68 obserwujących
461 notek
343k odsłony
49 odsłon

Dziecko w jaskini włóczykijów

Wykop Skomentuj30

- I gdzie to byliśmy rok temu o tej porze? - wzdychała Iza. - Na stacji Niederschnurken - odkryłam ze zdziwieniem. Przed oczami zamigotały mi majowe drzewa wszystkich bukowych lasów, które przemierzaliśmy we trójkę, wilgotne tunele kolejowe i podmiejskie cmentarze. Jak dziwnie, że wiosna hula w najlepsze, a my jeszcze nie jesteśmy na szlaku...

Dzisiaj Iza, w pozie matrony, zasiada na wielkim łożu małżeńskim i czule wpatruje się w śpiące zawiniątko. To zawiniątko to oczywiście nie Adam, choć do Adama bardzo podobne. Z okazji pojawienia się Zawiniątka przez  malutkie mieszkanie przeszła trąba powietrzna, prowadzona na krótkim postronku przez Izy mamę. I na  klatce schodowej też trochę luźniej. Tu bowiem, na ścianie naklejono kartkę: "Aministracja bloku prosi o usunięcie tego roweru do dnia 1 marca 2010 roku. Rower stojący w tym miejscu zagraża bezpieczeństwu (...)". Odezwa ta zajmuje 1/3 kartki, resztę powierzchni zajmują - dopisane długopisem - wyczerpujące komentarze Adama, w których tłumaczy on szczegółowo, dlaczego administracja się myli. Istne graffiti. Aż się zwinęłam w pół. ze śmiechu (i sama zaparkowałam w niedozwolonym miejscu, bo nie było gdzie). Ponieważ u Izy i Adama pustka nie znosi próżni, w to miejsce  po Adama rowerze natychmiast wciśnięto starą komodę. Komoda, wyrzucona z pokoju na klatkę, by dać miejsce kołysce, jest opatrzona kartką: "Szafka wystawiona na czas porządków". A wiadomo, że te "porządki" potrwają najmniej cztery lata.

W sypialni obok kołyski, która wykolegowała z pokoju komodę, stoi nowiutki wózek. Jest tak elegancki, że rower Izy to przy nim złom. Oceniliśmy go okiem improwizatorów i doszliśmy do wniosku, że to pojazd dwupiętrowy, bo Zuzia doskonale zmieści się w bagażniku na dole, podczas gdy we właściwym "łożu" może jechać równocześnie znacznie większe dziecko. I jaką ten pojazd ma elegancką tapicerkę. Iza zarżała: "Bo to jest dyliżans!". Jutro Iza idzie z Zuzią na pierwszy spacer. Szwów po cesarskim cięciu dawno nie ma, bo kiedy  tydzień po porodzie zaczęła wlec pudło z zapakowanym jeszcze wózkiem, szwy rozwiązały się same. Prześcieradło w łóżku chciała Iza przytrzymać  sztangą, którą się przytrzymuje dywany na schodach.  Można więc powiedzieć, że stare przyzwyczajenia z wycieczek robią swoje.

Może tylko zmieniła się dieta, bo Iza zawsze lubiła, jak przynosiłam ciastka, a tym razem chciała, żebym jej przyniosła w prezencie płatki owsiane.  Ponadto, zamiast na kolejną awanturę  z cyklu cykliści kontra Rafał Dutkiewicz, jak to bywało dotąd wiosną, Iza z Adamem idą do szkoły rodzenia na zajęcia wyrównawcze, na kurs śpiewania kołysanek.  Obie z mamą Izy zapłakałyśmy ze śmiechu. Profesjonalny kurs śpiewania kołysanek prowadzą muzycy z filharmonii!

Dzisiaj, w piątek, Iza siedzi, patrzy na Zawiniątko i z lubością powtarza uroczystą odezwę, której adresatką  na moim blogu była pośrednio Zuzia:

Almanzor@Sowiniec: "Wczoraj oni zginęli za Polskę. Ale jeszcze Polska nie zginęła - póki my żyjemy. I Zuzia też".

Sowiniec@Almanzor: "Tak jest".

Gdy patrzę na jej minę, to widzę, że aż tak strasznie nie żałuje wycieczek!

Wykop Skomentuj30
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale