0 obserwujących
88 notek
182k odsłony
  458   0

Koledzy Posła Karpiniuka

 

 W Tamtym Tygodniu działo się wiele. Pokazano wiele zdjęć, nagrań, wypowiedzi. A jednak, gdy oglądałem zdjęcia tych co zginęli 10 kwietnia pod Smoleńskiem, z nieznanych mi powodów, najbardziej żal mi było gdy patrzyłem na zdjęcie roześmianego posła Karpiniuka. Zawsze było mi daleko do jego poglądów i andronów, które czasami wygadywał.  Szczerze mówiąc, zawsze uważałem za głupka. A jednak, nie szufladkowałem go jako chama, czy wręcz kanalii. Jego wypowiedzi nie budziły we mnie tak nerwowych reakcji jak słowa jakiegoś Niesiołowskiego czy Palikota. Ot, taki niegroźny.

Do dziś nie wiem dlaczego, aż tak mi go było żal.  A dziś żal mi go jeszcze bardziej.

Dziś bowiem bardziej niż z głupkiem kojarzy mi się on z koniem z Folwarku Zwierzęcego, który powtarzał ciągle, że jego przywódca „ma zawsze rację”. Jak wiemy, koń za swoje oddanie sprawie, został przez tegoż przywódcę sprzedany na klej.
Sebastian Karpiniuk za swoją dzielną pracę dla PO, za wygadywanie tych bzdur o Tusku i bronienie publiczne decyzji tej grupy troglodytów, został nagrodzony w bardzo podobny sposób. 

„Ja mogę wpaść na pogrzeb, w końcu to kolega” – tak mówił płk Molibden. I tak zdaje się mówić PO. Oni mogą wpaść na pogrzeb, bo Karpiniuk to w końcu kolega był, ale nic więcej.

Sebastian Karpiniuk byłby zapewne szczerze zdumiony, gdyby zobaczył jak szybko o nim zapomniano w PO. Jak szybko sprzątnięto jego zdjęcie z Sali Sejmowej, jak szybko o całym wydarzeniu, jako tragedii narodowej, zaczęto mówić jako o czymś odległym. To, że po jakiś bagnach walają się fragmenty jego ubrań, rzeczy prywatnych „nie jest problemem” dla marszałka Komorowskiego – jego (tzn. Karpiniuka) kandydata na prezydenta. 

Jeszcze bardziej zaskoczony byłby Sebastian Karpiniuk, gdyby zobaczył w jaki sposób jego polityczni towarzysze starają się wyjaśnić przyczyny jego śmierci. Nikt nawet nie próbował tu w Polsce przeprowadzać sekcji jego zwłok. Jego – posła na Sejm RP! Liczne dziwaczne niejasności w tej sprawie są wręcz ignorowane przez jego kolegów, a próby publicznej dyskusji o katastrofie i nawoływania do dogłębnego badania okoliczności jego śmierci, jego przyjaciele z PO, nazywają „wypowiadaniem wojny Platformie”. A przecież to im, Platformie, powinno chyba najbardziej zależeć by na wszelki możliwy sposób zbadać przyczyny śmierci  ich kolegi, ich posła. O dziwo, dziś €to te znienawidzone PIS, które on kiedyś tak zwalczał, bardziej chce się dowiedzieć prawdy o jego śmierci, niż jego partyjni koledzy.

Żadnej sejmowej komisji nawet nikt nie powołał. Blida, BYŁA posłanka, która zginęła przecież w dużo mniej tajemniczych okolicznościach, ma „swoją” komisję. A on i kilkunastu innych posłow nie. Czyżby dawni towarzysze platformiani nie chcieli dojść do prawdy – dlaczego zginął on, ich przyjaciel, Seba – jak mówili o nim w czasie pogrzebu?

Jego śmierć stała się niczym innym jak kolejnym medialnym wydarzeniem, które PRowcy jego partii mogą albo czymś przykryć, albo nadmuchać tam gdzie trzeba tak by służyło to interesom rządu. I nic więcej. Wykorzystać / przykryć na tyle na ile się da i iść dalej. Tak jak świnie w Folwarku wykorzystały to co jeszcze się dało z niezdolnego do pracy konia, a potem szły dalej, po drodze lamentując publicznie nad śmiercią swojego „towarzysza”.

Takimi towarzyszami okazali się właśnie platformerscy koledzy posła Sebastiana Karpiniuka.

social.

Lubię to! Skomentuj82 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale