Marszałek Schetyna uważa, że prezydentowi Lechowi Kaczynskiemu, tragicznie poległemu w katastrofie smoleńskiej nie należy się pomnik, ponieważ był to kiepski prezydent. Jest to często ostatnio występujący przypadek człowieka o niskim poczuciu własnej wartości (uzasdnionym), który próbuje budować swoje EGO, deprecjonując wartośc innego, co do którego wielkości nie ma wątpliwości. Wydaje mu się przy tym, że formułując takie sądy - jest pryncypialny, odważny i uprawniony...
Prezydenci USA, Francji i Izraela określili Lecha Kaczyńskiego, jako wybitnego męża i prawdziwego męża stanu. W czasie interwencji przywódców państw z byłego bloku radzieckiego, którą zorganizował błyskawicznie prezydent Lech Kaczyński - po najeździe Rosji na Gruzję - był to największy mąż stanu na świecie. Gdyby taki mąż stanu pojawił się w 1938 r. zamiast Daladier'a i Chamberlain'a, klepiących po plecach Hitlera i Mussoliniego - możliwe, że nie byłoby II Wojny Światowej.
O Jego pionierskiej i wspaniałej działalności w dziedzinie polityki historycznej Polski wszyscy chyba wiedzą. Pozostaje mieć nadzieję, że będzie kontynuowana. Prezydent Kaczyński uhonorował zapomnianych bohaterów walki z okupacją hitlerowską i stalinowską.
Tak, dla kontrastu, Lech Kaczyński nigdy nie popełnił gafy, która wynikałaby z niedostatków znajomości polszczyzny, czy historii...
Podobny przypadek, może nawet ekstremalny, budowania swojej legendy kosztem nieskończenie większego autorytetu, można było odnotować ostatnio w wystapieniu Wałęsy. Stwierdził on, ni mniej, ni więcej, że nie należy przypisywać nadmiernych zasług w obaleniu komunizmu - Ojcu Świętemu, Janowi Pawłowi II. Oczywiście - czytelnicy (słuchacze) mają wszystkie zasługi przypisać jemu - Wałęsie. Są to szczyty zadufania i ...naiwności. Ten czlowiek wmówił sobie, że odegrał wielką historyczną rolę i wydaje mu się, że wszyscy ten pogląd podzielają. Tymczasem wszyscy, którzy mają bezpośrednią wiedzę z tamtego okresu, bądź czytają niezależne opracowania o przebiegu obalenia komunizmu - wiedzą, że był on marionetką i jednocześnie krzykaczem, którego nieprawdopodobny zbieg okoliczności postawił na czele ruchu społecznego... Pomijam tu niewątpliwie kontrowersyjną współpracę (którą on nazywa grą) z bezpieką - mającą na celu tyleż obalenie komunizmu, co utrwalenie władzy ludowej.
Ogromną "miłość", jaką przejawia obecnie Wałęsa do putinowskiej Rosji, która przejęła wszystkie tradycje ZSRR (łącznie z teczkami) - można wytłumaczyć jedynie obawą, że zniszczone podczas jego prezydentury "trefne" dokumenty - mają swoje duplikaty w Moskwie.




Komentarze
Pokaż komentarze (3)