno Jarosław Kaczyński zacznie budować swój gabinet i być może wprowadzi Rokitę do rządu. Ale jeśli koalicja PO-LiD będzie miała nadal zbyt dużo posłów - to bardzo źle.
Najlepszym wynikiem dla PiS-u będzie więcej niż 184 mandatów. To z pewnością zdyscyplinuje PO (i z dużym prawdopodobieństwem doprowadzi do wielkich przemian). Poza tym "siła ssąca" PiS-u będzie bardzo wielka. Rokita będzie zapewne w rządzie (a może będzie kandydatem na premiera?). Na 100% nie zlikwiduje się CBA ani IPN. Co groźniejszych ustaw PO-LiD nie wprowadzi.
Co jest potrzebne do takiego wyniku? Ano najlepiej - trzy partie w sejmie - PiS, PO i LiD. I oczywiście jakaś kilkuprocentowa przewaga PiS-u. Tyle, że to bardzo mało prawdopodobne.
Jeśli wejdzie jakaś jeszcze partia (stawiam raczej na PSL), no to cóż, PiS musi mieć z 35% głosów. Może nawet 40%. Będzie dosyć ciężko, ale powinno się udać.
Jeśli będzie w sejmie 5 partii - to będzie tragedia. I nawet, jeśli niektórzy myślą o jakiejś "zdolności koalicyjnej" LPR-u, to wolałbym wynik 4% i jakieś częściowe marnowanie głosu, niż powyżej 5%. Pewnie, że trochę PiS-owi może spaść (ale to i tak byłby elektorat, który nie zagłosowałby na PiS - bo przy LPR-ze został tylko ten najbardziej trzymający się Giertycha elektorat, a przy UPR - ci, co są działaczami UPR, PR zaś ma małe znaczenie; o przeciwieństwach nie wspomnę). Giertych za żadne skarby nie pozwoli na normalną koalicję. Prędzej już może się zachować jak anty-PiS, nie cofnie się przed niczym. Zwłaszcza, gdy się wyjaśni ta sprawa ekspertyzy dot. WBR.
Nie daj Boże, żeby się dostała Samoobrona. Nie daj Boże. Mam ich już dosyć.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)