Blog
Sówka55
Sówka55
27 obserwujących 129 notek 128131 odsłon
Sówka55, 9 lutego 2014 r.

Pamiętnik Myszulka, 84

Zanim przyjdzie wiosna..., Sówka55
Zanim przyjdzie wiosna..., Sówka55

 

Rozdział LXXXIII

Wreszcie przybywa dnia, najwyższy czas!

Oby luty szybko zamienił się w kwiecień i przywiał nam wiosnę!

Zwierzęta zachowują się jak Zwierzęta, więc (na ogół) przyzwoicie), a Ludzie?

O Niedźwiedziach (różnych) i mgle

 

Choć nie mam żadnych wątpliwości, że najlepiej i najsłuszniej na świecie jest urodzić się Kotem, to w wietrzne zimowe wieczory (a i o porankach, gdy zaspane drzewa budzą się w szatach ze srebrnych gałązek, a ja otwieram na chwilę oczka, by zaraz potem dalej zwijać się w kłębek przy ciepłym kaloryferze) zdarza mi się żałować, że Koty co nieco różnią się od Wiewiórek, Jeży, Świstaków, Susłów, Popielic, a nawet Niedźwiedzi.

 

Tu dodam (i poświęcę na to więcej miejsca), że jak Szekspir nie za wszystkimi Niedźwiedziami akurat przepadam, choć wiele Niedźwiadków lubię. A przede wszyskim lubię, cenię i wspominam z miłością podróżnika i żołnierza Wojtka, a także opiekuńczego Niedźwiedzia z herbu Rawicz albo miłe Niedźwiadki Swarovskiego mieniące się wszystkimi kolorami tęczy jak drzewa w naszym ogrodzie, które marznący deszcz zamienił w błyszczące w słońcu rzeźby z kryształu, wyczarowane z powietrza i mrozu różdżką Królowej Śniegu.

 

Mam świadomość jednak, że nie każdy Miś to poczciwy, mięciutki Teddy Bear czy bliski memu sercu Kubuś Puchatek, z Sową Przemądrzałą słusznie zaprzyjaźniony i czerpiący z krynicy jej sowiej mądrości (Mama powinna być zadowolona, że tak mówię - i myślę, co ważniejsze - o Sowach). Są Misie inne, przypadkowo srogie (jak ten z Niepołomic, który, gdyby się przed trzydziestotrzyletnią wówczas Boną w złą godzinę w 1527 roku nie pojawił, wcale nie zapisałby się w historii, a wątpię, by mu na tym zależało, a my moglibyśmy mieć wtedy króla Olbrachta, eheu! Gdyby zdarzyło się inaczej, a Miś w mateczniku by siedział, kto wie, dynastia Jagiellonów może trwałaby długo jeszcze w najlepsze, a dzieje Rzeczypospolitej Obojga Narodów mogłyby potoczyć się zupełnie inaczej), są też Misie złe nieprzypadkowo, jednostkowe i imperialne.

 

Niedźwiedź nieprzypadkowo zły, ale jednostkowy, to w mojej systematyce Niedźwiedzi (wyjaśniam Myszuni, która uważa, że meandry moich myśli są bardziej zakręcone niż Seret pod Czortkowem) na przykładAlbrecht Niedźwiedź, pierwszy margrabia brandenburski, którego nie bez powodu Hitler uczynił patronem NSDAP pomny na jego krucjatę przeciw Słowianom Połabskim. Od jego przydomka zapewne pochodzi herb Berlina z czarnym Niedźwiedziem pod coroną muralis, miasta, o którym pod tą nazwą pierwsze wzmianki pojawiły się co prawda ponad półwiecze po śmierci Albrechta, ale które położone było w centrum palonych ogniem i mieczem przez niego słowiańskich terytoriów (miau, Lew od Niedźwiedzia niewiele był lepszy - dodam z bólem, bo z Lwami się utożsamiam – gdy przywołam współczesnego Albrechtowi bawarskiego Henryka Lwa, pogromcę pomorskich Słowian, Obodrzyców i Wieletów, co dało z kolei asumpt do uczynienia z niego patrona ukutej przez Friedricha Ratzela w 1897 roku ideologii "Lebensraumu"; Henryk Lew dla niemieckiej geopolityki zasłużył się też całkiem praktycznie, gdy przerzucił most nad Izarą do znajdującego się na drugim brzegu benedyktyńskiego opactwa, zakładając tym samych miasto "mnisie", "mnichów" czyli Monachium, z młodym mnichem w herbie, by czterysta lat później mógł powstać w pobliżu Hofbräuhaus am Platzl, kto wie, czy za następne czterysta lat nie na zgubę milionów...).

 

Tak, krwawo odcisnęły się niektóre niedźwiedzie łapy (indiański przysmak, jak zauważyłby zaraz Old Shatterhand, alter-ego Karola Maya, pisarza urodzonego pod nazwaną tak przez Połabskich Słowian Kamienicą czyli Chemnitz, właściwie Karl–May-Stadt, tak tu splotę jedność miejsca z jednością czasu) w historii, a przecież oprócz Niedźwiedzi jednostkowych, pojedynczych, samotników, chciałoby się powiedzieć (choć ciągnęły za sobą watahy) i pustoszyły z nimi słowiańskie ziemie, są jeszcze Niedźwiedzieimperialne... ach, nazwijmy je inaczej, Misie do spraw trudnych, w różnych okresach swego niedźwiedziego życia na ogół otwarcie lub skrycie całkiem nam nieprzyjazne, szorstkie i twarde:

 

"...Approach thou like the rugged Russian bear,

The arm`d rhinoceros, or the Hyrcan tiger;

Take any shape but that, and my firm nerves

Shall never tremble: or be alive again,

And dare me to the desert with thy sword..."

 

Ha, przystąp do mnie jako kudłaty Niedźwiedź z Rusi lasów, tłumaczy te słowa Leon Ulrich, ale i tak żaden mój nerw stalowy nie zadrży, mówi Makbet do Ducha Banka ("Makbet", akt III, scena 4), Józef Paszkowski już delikatniej, tylko o kudłatym Misiu puszcz północnych ostrożnie wspomina... Czy on kudłaty (jak w "Złym", swoją drogą nie brzmi to dobrze, brrr), licho wie, ale na pewno srogi, a futerko ma nieuczesane, zmierzwione i pomięte od śniegu i błota, skądinąd zupełnie tak jak Maksio, jak wraca z zimowego spaceru (po co w ogóle na spacery w zimie chodzić, fe, ja nie chodzę, a Koty piwniczne też nie!)...

Opublikowano: 09.02.2014 17:10.
Autor: Sówka55
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

imageimage

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • Drodzy Przyjaciele! W imieniu Syna i swoim - bardzo dziękuję, Anna, Sówka
  • @LAENIA, Jestnadzieja Dziękuję. Jest bardzo, bardzo smutno.... A.
  • Dziękujemy... "Lecz synowie człowieczy umierają prawdziwie i opuszczają świat; dlatego...

Tematy w dziale