Od ponad roku działa CBA. Początkowo widać było tylko pokazy, "nowalijki" - to trochę wyglądało dziwnie. Jak na jakąś walkę polityczną. Teraz działanie Biura - można powiedzieć - rozkręca się. Łapie się już nie polityków, ale ludzi z administracji, czy korporacji. W rankingach Transparency International jest już trochę lepiej - percepcja społeczna korupcji jest coraz mniejsza. Ostatnio Ziobro chwalił się wynikami wykrywalności przestępstw korupcyjnych, które znacznie wzrosły.
Ale czy da się lepiej? Wszyscy przyznają, że da. Nie tylko walcząc metodami personalnymi (usuwając "chwasty"), ale wprowadzając zmiany w samej fasadzie instytucji. Wg Jana Rokity to jawność, odpowiednie zasady postępowania, odpowiedni stosunek polityków do instytucji i utrata dóbr i przywilejów do rozdysponowania (tego "spoils system" III RP).
Co dało się zrobić do tej pory w tej materii? Niewiele. Może poprawiła się trochę jawność. "Spoils system" trwa. Nic, tylko płakać po niespełnionych obietnicach PiS-u. Mleko się rozlało. Może są jeszcze jakieś wytłumaczenia - rząd mniejszościowy przez długi czas, potem koalicja z bezideowymi, cynicznymi i hedonistycznymi politykami Samoobrony i LPR - zresztą koalicja z jednej strony przymusowa, bo PO nie chciało zgodzić się z warunkami PiS, ale z drugiej strony dobrowolna - bo stanowiła alternatywę, w którą łatwo było wejść po wyborach prezydenckich. Chyba za łatwo - tu mam chyba największy żal do dołów partyjnych PiS.
Ale czy Rokita ma rację mówiąc, że osoby są mało ważne? Też nie. Ważne są i osoby i instytucje, i materia i forma. Z czego wywodzą się urzędnicy - z odpowiedniego Korpusu Służby Cywilnej, czy z wyboru przedstawicieli partyjnych. Czy są kompetentni i uczciwi, czy brakuje im tych cech? Partia może tu ingerować mimo przekleństwa "spoils system". Czy są to elity o ukorzenionych zasadach moralnych czy nie? To też pytanie - chyba raczej nie, komunizm utrącił kręgosłup wielu ludziom. Ale są też i ludzie moralni. Nie wszyscy jednak. Jak w miarę szybko wpoić te zasady jak nie systemem nagród i kar? Wprowadzając CBA.
Przed kim szef CBA ma odpowiadać? Przed sejmem? To chyba za duże niebezpieczeństwo. Łatwo by było go odwołać pod byle pretekstem. Może wprowadzając system o przesuniętej kadencyjności bez odwoływania?
Wydawałoby się, że PO-PiS rozwiązałby te kwestie. Oby powstał, choćby częściowo. Przynajmniej z częścią PO. Bo sam PiS chyba się zagubił.


Komentarze
Pokaż komentarze