Niewiele potrzeba było czasu, aby Umiłowany Przywódca zaprzeczył swoje sławnej obietnicy. Obietnicy o tym, że Ten rząd i przyszły, jeśli wygramy wybory, nie będzie się nisko kłaniał ani bankierom, ani związkowcom, nie będziemy klęczeli przed księdzem. Siedem dni to niedługo, ale przecież Umiłowany Przywódca jest zdolny do wielkich posunięć. Obietnica poruszyła głęboko polskie media i przeorało polską klasę polityczną. Wszyscy wskazywali na księży, jako tych, przed którymi politycy PO nie będą klękać. Tymczasem rząd Tuska już w sobotę 17 zgiął swoje kolana przed międzynarodową finansjerą.
W piątek Umiłowany Przywódca poinformował Polska będzie uczestniczyć w mechanizmie gwarancji dla Grecji w wysokości 250 mln euro. Zaznaczył, że ten udział w nowej pomocy dla Grecji nie wpłynie na finanse publiczne Polski. W dwóch zdaniach jedno zaprzeczenie obietnicy, i jedno kłamstwo.
Dlaczego zaprzeczenie? Gorąco zachęcam do analizy informacyjnych z diagramu zamieszczonego na portalu forsal.pl pod linkiem http://g.forsal.pl/p/_wspolne/pliki/489000/489666-i02-2011-118-000-008a-001.jpg. Wynika z niego jasno, iż gro zadłużenia Grecji jest zadłużenie wobec prywatnych banków. Banki te w czasie bomu kredytowego chętnie udzielały bankrutowi, jakim jest Grecja kredytów. Teraz, kiedy system w Grecji załamał się banki mogą zostać z niezapłaconym greckimi obligacjami. I tak działający w Polsce Bank Fortis ma zakupionego długu greckiego na 5 mld dolarów. Zobacz link: http://g.forsal.pl/p/_wspolne/pliki/419000/419190-ekspozycja-wybranych-bankow-na-dlug-grecji-irlandii-i-portugalii-w-mld-eur.jpg. Jeden z analityków BZWBK napisał o przyczynach kryzysu w Grecji Boom kredytowy na drodze do strefy euro rozpoczynał się w Hiszpanii, Grecji, Portugalii i Irlandii już na 3-4 lata przed oczekiwanym przyjęciem wspólnej waluty (już wówczas następowało dostosowanie poziomu stóp procentowych) i osiągał apogeum w roku przystępowania do strefy euro. Udzielenie gwarancji przez polski rząd jest skierowane ku prywatnym bankom, które nie chcą podejmować ryzyka pożyczając Grecji pieniądze. Chcą ewentualne ryzyko przerzucić na państwa w tym państwo Polskie. Jeżeli to nie jest klękanie przed bankierami to nie wiem, co nim jest.
Dlaczego kłamstwo? Kłamstwo zawiera się w słowach nie wpłynie na finanse publiczne Polski. Otóż wpłynie. System gwarancji, o którym mówił Umiłowany Przywódca bez wątpienia zostanie uruchomiony. Stanie się tak, dlatego że bankructwo Grecji może być tylko odwlekane, ale niezażegnane. Niech ostrzeżenie dla nas będzie wypowiedź szefa firmy Alianz Michaela Diekmanna. Co stanie się, jeśli wszyscy greccy właściciele oszczędności podejmą szturm na banki i wycofają swe zasoby? Banki musiałyby zostać zamknięte. W niekontrolowany sposób odbiłoby się to na wielu innych regionach i instytucjach finansowych. Powstałaby groźba drugiego, większego kryzysu finansowego. Niestety jak się wydaje do tego właśnie zmierzamy, a obecne działania mają jedynie tą czarną perspektywę odłożyć w czasie. To bez wątpienia wpłynie to na polski system finansów publicznych.
Odnosząc się to tekstu Ojca Żałożyciela Salonu24 (Igora Janke) “Pomagać Grekom, czy nie? - dyskusja na wtorek”, który przedstawia kilka arugumentów przciw pomocy dla Grecji, odpowiadam krótko “Nie”. Zasadnicznym argumentem pana Wróblewskiego jest dla mnie argument nr 2 w Którym pisze Pakiet ratunkowy fałszywie został nazwany ratunkowym. Grecji to nie uratuje. Jej zadłużenie jest bliskie dwuletnim obrotom finansowym kraju i nikt nawet się nie spodziewa, że długi kiedykolwiek zostaną spłacone. Płacimy za kilka miesięcy spokoju. Odwlęczone nieszczęscie bedzie większym nieszczęściem niż gdyby zdarzyło dziś.
Komentarze
Pokaż komentarze (6)