kelkeszos kelkeszos
18
BLOG

Stanisław Staszic. O patriotyzmie niechcianym

kelkeszos kelkeszos Kultura Obserwuj notkę 0

Poczekawszy chwilę na spóźnione, oficjalne wzmianki przypominające postać wielkiego Polaka, którego dwusetna rocznica śmierci  wypadła 20 stycznia i stwierdziwszy, że została kompletnie niezauważona, sam muszę w najskromniejszej choćby formie oddać szacunek Stanisławowi Staszicowi. Gdybyśmy chcieli sporządzić ranking najbardziej niedocenionych postaci w narodowych dziejach, to ten mieszczański syn rodem z Piły, zająłby z pewnością miejsce na podium. Bo choć zasłużył na pomniki w każdym polskim mieście, to raczej w ten sposób fetowany nie jest. Największy zresztą i najważniejszy monument, zbudował sobie sam, w formule pałacu, zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem i dziś mieszczącego najważniejszą polską instytucję naukową.

Nie będę tu streszczał biografii tego wielkiego Polaka, bo ważniejsze wydaje mi się zbadanie przyczyn, dla których ten mocarz polskiej sztafety pokoleń jest w naszej pamięci postacią tak niedocenioną i zapomnianą, także przez tych, którzy urzędując w zbudowanym przez księdza pałacu, zapominają o swoim patronie.

Dlaczego zapominają? Stanisław Staszic drugą, ponapoleońską częścią swojej biografii kompletnie nie pasuje do obowiązujących w Polsce opowieści ( z obca zwanych narracjami ) historycznych. Nie mieści się w ustalonym kanonie patrioty, bo zapewne w życiu szablą nie machnął, z pistoletu, ani karabinu nie wystrzelił, a to co do zasady nie pasuje do utartego schematu patrioty, który u nas ma obowiązek - obojętnie czy z sensem, czy bez - krew swoją i cudzą przelewać, za wolność waszą i naszą, a najczęściej interesy "onych" walczyć. W konsekwencji, gdy naszą historię z uporem pancernego muła opisujemy przy pomocy wołaczy, a nie mianowników, należnego w niej miejsca dla takich ludzi jak Stanisław Staszic nie ma.

Żeby zrozumieć dlaczego nie obchodziliśmy należycie dwusetnej rocznicy zgonu wielkiego Polaka, musimy się cofnąć do dnia 21 sierpnia, choć nie wiemy którego roku, raczej 1802 niż 1804, wtedy bowiem Stanisław Staszic wdrapał się na szczyt Łomnicy ( podówczas zwanej Krapakiem, albo Wielkim Krapakiem ). Swoje wrażenia opisał tak:

"Niebo było jasne; a światłość słońca nie olśneła oczu. Powietrze czyste, dla wzroku łatwiło przezieranie dalekie. Widok niezmierny od północy i od południa; od Bałtyckiego aż do morza Adryatu słupił swoją wielkością zmysły, razem stawał się miłym mojei duszy, gdy mi się w tym samym czasie nasuwała myśl, że te na około okiem niezmierzone ziemie, są wszystkie siedzibą wielkiego narodu Słowian, którego ogromna rozległość zastanawiając mię często, w rozważeniu przyszłego losu narodów, skazywała w stosunkach politycznych niekiedyś wielkie jego przeznaczenia, lecz te zdawały się tak jeszcze oddalać, ginąć w nieprzeirzałei czasów przyszłości.; właśnie jak tu ztond niezmierne Sławiańskie krajny giną w nieprzeirzałei ziem rozstrzeni".

Wtedy we wszystkich miejscach bliskich sercu Staszica rządzili Niemcy. W Pile gdzie się urodził i w Warszawie, którą ukochał - Prusacy, w Hrubieszowie gdzie na cudze nazwisko nabył posiadłość - Austriacy. Część Karpat jakiej poświęcił swoją pionierską wędrówkę, choć zamieszkana przez Słowian, też podlegała niemieckiej dynastii, a podróżując z Warszawy do Krakowa i dalej ku Tatrom, musiał Staszic pokonać prusko - austriacką granicę na Pilicy. Dlatego gdy 1815r. wydawał poświęcone tej wyprawie dzieło, stał już twardo na pozycjach słowianofilskich. W obozie Aleksandra. Prezesując Warszawskiemu Królewskiemu Towarzystwu Przyjaciół Nauk, starał się ukierunkowywać jego badania na zajęcie się historią, językiem i prawodawstwem ludów słowiańskich, mając w tym wielkiego sojusznika w postaci kanclerza Mikołaja Rumiancewa. Za sprawą zresztą rosyjskiego arystokraty udało się Staszicowi wyjednać zwrot większej części zrabowanych w 1794r. zasobów Biblioteki Załuskich.

W publikowanych podówczas pracach, zwłaszcza w głośnych "Myślach o równowadze politycznej w Europie" , nazywając Prusy  "kosztem Polski wychowanym straszydłem", którego apetytów na ziemie Słowian nikt, poza Aleksandrem, nie jest w stanie powstrzymać, wzywał do   lojalnej współpracy z Rosją - i to zupełnie wprost. Przestrzegał przy tym Rosjan:    "Polacy    są nieudolni     [ niezdolni ] być waszymi niewolnikami, ale są przygotowani stać się waszymi braćmi. Połączcież ten naród z właściwą mu ustawą narodowego prawa i rządu pod jednym cesarzem i królem w wielką rzeszą cesarstwa".

Co ciekawe, jakby w odpowiedzi na wezwania Staszica do złączenia się z Rosją w jedno słowiańskie cesarstwo, młody wtedy podpułkownik wojsk Królestwa Polskiego, ledwie 24 letni Ignacy Prądzyński, sformułował w swoim pierwszym z trzech memoriałów,  w kwietniu 1816r. pierwszy znany w polskiej myśli politycznej plan rozbioru Prus i oparcia granic Polski na Karpatach, Odrze i Morzu Bałtyckim. Tezy te powtórzył potem w dwóch kolejnych memoriałach, z 1821 i 1828r. ( ten trzeci był pisany w więzieniu na osobiste zlecenie wielkiego księcia Konstantego ).

Sam Staszic obok teorii, zajmował się działalnością praktyczną, jako dyrektor wydziału przemysłu i handlu w Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych i Policji Królestwa Polskiego, zajął się budową podstaw polskiego górnictwa i hutnictwa, z jak najlepszym zresztą skutkiem.

Wielkie zasługi położył w walce o prawa stanu włościańskiego, nadając swoim dobrom hrubieszowskim specjalny statut, na mocy którego chłopi uzyskali szczególne przywileje. Walczył też z propinacją i niszczącym dla polskiego ludu sojuszem narodu szlacheckiego z narodem arendarskim, co też zapewne wśród dzisiejszych historyków nie zyskuje mu sympatii.

Wielka nadzieja Stanisława Staszica - Aleksander I zmarł w Taganrogu 1 grudnia 1825r., w niejasnych okolicznościach. Niedługo potem, bo 15 stycznia 1826r. umarł Mikołaj Rumiancew. Pięć dni później śmierć zabrała Staszica. Dzieło jego życia, poemat "Ród ludzki", na rozkaz wielkiego księcia Konstantego zostało niemal w całym nakładzie spalone, przez wykonawcę testamentu, Walentego Skorochód - Majewskiego. Wszystkie inne dzieła, zarówno materialne, jak i niematerialne, po większej części przepadły z winy nas samych.


kelkeszos
O mnie kelkeszos

Z urodzenia Polak, z serca Warszawiak, z zainteresowań świata obywatel

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura