Mnożenie bezpodstawnych oskarżeń i ocen nikogo nie przekonuje; im więcej nienawiści w wypowiedziach, tym są one mniej wiarygodne. Komentując ostatni wywiad pana Niesiołowskiego, jakiego udzielił "Rzeczypospolitej" muszę uczciwie stwierdzić, iż wymienił on kilka faktów z historii parlamentaryzmu III RP, z których wynika konkluzja ogólna: "Jarosław Kaczyński walczy bezwzględnie o władzę", w niektórych sprawach ma całkiem odmienne zdanie (od chyba jedynie słusznego) i nie dopuszcza do przyjęcia ustaw. Tak doświadczony polityk wie na pewno, że polityka to w gruncie rzeczy walka o władzę, a parlament to miejsce ścierania się bardzo odmiennych, często, poglądów. Skąd zatem tak alergiczna reakcja na J. Kaczyńskiego. Myślę że chyba stąd, iż stanowi on największe zagrożenie dla władzy, do której pan Niesiołowski wszedł
W odróżnieniu od p. Niesiołowskiego uważam Pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego za najwybitniejszego Prezydenta Polski (wliczając też II Rzeczpospolitą). Już sam fakt skutecznego przeciwstawienia się inwazji Rosji na Gruzję, kiedy błyskawicznie zmobilizował koalicję prezydentów i premierów państw - byłych republik ZSRR, przeciwko temu agresorowi - stawia go w rzędzie najwybitniejszych mężów stanu w historii. Przypomnijmy, iż w tym czasie, Sarkozy - przewodnicząc Unii Europejskiej odegrał podwójną (niechlubną) rolę swojego poprzednika Daladier'a i angielskiego premiera Chamberlain'a z 1938 r., kiedy ci klepali po plecach Hitlera i Mussoliniego, jak on teraz Miedwiediewa. Prezydent Lech Kaczyński, pomimo niegodnych działań Tuska, który przy każdej sposobności starał się umniejszyć powagę i majestat Głowy Państwa, doprowadził do tego, że Polska stała się ponownie dumnym państwem, liczącym się w Europie i w świecie. Obawiam się, że obecna władza z Tuskiem na czele doprowadza Polskę w szybkim tempie do roli państwa-popychadła
Prezydent Lech Kaczyński, jak nikt przed Nim, właściwie stworzył i wdrożył praktycznie politykę historyczną (jakże w Polsce zaniedbaną), doprowadził do powstania wspaniałego Muzeum Powstania Warszawskiego, nadał uroczystą rangę obchodom rocznic świętych dla Polaków wydarzeń historycznych, uhonorował dawnych bojowników o wolność (niektórych już niestety pośmiertnie). Był zawsze merytorycznie przygotowany, poważny (nigdy Polacy nie musieli się wstydzić, jak za poprzednich prezydentów), jednocześnie potrafił być zawsze miły i sympatyczny dla wszystkich, z którymi się spotykał - był wyjątkowym uosobieniem taktu w polityce.
CZEŚĆ JEGO PAMIĘCI
Poseł (nawet wicemarszałek) Niesiołowski jest modelowym przykładem odejścia (w imię nieznanych mi motywów) od moralności w polityce. Abstrahując od oskarżeń wysuwanych pod jego adresem, o których nie do końca mogę sądzić (z braku rzetelnych informacji) - o zdradzie narzeczonej i brata - dziwna wydaje się jego obecna orientacja polityczna. On, taki świetny bojowiec, którego w tamtym czasie podziwiałem stał się teraz zagończykiem opcji kiedyś przez niego zwalczanej. Przystał do SALONU (UKŁADU) siedzącego jak ośmiornica na organizmie Polski, wysysającego z narodu wszystkie soki (wymierne dla siebie ogromne pieniądze) a jednocześnie doprowadzającego państwo do zapaści gospodarczej. Jest to temat obszerny; powiem krótko: najwyższy czas na istotne dla państwa reformy gospodarcze, a nie wyłącznie na pielęgnowanie P.R.
Historia wkrótce rozliczy ten SALON (wraz z panem panie Niesiołowski).
Ponadto uważam (Ceterum censeo...), że "panowie policzmy głosy" i ostatecznie usuńmy Tuska z polskiej sceny politycznej.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)