W Polsce obywatel jest po prostu NIKIM dla rządzących, dla handlarzy, dla współobywateli. Dla tych pierwszych obywatel jest elementem "ciemnego ludu" do oszukania po raz kolejny obietnicami wyborczymi. Dla tych drugich jest kimś do bezlitosnego dojenia przy kasie (a najbardziej przy dystrybutorze). Każdy pretekst jest dobry do tego, by jeszcze bardziej dokręcić współobywatelom "śrubę" tak, by Polak jeszcze bardziej musiał zaciskać pasa. Wzrost VAT-u o 1%, a wzrost cen - sami wiecie - 3 - 5 - 15%. Wzrost cen ropy na światowych giełdach o kilka $ na baryłce (baryłka to 159litrów), przekłada się na wzrost ceny na dystrybutorze o kilkanaście groszy (podczas, gdy cena surowca to zaledwie niespełna połowa końcowej ceny paliwa, reszta to podatki, akcyza, VAT-y, sraty i pierdaty). Baaa... przecież ta ropa zakupiona przez Orlen czy Lotos przypłynie do nas dopiero za kilka miesięcy. A tak naprawdę to nigdy nie przypłynie, bo o wiele tańszą ropę ciągniemy rurociągiem z Rosji. Ale skoro można cenę podnieść, to czemu nie? A jak cena ropy na giełdzie w Nowym Yorku, w Londynie czy gdziekolwiek spadnie, to cena na dystrybutorze jeszcze dłuuugo będzie wygórowana (o ile w ogóle się obniży). W USA 2lata temu płaciłem za galon już ponad 4$ za litr, minęło kilka miesięcy i cena spadła do 2,5$. Pamiętacie, by w Polsce cena czegokolwiek spadła prawie o połowę? No prócz czerstwego chleba i bułek...
W normalnych krajach świata, gdy nastał kryzys spadły ceny wszystkiego! Rządy poobniżały stawki podatku VAT (jak chociażby Anglia z 17,5 do zaledwie 15%!), dawały zwolnienia podatkowe, odkręcały wszystkie możliwe śruby fiskalne, które przez lata, powolutku i bezboleśnie przykręcali swoim obywatelom - o ile VAT na poziomie 17,5% w jakże bogatej Anglii można nazwać przykręconą śrubą...
W kryzysie też można zarobić... na najbiedniejszych.
Na całym świecie na łeb na szyję zaczęły spadać ceny domów i mieszkań (w USA nawet trzykrotnie, w Irlandii dwukrotnie, w Anglii przynajmniej o połowę). W Polsce czy hossa czy bessa, czy wojna czy pokój, czy powódź czy susza, czy trzęsienie ziemi czy tsunami, czy kryzys czy prosperity - ceny mieszkań pozostają na poziomie z kosmosu! Ludzie biednieją z dnia na dzień, a rząd podnosi stawki VAT, wciąga na listę oVAT-owania np. zajęcia rehabilitacyjne dla niepełnosprawnych dzieci. Nawet dumnie seplenione przez premiera Tuska obietnice odVAT-owania SMS-ów charytatywnych do dzisiaj pozostały tylko obietnicami! Niewolnik w Egipcie był mniej obarczony daniną na rzecz Faraona, niż my Polacy na rzecz III, IV czy V-tej RP (bo straciłem już rachubę, która to Rzeczpospolitą Polską dumnie ogłosili nam politycy).
Prąd, gaz, paliwo...
W USA prąd jest o 65% tańszy niż w Polsce. Bo mają tu elektrownie atomowe? NIE! Bo mają tu prospołecznych zarówno polityków, jak i firmy! Tu elektrownia i dostawca energii wykupuje czas antenowy w radio i telewizji i informuje swoich klientów, jak oszczędzać energię. Co zrobić, by przez samo zainstalowanie oszczędnych żarówek oszczędzić 7dolarów miesięcznie. Analizują zużycie prądu przez klientów i dostosowują najbardziej odpowiednią taryfę. Np. gdy dogrzewasz w zimie mieszkanie prądem, to dadzą Ci stałą stawkę, tzn. za 83 dolary miesięcznie możesz ciągnąć prąd 24godziny na dobę zamieniając swoje mieszkanie w jeden wielki piekarnik. Obyś tylko nie zamarzł w zimie, obyś tylko przez rachunki nie zbankrutował. To jest PRO PUBLICO BONO! A w Polsce? W Polsce paliwowe Orleny, energetyczne Ene'e podsumowują 2010 zyskami o wiele większymi, niż się spodziewali. Enea 600mln zysku (o 21% więcej niż w 2009), Orlen 3mld zysku (o 2 miliardy więcej niż rok wcześniej!). Pamiętajcie o tym płacząc przy dystrybutorze, albo przy kasie, gdy dziecko poprosi Was o lizaka na którego już nie wystarczy...
Ludzie, zbuntujcie się póki czas! Póki coś Wam jeszcze zostało w portfelu prócz dowodu osobistego obywatela państwa, które nic nie robi dla swoich mieszkańców. Ciemny lud Egiptu, Tunezji, Libii potrafił się sprzeciwić, a my? Ile jeszcze wytrzymacie? Bo ropa drożeje, to benzyna musi być po 5zł? W USA nie musi, i jest obecnie po 2,6zł za litr (a to jest najwyższy poziom od przeszło 2lat!). Przecież koszt ropy to jedynie 2,05zł na każdy litr paliwa. Reszta to niebotyczny haracz dla państwa i zysk dystrybutorów. W USA na litrze paliwa państwo, dystrybutor i właściciel stacji zarabiają w sumie zaledwie 55groszy (czyli 21%), a w Polsce... 145%!
Cukier krzepi?
Bo cukier krzepi i durny Polak jak mu powiemy, że musi to da 5zł za kilogram? A jak mądre głowy w TV ogłoszą, że na rynku panuje tzw. "dołek cukrowy" i cukru nie ma, przykręcimy mocniej śrubę i dadzą i 6zł! A za rok rolnikom powiemy, że buraki możemy od nich kupić o połowę taniej niż rok wcześniej, bo ludzie przestali kupować cukier. Zyski w końcu trzeba kumulować, i żerować na wszystkich, ile tylko się da. Najpierw na konsumentach sprzedając im cukier po 6zł, a później na dostawcach surowca dając im zaledwie połowę stawki sprzed roku.
Wracam wkrótce z USA do Polski. Zawsze opłacało się przywozić ze Stanów elektronikę, laptopy, aparaty cyfrowe, kamery, ciuchy, kosmetyki. Często żartowałem, że przyciągnąłbym sobie do Polski całą cysternę 2x tańszego paliwa. Ale żeby do cholery opłacało się przywozić z USA do Polski, cukier (3,2zł/kg)) mąkę (1,8zł/kg), mleko (1,5zł/l) - to jest CHORE! Tu, gdzie zarabia się 3-5x więcej niż w Polsce, nawet podstawowe rzeczy są tańsze niż w naszej Najjaśniejszej Ojczyźnie. Bo dołek cukrowy panuje w całej Europie - łżą jak psy polscy handlowcy wspierani przez naszych rządzący. Gdy media tłumaczą, że Amerykanie też narzekają na podwyżki, bo cena tony cukru wzrosła na giełdzie w Nowym Yorku o 11% w ciągu tygodnia... Ale na sklepowej półce nie wzrosła o 100%, bo nie wzrosła wcale! Bo są zapasy starego cukru. Bo obywateli się nie okrada żywcem! Jaki dołek cukrowy w Europie czy na świecie? Niemcy z tego co mi wiadomo też znajdują się terytorialnie w Europie i cukier mają obecnie po 65Eurocentów za kg (czyli 2,6zł! chociażby w ich Aldi, cena na dzień 28lutego 2011). CHORE! WREDNE! SKURWYSYŃSKIE!
A Wy po ile płacicie? Jestem pewien, że jak już przestanie rosnąć cena cukru (bo ludzie po prostu przestaną go kupować po tak zaporowej cenie), to zapewne zacznie spadać... ilość cukru w cukrze! I Bareja pozostanie wiecznie żywy. Tylko on nie przewidział w swoich komediach, że życie w Polsce XXI wieku będzie wyglądało bardziej tragicznie, niż komicznie w najśmieszniejszych jego filmach!
Gdy okazuje się, że mieszkańcy Unii płacą nie tylko za cukier, ale i za leki o wiele taniej, niż Polacy, to czemu państwo nie interweniuje? Czego, by szukać oszczędności dla NFZ-tu (gdy dane leki są refundowane lub chociaż dotowane przez państwo), albo po prostu dla swoich obywateli nie importuje leków stąd, gdzie jest taniej? Albo nie zmusza dostawców do stosowania takich cen, jaką płacą Niemcy czy Anglicy? Kupi ktoś w Polsce 300 pigułek aspiryny za... 1dolara? A w USA za tyle się kupuje (bez żadnej dopłaty ze strony państwa). A my się baliśmy po wejściu do Unii, że przyjadą Niemcy i nas wykupią. Że wykupią nasze ziemie, domy, działki. ZA CO?!
Mieszkania dla milionerów...
Nie mam pojęcia, jak ustala się w Polsce cenę za metr mieszkania, a przede wszystkim skąd Polacy biorą pieniądze na ich zakup i późniejszą spłatę comiesięcznych niebotycznych rat. W USA biorąc 30letni kredyt mieszkaniowy, który spłacałoby się z takim samymi wyrzeczeniami jak w Polsce, musiałby to być kredyt na 1000m2 willę w Hollywood, a w Polsce z takim samym dozgonnym poświęceniem spłaca się kawalerkę czy malutkie mieszkanko, bo deweloperzy muszą zarobić 100% na każdym metrze?
Ile sobie zażyczymy za metr mieszkania? 10tys. zł? Jak głupi Polak nie zechce tyle zapłacić, to go nastraszymy, że jak dziś nie da nam 10tys. to za miesiąc będzie już po 11tysięcy!
Mój kolega pracuje w Polsce dla Samsunga. Gdy Koreańczycy przyjechali budować w okolicach Wrocławia nową fabrykę telewizorów, jeździli z tym moim kolegą oglądać lokalizacje działek pod ewentualną fabrykę. Gdy widzieli tablicę informacyjną, że dana działka (zwykłe zachwaszczone pole, bielanowrocławskie zarośla) jest na sprzedaż, kolega miał dzwonić do właścicieli i pytać o cenę gruntu. Gdy przeliczył Koreańczykom cenę pierwszej działki na zrozumiałe dla nich dolary, ci powiedzieli: "Oj nie, nie podawaj nam całkowitych kosztów postawienia tam fabryki. Podaj cenę samej działki". 43 miliony dolarów - TO JEST CENA SAMEJ DZIAŁKI (tzn. tego zachwaszczonego pola!)
Obywatele RP, nie dawajcie się... Bo to jeszcze nie koniec, skoro wszystko tak posłusznie przyjmujecie...
A na manifestacje chodźcie nie każdego 10-tego pod Pałac, a codziennie pod Kancelarię...
377
BLOG
Żyłuj Polaka jak bliźniego swego...
Kiedy cena litra paliwa sięgnie 6zł? Niedawno, gdy cena litra benzyny przekroczyła 5zł w wiadomościach zadali widzom pytanie, kiedy cena przekroczy 6zł? Czy Wy jesteście powariowani?! Skoro zadajecie takie pytanie, to dajecie znać rządzącym, że na taką cenę jesteście gotowi! Ja NIE JESTEM!


Komentarze
Pokaż komentarze