41 obserwujących
1145 notek
662k odsłony
  169   0

Futbol Industry i okolice

         Na rodzaj pożądanych dyscyplin sportowych warto także popatrzyć z punktu widzenia ich dostępności, ich elitarności ich wymogów sprzętowych i sportowych obiektów. „Dostępność” jest rzeczą ze wszech miar pożądaną, mającą zdecydowany wpływ na masowość, a przecież samo zachwycanie się wysokim poziomem naszych drużyn w grze „polo”, to jednak mało. Akurat w tej dyscyplinie trudno pokusić się o masowość. Zachowując szacunek do pięknych, tradycyjnych dyscyplin sportowych (o czym wspomniałem na wstępie) – uważam za najbardziej godne rozpropagowania bieganie, tak, po prostu biegi. Oczywiście biegi są od zawsze podstawową olimpijską dyscypliną sportową. To zrozumiałe; mamy sprinty, biegi na średnich dystansach, biegi z przeszkodami, biegi przez płotki, i długodystansowe. Mamy też marsze, czy tzw chód sportowy – polska specjalność, ale nico nienaturalna (tak samo, jak nienaturalne są zapasy klasyczne). To pięknie – na świecie i także w Polsce biega coraz więcej ludzi (ciekawe, że wg moich obserwacji – więcej biega kobiet niż mężczyzn). Tutaj fakt, że są to dyscypliny olimpijskie sprzyja popularności i chęci naśladowania. Biegi nie wymagają nadzwyczaj specjalistycznego (i drogiego) sprzętu, rozwijają wszechstronnie – tzn. budują ogólną wytrzymałość, czyli rozwijają nie tylko mięśnie (to najważniejsze w sprintach), ale też całą motorykę organizmu – płuco-serce i układ krwionośny. W biegach (za wyjątkiem sprintów) ważne jest tętno, ma to błogosławiony wpływ na wydolność organizmu, na zdrową egzystencję. Zbędne kilogramy (otłuszczenie organizmu) – skutkują brakiem kondycji i niemożliwościom osiągnięcia przyzwoitych wyników. Ktoś by powiedział, że to w każdej sportowej dyscyplinie – otóż nie. Dodatkowe kilogramy są nawet potrzebne w rzutach młotem, czy pchaniu kulą, a także w dyscyplinach siłowych (w ich najcięższych przedziałach wagowych). Także w Sumo, ale nie wiem, czy jest uprawiane gdzieś poza Japonią.

          Jest jeszcze jedna kategoria „sportów” nie wymagająca ŻADNYCH walorów fizycznych, jedynie umysłowych, czy zręcznościowych. To szachy, bridge, bilard, czy jakieś dziwactwa w rodzaju curlingu. Można nazwać sportem przynajmniej te dwie pierwsze szlachetne dyscypliny rozwijające intelekt, ale curling, to wynaturzenie, a jest to podobno dyscyplina olimpijska…

          Można jeszcze, a nawet trzeba propagować te sporty, w których my - Polacy brylujemy; taką „polską” specjalnością jest alpinizm, a właściwie nawet himalaizm. Oczywiście, chyba nie ma możliwości tej super sportowej dyscypliny, ani nadmiernie upowszechniać, jak i doprowadzić do zaliczenia jej do dyscyplin olimpijskich.

          Jest natomiast dyscyplina sportowa, która posiada wszelkie walory – tzn. jest niedroga, powszechnie dostępna, mająca wspaniały wpływ na zdrowie ją uprawiających. Można ją uprawiać w każdym wieku i w każdej porze roku. Ponadto Polacy (może szczególnie Polki) mają w tej dziedzinie ogromne międzynarodowe sukcesy. Konkurowanie i wyłanianie zwycięzcy w tym sporcie nie ma żadnych ograniczeń (inaczej niż w alpinizmie). Niestety, jak dotąd, nie jest to dyscyplina olimpijska i to powoduje niedostateczne oddziaływanie na młodzież, na większe jej upowszechnienie. Posiada jeszcze jeden - dotychczas w moich rozważaniach pomijany – walor, mianowicie uprawianie jej to nieustanny kontakt z piękną przyrodą, zdrowym otoczeniem i bardziej urozmaiconą niż np. w biegach narciarskich.

          Otóż jest to bieganie po górach (biegi górskie). Odbywają się w tym sporcie zawody międzynarodowe, mistrzostwa świata i Europy, także różne regionalne imprezy. Amatorów górskiego biegania jest już bardzo dużo; warto byłoby jednak dostrzec polską szansę na bardziej spektakularne jej pokazywanie. Właściwie nakłady na upowszechnienie tej dyscypliny sportowej sprowadzają się do prac organizacyjnych przy wytyczaniu tras biegu. Jestem przekonany, że wprowadzenie jej do kalendarza olimpijskiego przysporzyłoby Polsce kilku medali (w tym na pewno przynajmniej jeden złoty). Przy staraniu się w MKOl o wprowadzenie tej dyscypliny można wykorzystać argument, że właśnie rezygnuje się z „polskiej” dyscypliny – chodu sportowego na dystansie 50 km.

          Artykuł dedykuję premierowi – ministrowi kultury, dziedzictwa narodowego i sportu – Piotrowi Glińskiemu.

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport