Mamy czterech wicemarszałków. Mogłoby być trzech - reprezentowaliby wszystkie kluby poselskie, poza PO, która ma marszałka. A tak - będzie ciekawie na zebraniach prezydium, a może nawet na sali plenarnej. Profesor będzie się musiał jednak jeszcze uczyć, jak się zachowywać, a jak nie zachowywać.
Cóż - wypowiedzi wielokrotnego parlamentarzysty było wiele, ataki Beaty Kempy, Beaty Mazurek, Tomasza Dudzińskiego, Mariusza Kamińskiego, Krystyny Grabickiej, Marka Matuszewskiego, Zbigniewa Girzyńskiego, Marka Suskiego to było i tak mało. Pokolenia będą czerpały z tej krynicy szczerości!
Ale kto dziś próbował bronić Niesiołowskiego - "słowiczogłosa" posłanka SLD Joanna Senyszyn, minister Kalisz, a także poseł Czuma i wnioskodawca Bogdan Zdrojewski.
Posłanka Senyszyn zaczęła od insynuacji, że działacze PiS pierwsi używali tak niewyszukanego słownictwa. Nie adresowane do nikogo personalnie "wykształciuchy" czy ewidentnie incydentalne (i uzasadnione) reakcje emocjonalne typu "spieprzaj dziadu", "małpa w czerwonym" to maksimum uprzejmości przy wypowiedziach Niesiołowskiego. Drugi argument - to podtrzymywanie stereotypu, jakoby Kaczyńscy byli nieodporni na krytykę. Przepraszam bardzo, ale gdzie tam były argumenty - to były same bluzgi.
Minister Kalisz właściwie odpowiadał tylko na wypowiedź posła Girzyńskiego. Oczywiście, taktycznie, a nie wspaniałomyślnie przebaczył Niesiołowskiemu za "pornogrubasów". Chciał się ładnie wkomponować w wypowiedź posłanki.
Poseł Czuma próbował albo przyrównać Jezusa Chrystusa do zwykłego, zapewne i grzesznego człowieka Niesiołowskiego, albo uprawomocnić podział na "równych i równiejszych". Pisowcy nie mają prawa do krytyki (nawet jeśli mają dowody), ale Niesiołowski przez swoje zasługi (walka o wolność - nie ma co się licytować, ale wielu PiS-owców ma większe) ma wszystkie grzechy odpuszczane na bieżąco. Słowa o "grobach pobielanych", rzeczywiście uzasadnione jeśliby porównać doskonałość Chrystusa z grzesznością faryzeuszy nie były właśnie obelgami - były uzasadnione ukazaniem ich relacji do Boga. Za to Niesiołowski mówił naprawdę porównywalne rzeczy, w ogóle mieszając innych z błotem.
Próbował jeszcze trochę perswazji - "dlaczego zwracacie uwagę na obraźliwe wypowiedzi a nie zasługi" - co było zupełnie groteskowe - nieważne, czy Niesiołowski był w PRL-u opozycjonistą, czy tylko pracował naukowo, ważne, by teraz zachowywał się przyzwoicie.
Bogdan Zdrojewski przypomniał Andrzeja Leppera, który jednak nie atakował tak za swojej kadencji Platformy, jak czynił to Niesiołowski w stosunku do PiS-u. Naprawdę - jeśli o to chodzi, to z dużej chmury mały deszcz.
Drugi akapit jest zagadkowy - Zdrojewskiemu chodziło oczywiście o posłów Religę, Sośnierza, Gęsicką i Gilowską. Ale czy chciał tylko wybronić się przed cytatami przedstawionymi przez Dudzińskiego czy zaatakować te osoby - że bez nich PO jest jakby lepsze - tego nie wiem.
Osobisty stosunek Zdrojewskiego do Niesiołowskiego ma mały związek z zachowaniem wicemarszałka w ogóle. "Gołąbek, chodząca dobroć"? Mało prawdopodobne. "Jak się urodził, kilka miesięcy później wojna się zakończyła" - co? Niesiołowski spowodował zakończenie wojny? To był chyba żart.
Próba odpowiedzi na pytanie "czy w Platformie są inni wykształceni ludzie" nie skończyła się odpowiednio. Oczywiście, wszyscy są wykształceni. Szef jest jednak tylko magistrem. Pewnie chodziło o ludzi godniejszych tego stanowiska - Zdrojewski zaczął kluczyć, więc przypomniał coś, co zupełnie nie miało związku z tematem - droga z Łodzi do Warszawy. Ale chyba jednak wie, że za dotknięciem różdżki się jej nie zbuduje.
Ostatnia rzecz była zdumiewająca - sugeruje, że Platforma Obywatelska pozbawiłaby PiS nawet funkcji wicemarszałka jakiejkolwiek izby - słowa Mariusza Kamińskiego o modliszce okazałyby się prorocze. Że Platforma robi przysłowiową łaskę PiS-owi, że zgadza się na wicemarszałka Putrę. Żeby z tym był problem? Raczej nie, bo Niesiołowski właśnie uzyskał najwięcej głosów przeciw.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)