Widmo kryzysu zadłużenia krąży po Europie. Obok Grecji stalowa kosa wskazuje teraz na Irlandię. Oto minister transportu tego kraju Leo Varadkar oficjalnie stwierdził, że Irlandia nie będzie w stanie zdobyć odpowiednich funduszy, sprzedając obligacje. Dlatego kraj potrzebuje kolejnych transzy pieniędzy z MFW i Unii Europejskiej.
Tymczasem specjalista od mętnych wypowiedzi i gładkich słów Jan Krzysztof Bielecki w wywiadzie dla „Pulsu Biznesu” kreśli wizję przyszłej Unii recepty, która według niego ma być remedium dla obecnego kryzysu:
„Musi nastąpić reorganizacja tego klubu, powinna zostać wyjaśniona kwestia koordynacji polityki ekonomicznej, zarządzania klubem i stworzenia jego władz”.
Czyli były premier chce utworzenie federacji europejskiej. Teza że utworzenie federacji europejskiej miała by stanowić remedium na kryzys zadłużenia jest absurdalna. Można ją obalić argumentem per analogium. Otóż w USA które de fakto są federacją w miarę niezależnych stanów mimo skoordynowanej polityki ekonomicznej, zarządzania i istnienia władz centralnych kryzysu nie udało się zapobiec. Problem nie w centralizacji, ale w jakości zarządu.
Teza o konieczności federyzacji UE jest absurdalna jeszcze z jednego powodu. Interesy poszczególnych krajów UE są sprzeczne. Inne interesy mają Niemcy, inne interesy ma Grecja, inne Słowacja, a jeszcze inne Polska. Kto określi co stanowią interes UE. Przy sprzeczności jakie występują w UE efektywna skoordynowana polityka jest zwyczajnie niemożliwa, przyjmując nawet dobrą wolę poszczególnych krajów.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)