Przyznam, że przeczuwałem, że tak będzie. Kaczyński mimo odpoczynku od wieców partyjnych, nie przygotował się. Myślał, że będzie tak samo, jak z Kwaśniewskim, a to pewne, że tak nie będzie. Było pewne, bo PO za wszelką cenę szuka zwycięstwa, a LiD jest dużo mniej zaangażowane (tym bardziej Kwaśniewski). Wiedziało że Kaczyński postara się pokazać Tuska jako fircyka. I bardzo dobrze wybrnęło. Kataryna miała rację, podtrzymał zresztą wypowiedź specjalista Mistewicz - sztab PiS-u nie pomógł Kaczyńskiemu. Z pewnością należało tą gawiedź z PO unieszkodliwić. Agresja Tuska plus agresja publiczności - tego premier nie miał szans wytrzymać. Riposty były dzięki temu mniej celne (zresztą niestety - już wyświechtane). Poza tym to wyglądało niestety jak sit-com - śmiejemy się w momentach przewidzianych przez redaktora (czyli tu: publiczność). A co gorsza - nie słuchamy już Kaczyńskiego, rozproszeni tym śmiechem. Efekt obrony słabszego niestety tu nie zadziała. A jeszcze na niby-gierkowskie skandowanie "Donald Tusk" było "premier Kaczyński", zresztą i tak moim zdaniem było to neutralne.
Powtarzam - riposty nie były celne. Zbyt wyświechtane, naprawdę trzeba było coś nowego wymyśleć. Nawet ja sam mógłbym mu doradzić w paru kwestiach. Np. Irlandia - nie musimy być liberalni skoro już tak. Irlandia ma bardzo progresywny system podatkowy (22 i 42% zdaję się). Wielka Brytania - publiczną służbę zdrowia bardzo mocno zresztą dotowaną. Można było w ogóle tą reklamówkę wyśmiać - że i tak za dotknięciem różdżki się Irlandii nie zbuduje. Druga rzecz - Karta praw podstawowych - od razu trzeba było wyjaśnić - że np. TK z banalnego art. 2 wyłożyło zakaz lustracji. I że łatwo można zmienić zasady rozszerzając kompetencje Unii mając już taką podkładkę jak KPP. Trzecia - Fotyga - trzeba było od razu mówić - Bartoszewski nielepszy. Można też było mówić realistycznie - skoro koalicja z PO to pewnie MSZ oddamy PO, ale osobom które przynajmniej nie są przeciwni naszym tezom (jak Saryusz-Wolski). Można było mówić - przykro mi, ale "straszył nasze dzieci" i do tego niewybrednie obrażał. Zła riposta zresztą też po tym zdrobnieniu "Jarku" - mógł od razu przejść na "Donku" (Bielan mógł mu o tym powiedzieć). Druga zła riposta - że pielęgniarki zyskały dzięki pieniądzom z budżetu. Nie było przesunięcia z budżetu. Ale można było od razu zarzucić, że Tusk kłamał mówiąc, że to dzięki wzrostowi składki - po prostu to było przesunięcie wewnątrz składki z puli na leczenie do puli na płace. Trzeba było się też przygotować na słowo "kłamstwo" którym tak szermował Tusk. Kaczyński się nie wybronił. Kaczyński też zapomniał o jednej rzeczy w mówieniu o płacach. Błędne koło - jeśli lekarze będą zarabiali więcej, to my będziemy im niestety więcej płacić niż teraz płacimy składkę. Tak samo nauczycielom. Tak można było powiedzieć. Druga rzecz - że skoro trzymamy się publicznej oświaty i służby zdrowia, to obniżając wydatki, obniżamy płace. A nie podwyższając składki - nie podwyższamy płacy służby zdrowia. Jeszcze jeden błąd - Tusk ładnie powiedział, co ile % podrożało. Kaczyński za bardzo chciał to makroekonomicznie określić. To wybiło argument o Kaczyńskim jako obrońcy zwykłego człowieka. Ale Kaczyński mógł się wybronić, że on nie jest Gierkiem albo Gomułką w tej sytuacji - bo statystyki są obiektywne, GUS nie jest prorządowy. A na "pistolet" można było mówić o żarcie i ładnie to rozmyć dobrym humorem i dobrym stosunkiem do przeciwnika.
Słowem - invincible Kaczyński. invincible Bielan&Kamiński - tym nie trzeba było się tak podniecać. Popełnili szkolne błędy.
Ale klęski całkowitej nie było - dobrze podtrzymał elektorat Kaczyński mówiąc o koalicji z ludźmi dobrej woli z PO i mówiąc, że w żadnym razie Samoobrona i LiD. W ogóle Kaczyński mówił, tak jak elektorat PiS-u chciał. Oczywiście Tusk się bardzo bardzo spodobał elektoratowi PO, więc Tusk też wygrał w tym elektoracie. Ale tym bardziej jeśli Tusk wygrał, to elektorat PiS się jeszcze bardziej zmobilizuje. Więc swoje elektoraty idealnie zmobilizowane. Dobrze jeszcze Kaczyński odwołał się do ludzi w sprawie Iraku - dezercja! To mi się spodobało. Ale zbyt wielu ludzi nie przekona niestety.
Co z innymi elektoratami? W elektoracie nie widzącym merytoryki niestety wygrał Tusk. I to bezapelacyjnie. W elektoracie PO-PiS-u był jednak remis. W elektoracie LiD-u wygrał bardzo Tusk z Kwaśniewskim (i nawet myślałem sobie, że Kaczyński chyba się z Tuskiem umówił, żeby tak kontrolowanie przegrać, żeby spuścić LiD poniżej 8%). W elektoracie Samoobrony był remis z przewagą Tuska (ale Samoobrona prawie cały elektorat i tak utrzyma). W elektoracie LPR-u nie wygrał żaden, bo ci bardziej socjalni odeszli, ale z drugiej strony wypowiedzi Kaczyńskiego w sprawie polityki zagranicznej dużo tu mu pomogły. Elektorat PSL utrzyma też swoje poparcie.


Komentarze
Pokaż komentarze