Kolejna PR - owska zagrywka. Pryncypialny, dbający o standardy prezes PO, oburza się, wyklucza, odwołuje ze stanowisk i funkcji, ulega potem oddolnym głosom partyjnym, że jednak, że mają zasługi, że to tylko wypadek przy pracy, poprawią się (czyt. - nie dadzą się przyłapać) i prezes ustępuje, wiadomo: vox populi - vox dei.
Mam na myśli prominentnych członków rządzącej partii; Kaczmarka, Kornatowskiego, Chlebowskiego, Drzewieckiego' ostatnio Karnowskiego. O tym, że są skompromitowani ostatecznie i nieodwołalnie przekonali mnie oni sami w swoich "wystąpieniach" telewizyjnych. Na kpinę zakrawają sądowe zabiegi Kaczmarka w obronie jego "dobrego imienia". Kaczmarek utracił swoje dobre imię wtedy, kiedy jako Minister Spraw Wewnętrznych rozmawiał prawie grypserą z szefem policji Kornatowskim, między innymi o swoim "największym płatniku", a później antyszambrował u tegoż "płatnika" w środku nocy na korytarzach hotelowych.
Wszyscy wymienieni zostali przygarnięci jak synowie marnotrawni na łono partii. Może są jeszcze cenniejsi, bo są na nich haki, Ich kwalifikacje moralne są nieistotne - wszystko można wybielić przy pomocy zręcznego PR. Zastanawiam się tylko, czy PO wierzy rzeczywiście, że społeczeństwu wszystko można wmówić, czy cyniczne, nawet jej na tym nie zależy.
Niedocenianie inteligencji Polaków, utrata poczucia rzeczywistości prowadzi do zaniku instynktu samozachowawczego - to będzie skutkowało wkrótce odejściem w niebyt polityczny
JANUSZ Z KRAKOWA


Komentarze
Pokaż komentarze (1)