Przede wszystkim gratulacje; zdaje Pan sobie zapewne sprawę, że zostawił Pan daleko w polu wszystkich renomowanych dziennikarzy polskich i nie tylko. Wiem, oczywiście, iż jest to wynik kilku lat intensywnej pracy, pracy prekursorskiej nie tylko w Polsce, ale w świecie, pomimo ciągle istniejącego u nas opóźnienia na polu upowszechnienia internetu.
"Ask not what your country can do for you, ask what you can do for your country". Wywiódł Pan ze slynnych słów wypowiedzianych przez prezydenta Kennedy'ego - najświetniejsze pytanie, jakie mógł usłyszeć współczesny prezydent US. To musiało go ująć. Także wstęp odnoszący się do znaczenia społecznościowych portali był najlepszy z możliwych.
Prezydent Obama w swoich odpowiedziach bardzo wysoko ocenił osiągnięcia Polski w rozwoju gospodarczym i postępie demokratycznych przemian. Oczywiście w kilkuminutowym (może kilkunastominutowym) wywiadzie nie było miejsca na bardziej wnikliwe analizy i przedstawienie poglądów, czy stanowiska US wobec polskich spraw - niejednokrotnie skomplikowanych i bolesnych. Tutaj prezydent Obama trochę uciekł od konkretnych wypowiedzi; widać na zdjęciach jego skupienie i koncentrację. Sztuka czasem polega na tym by w powodzi słów nie powiedzieć czegoś, co mogłoby później nadmiernie zobowiązywać.
Celem prezydenta Obamy był najwyraźniej zamiar przekazania swojego uznania dla narodu polskiego nie tylko poprzez polityków, lecz za pośrednictwem niezależnego medium. Wybór Salonu 24, jako tego niezależnego i godnego zaufania meduim, to niesamowita nobilitacja jego prezesa; nieskromnie dodam, że jakieś promilki tego splendoru spływają też na nas - szeregowych blogerów.
Trochę niepotrzebnie kilku komentatorów dopatruje się w odpowiedziach prezydenta Obamy poparcia dla jednej, czy drugiej opcji politycznej. Wysoka ocena Polski wyrażona na pewnym poziomie ogólnośći, przy braku znaczących konkretów umożliwia uprawianie sofistyki o dowolnej z góry założonej konkluzji.
Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów


Komentarze
Pokaż komentarze (10)