Niechciany kompromis się niestety zrealizował. Podobnie będzie chyba także w Senacie.
1.
Sens mojego sprzeciwu wobec traktatu był bliski wizji sprzeciwu posła Zbigniewa Girzyńskiego. Bardzo ciekawie się Girzyński wypowiedział - nie były to jakieś radiomaryjne pomysły, tylko prawdziwa brytyjska konserwa - zdrowe hasło o biurokratycznej, niewydolnej Unii.
Nie chodzi mi o jakieś rojenia o formalnej niepodległości, choć rzeczywiście formalną niepodległość tracimy na "odcinku" prawa. Nieformalnie prawdziwej niepodległości nie mamy chyba od początku III RP. Taka sytuacja jest z mediami, służbami, gospodarką... Już pierwszy błąd (?) założycielski był taki - musimy jakoś te nasze długi spłacać, ergo po prostu nie zawsze mogliśmy realizować swoją politykę.
Wielu ludziom może się wydawać, że elektorat PiS-u będzie wygospodarowany przez coś, co powstanie po prawej stronie. Ale jednocześnie dzisiejsze głosowanie może spowodować wielki ruch w lewo całej sceny politycznej. A PiS okazuje się partią "nieoszołomską", zwyczajną, i po tej stronie, bardziej centrowej szuka swoich szans. Mnie oczywiście taka sytuacja nie powinna odpowiadać. Ale czy na pewno? Może to i dobrze, skoro mieliśmy SLD które miało być partią zwyczajną, i przestało być bo było okropne. Mamy teraz PO, które miało być partią zwyczajną, ale jest na drodze do podobnej sytuacji. Może PiS będzie lepsze, niby pragmatyczne i centrowe? (ja i tak nie zagłosuję).
2.
Ale to tylko dywagacje. Ważniejsza będzie pozycja międzynarodowa. Tu chodzi o to, by nasza polityka nie była bierna, lecz czynna, skoro jesteśmy już w tym koncercie mocarstw. Bo jesteśmy. Kiedyś to było tak - "nasza wieś wesoła, nasza wieś spokojna". Szukaliśmy tylko spokojnej przystani w UE i NATO. Później zaczęliśmy się jeszcze zabezpieczać od wschodu. I to było dobre (polemizuję tu z dr Wielomskim). To było dobre, bo jest to pewne klecenie układu międzynarodowego bliskiego USA, który to układ będzie odgrywał zapewne niemałą rolę militarno-gospodarczą w globalnej polityce. Tu nie chodziło o antyrosyjskość (co tak drowi Wielomskiemu na tej Rosji zależy), tu chodzi o jeszcze dalszy kierunek. I dla nas raczej o rynki zbytu a nie o bezpieczeństwo.
No ale też musimy klecić układ międzynarodowy wewnątrz Europy. Sklecenie układu z Niemcami miałoby sens. Ale miałoby sens tylko wtedy, gdyby udało nam się odciągnąć Niemcy od współpracy z Rosją. Jeszcze lepiej by było, gdybyśmy
te kraje skłócili a jednocześnie zaprzyjaźnili Niemcy z Ukrainą i Gruzją. Dr Wielomski napisał, że byłoby to niebezpieczne. No ale jak? Dzisiaj nie ma zagrożenia wojnami! Zresztą Ukraina jest i tak za słaba na wojnę...
Dobre będą też układziki z Wielką Brytanią i Francją. Można by było nawet tak lawirować między Niemcami a GB-FR. GB-FR dałoby nam pewne odświeżenie polityki i rozluźnienie więzów. Dałoby się pograć na bardziej szerokiej, europejskiej szachownicy. Może też dałoby się pokierować Europę w stronę liberalnych pomysłów?
Usytuowanie w środku trójkąta między układem USA a układem GB-FR a układem niemieckim byłby IMO optymalne.
Jak widać, nie ma tu Rosji. Bo Rosja albo nie będzie prawdziwym graczem na globalnej scenie, albo będzie ostatecznie wrogiem tych wszystkich układów.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)