Juz słyszę szybsze bicie serca u lewicowo-liberalnych blogerów. Ale ja tylko teoretyzuję. Przynajmniej narazie.
Od kilku dni w związku z tzw sprawa Krzyża, nachodzą mnie właśnie myśli z tytułu notatki.
W Polsce ochrzczeni w wierze rzymskokatolickiej stanowią procent bodajże 96. Jednakże w najważniejszym prawnym akcje stanowiacym ład i ustrój naszego kraju nie ma stwierdzenia, że Rzeczpospolita Polska jest państwem katolickim. A być powinno.
Dlaczego?
W każdej demokracji, Naród organizuje panstwo. Państwo, które ma mu służyć, interesy wspólne Narodu reprezentować czy ich bronić. Jednym słowem państwo nie jest celem samym w sobie, ale jest emanacją pragnień, wartosci i celów jego obywateli. Jest świętością tylko wówczas, jeśli takie miano nada mu Naród. Wszak Naród jest suwerenem.
W demokracji podstawą wyłonienia władzy są wolne wybory. Wybieramy przedstawicieli Narodu, by pracowali na rzecz dobra wspólnego. Kim są owi ludzie? Jak napisałem są członkami Narodu, takimi samymi jak cała reszta. A skoro są w zgodzie z demokratyczną logiką 'naszymi ludźmi', mamy pełne prawo sądzić i stwierdzić, ze są w miażdżącej większości ochrzczonymi rzymskimi katolikami. Zresztą można to łatwo sprawdzić w dokumentach, czy owy pan czy pani mają status członka wpsólnoty wierzących czy nie. Nie chcę tu przytaczać argumentu o deklaracjach większości polskich parlamentarzystów czy nawet prezydenta o swoim katolicyźmie. Bardziej interesuje mnie stan faktyczny. A fakty można sprawdzić jak już wspomniałem w aktach i statystykach.
A państwo polskie wciąż nie jest oficjalnie katolickie. Czy jest to tylko brak logiki, teoretyzowanie i akademicka dyskusja? A może jest to złamanie podstawowej zasady demokracji? Zasady, że państwo jest emanacją jego twórców, obywateli, Narodu. Często się mówi, że Polska jest katolicka, i każdy czowiek który skończył przynajmniej 5 klas szkoły podstawowej o tym wie. Polska, jako kraj. Są ludzie, którzy chca to zmienić. Chcą doprowadzić do sytuacji, by kiedyś można było stwierdzić: Polska jest ateistyczna. Wiemy, ze są bez szans, bo procesy kulturowe trwają wiekami, a nawet tysiącleciami. Tacy ludzie to ekstremiści. Ale wielu, i to uchodzących za poważnych polityków, cieszy się na głos o konstytucyjnym rozdziale państwa od wiary. Jak już powyżej udowdniłem, takowy podział jest nie tylko nielogiczny, ale takze sprzeczny z demokracją i jest jawnym przejawem dyktatury władzy.
Dlatego jestem za trwałym Krzyżem przed Pałacem Prezydenckim, a jeśli jest taka wola większosci Narodu tylko brakuje mu śmiałości, także za Krzyżem przed każdą szkołą, fabryką, i innym miejscem publicznym.
Since fiction? Absolutnie nie. Jako katolik, kieruję się nakazami sumienia zakorzenionymi w mojej wierze na codzień. Zakładam, i mam to tego pełne prawo, ze podobnie robi zdecydowana wiekszość polskich przedstawicieli publicznych. Człowiek jest bowiem jednoscią. Wszystko zaczyna się od idei, wartości, a kończy na czynie. Demokracja bardzo takiemu zdrowemu procesowi społecznemu służy. Dlatego głęboko wierzę, ze takie właśnie państwo - państwo katolickie zostanie w Polsce ustanowione a konstytucja zmieniona. By prawo i demokracja były naprawdę, i by po prostu nie obrazono zwykłej elementarnej logiki.


Komentarze
Pokaż komentarze (20)