Kilka dni temu wróciłem z Turcji , gdzie przy pięknej pogodzie spędziłem z rodziną dwa tygodnie. Ale nie o tym chcę napisać. Chciałbym skonfrontować Azję (Alanye) z Europą ( Gdańskiem). Otóż jak wiadomo Gdańsk ma być jednym z miast, w którym jedna z grup będzie rozgrywała mecze na Mistrzostwach Europy w piłce nożnej w 2012 r. Ochów i achów jaki to Gdańsk będzie przygotowany, nie ma w naszej obiektywnej prasie końca. Ale przychodzi czas konfrontacji. Obywatel , którego na to stać, wyjeżdża zagranicę. Ląduje w mieście Alanya ( 100 tys. ludność) na dworcu lotniczym , nieporównywalnie większym, przestronniejszym, z szybką i miłą obsługą. Po dwóch tygodniach wraca i ląduje na lotnisku w Gdańsku. Tak się złożyło, że w tym samym czasie ( różnica 15 min.) wylądowały dwa samoloty z Alany. Zaczął się horror. Pasażerowie byli obsługiwanie przez aż dwóch pograniczników. Ponieważ było bardzo dużo osób z małymi dziećmi , a wiele z tych dzieci płakało , stojąc w ciasnym pomieszczeniu, odprawa była karą za wyjazd , a nie zakończeniem pięknych wakacji. Odprawa dłużyła się niemiłosiernie. Następnie , kolejna Golgota na taśmie z odbiorem walizek , gdzie na podajniku mikroskopijnej wielkości w salce co najwyżej na pięćdziesiąt osób było co najmniej 200 , makabra. O samym wyjeździe z lotniska nie ma co mówić , a panom drogowcom , radziłbym wyjazd do Turcji , (ale na własny koszt) , żeby zobaczyli jak gładkie mogą być drogi w nawet w temperaturze powyżej 50 st. C. Nie chcę być malkontentem , ale w konfrontacji Alany z Gdańskiem, Gdańsk ze swoją infrastrukturą wygląda jak biedny krewny z prowincji przy wielkim arystokracie. Reasumując, wygląda na to, że będzie tylko stadion , a poza tym płacz i zgrzytanie zębów. Ale nasi pijarowscy i tak z tego zrobią sukces.
36
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (1)