Nie wiem, jak Państwo, ale ja dzisiaj jechałem jakieś 300% dłużej, niż normalnie. Chwała kierowcom autobusów, którzy wypuszczali ludzi wbrew przepisom - ale nie zagrażając niczyjemu bezpieczeństwu, bo piesi nas wyprzedzali, a ślimak, gdyby przyśpieszył, też dałby radę.
Na pewno transportowcy będą dzisiejszą sytuację analizować, ale jestem pod wrażeniem informacji sprzed kilku dni: ZTM ma monitoring pozycji autobusów (bo to o nie dziś chodziło, nie o tramwaje czy metro) - którego nie udostępnia publicznie. A oszczędziłoby to zachodu czekania panu, który powiedział mi na Dolnej, że od godziny czeka na autobus 503 (widząc, że nic z tej linii NIE JEDZIE, mógłby wybrać autobusy pełznące w stronę Wilanowa, by przesiąść się np. na 185, które, powoli, ale jechały).
O sprawie pisałem już wielokrotnie: ileż życia pasażerom ułatwiłoby umożliwienie śledzenia na żywo pozycji pojazdów komunikacji PUBLICZNEJ, za którą płacimy pieniądze - czy to w biletach, czy w podatkach. Propozycję taką sformułowałem we wrześniu 2014 (zapewne trwały już wówczas nad tym prace w ZTM); wówczas trafiło to na "halę odlotów". Okazuje się jednak - to odlot w pozytywnym sensie: wizja jest bliska realizacji. Tj. - zrealizowana, ale (nie wiadomo dlaczego) niedostępna dla pasażerów. Wzywam ZTM do udostępnienia tego narzędzia pasażerom, tak, jak we Wrocławiu! (Nawet, gdyby miały to być same autobusy - SZCZEGÓLNIE autobusy - to pomogłoby pasażerom). Jakie są powody nieudostępnienia narzędzia pasażerom online? Świetnie widać byłoby spiętrzenia kursów, niewynikające z korków, a ze źle zaplanowanych rozkładów (na marginesie: od stycznia czekam na odpowiedź z ZTM w sprawie zdublowanych kursów jedynych linii, jakie łączą w weekend Służewiec i Służew: 189 i 193; wciąż otrzymuję listy o przesłaniu mojego prostego pytania o powody zdublowania kursów do analizy do innej komórki ZTM...)
Na marginesie: co się stało, że całe miasto zostało sparaliżowane?...


Komentarze
Pokaż komentarze (10)