44 obserwujących
84 notki
106k odsłon
  3025   0

Einemu i u Niego dyskutującym

Trwa kolejny raz zapalczywa dyskusja nad tym kto i jak na salonie i w ogóle powinien rozumieć fizykę jako dziedzinę pierwszą przyrodoznastwa. Jak wszystkie dotychczasowe polemiki, rozwinęły się spory, które nie prowadzą do tego, co w dyspucie naukowej jest celem: spór ma urodzić novum: choćby maleńkie, ale wieńczące sens włożonego trudu. Wszyscy są rozpaleni, ale wokół swych uporów. Pozwoliłem sobie pod ostatnią dyskusją złożyć kilka komentarzy i ze smutkiem muszę stwierdzić, że zostały pominięte milczeniem przez głównych interlokutorów Einego ,a sam On rzecz zamknął kilka okrągłymi słówkami. Z uwagi na powyższe dodaję do tej dyskusji poniższy fragment wyjęty z moich wykładów szczegółowych na www.sheller.pl.

Oto poniżej moje uwagi dot. matematyki w fizyce, ale i o związku planet ze Słońcem:

:Tło dzienne eksponuje masę. Przejawem masy jest zdecydowana gęstość, a więc nieprzezroczystość, ciężar i zdolność zatrzymywania światła. Cechą szczególną obiektów mających masę jest ich dookolna stwierdzalność, a więc to, że możemy stwierdzić obiekty obchodząc je wkoło. Mój stół, przy którym piszę, widzę z każdego kierunku:

: Wolno nam jeszcze dopowiedzieć, że widzenie obiektów masowych jest zgodne z istotą grawitacji, a tę można odnieść do zjawiska spoistości.

Tło nocne zupełnie zmienia ogląd przyrody. W nocy nie widzimy masy, lecz światło (E?). Wszystko staje się czarne, zaś na niebie ukazują się gwiazdy, planety Księżyc, mgławice, które widzimy jako światło. W przypadku planet i Księżyca także widzimy te obiekty jako świecące. Skłonni jesteśmy jednak sądzić, że widzimy masowe obiekty, ponieważ narzucamy na ogląd nieba nasze pamięciowe pojęcio-wyobrażenia dzienne, jak również dane z eksperymentów kosmicznych nie do końca rozumianych. Prawda zaś w tej sprawie jest daleko inna. Otóż niebo nocne eksponuje światło, którego ogląd ma tylko jeden kierunek stwierdzalności, kiedy oczy nasze są zwrócone wprost na dany obiekt świecący:

W analizie własności światła ujawnieniu uległo i to, że jest ono niewidzialne "od tyłu":

Należy się więc zastanowić nad tym, jak odnieść nasze postrzeganie efektu jasności i czerni w odniesieniu do "widzenia". Uważna analiza ujawnia, że światło i obiekt mający masę widzimy podobnie: otóż rozżarzony obiekt i obiekt zimny będziemy widzieli tak samo, a różnica polega na tym, że obiekt rozżarzony w dzień jest mniej wyraźny, ponieważ mniej się odcina z uwagi na jasność przestrzeni dziennej. Prościej mówiąc, tak efekt światła (jasność) jak i efekt masy (czerń) zasłaniają przezroczystość przestrzeni. Gdyby w dzień znaleźć się poza atmosferą Ziemi, wtedy obiekt mający stan zimnej masy będzie nieodróżnialny od czerni przestrzeni makrokosmicznej, zaś jego właściwością będzie to, że będzie zasłaniał światło. Oznacza to, że w odpowiednim oddaleniu od Słońca, w przypadku przesłonięcia przez obiekt gwiazdy, nie zauważymy obiektu, lecz efekt zaniku światła gwiazdy, ponieważ obiekt ciemny nie będzie odróżnialny od czerni nieba kosmicznego. Stąd przy zaćmieniu Słońca przez Księżyc fotografie ujawniają zrównanie się efektu tarczy Księżyca z efektem czerni nieba (patrz rys. nr 8a w pracy "Cybernetyczny sens logiki i fizyki sposobu istnienia Wszechświata").

Efekt świecenia i efekt czerni okazują się więc przejawami obiektów, które muszą być substancjalne, a różni je to, że mają odmienne formy przejawu: ciało gorące ujawnia swoją istotowość energią, zaś ciało zimne ujawnia swoją istotowość masą. Zatem to, co jest rzeczywistą substancją tych obiektów nie może być ani tym, co nazywamy masą, ani tym, co nazywamy energią. Masa i energia są własnościami czegoś trzeciego(!): Istotowości megaobiektu, jakim jest całość Wszechświata nie można zatem sprowadzić ani do substancji zwanej "masą", ani do substancji zwanej "energią". Zatem masa i energia wymagają uzasadnienia przez ich wywiedzenie z czegoś trzeciego. Owym trzecim aspektem, który dopiero teraz nabiera wielkiego znaczenia jest to, że oglądalność energii (światła) i masy wymaga przezroczystości czyli przestrzeni zdolnej eksponować przez swoją odmienność tak obiekty czarne jak i obiekty jasne. Zatem czerń tkwiąca w przestrzeni makrokosmicznej musi polegać na własności szerszej od własności energii i szerszej od własności masy. I tak jest rzeczywiście. Oto bowiem zwróćmy uwagę, że czerń dla wzroku ludzkiego ujawnia się po obu stronach widma światła białego. Czerń ujawnia się poniżej czerwieni i powyżej fioletu.(!)

Rys. nr 9

Uzgodnienia zatem wymaga: energia, masa i czerń Olbersa czyli przestrzeń głęboko makrokosmiczna, która jest tłem ujawniającym masę i energię (Czerń Olbersa jest także istotą przestrzeni mikrokosmicznych(!)).

Wielkiego miłośnika astronomii, lekarza Henry'ego Olbersa zaintrygowała właśnie czerń nieba nocnego. Później nazwano to "paradoksem Olbersa". Zwróćmy zatem na czerń makrokosmiczną uwagę jeszcze raz. Zgodnie z odkrytym przez nas rytmem tkwiącym w bicie informatycznym i prawie obiekt-tło, energia i masa na tle czerni Olbersa stają się obiektami o sygnale (przejawie) dodatnim, zaś sama czerń Olbersa przyjmuje wartość ujemną jako tło. Tło, jak to udowodniliśmy, nie może być "niczym", gdyż nie miałoby wkładu informatycznego w dualizmy: czerń Olbersa-masa i czerń Olbersa-energia. Jest to zgodne z udowodnionym przez informatyków faktem, iż rozdzielnie obiekt i tło nie mają sensu zjawiskowego, logicznego ani informatycznego. Zatem względem czerni Olbersa masa i energia są równorzędnymi obecnościami dodatnimi. Aby właściwie związać relację czerń Olbersa → masa → energia, należy odwołać się do zjawiska przenikliwości. I oto zauważmy:

Lubię to! Skomentuj52 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie