Mimo straszenia kryzysem, dziesiątki tysięcy Polaków złożyło wnioski na amerykańską Loterię Wizową. Wyniki losowania znane będą w maju 2012. Przeszło 3,500 naszych rodaków będzie mogło opuścić na zawsze Polskę i już nigdy do niej nie powrócić... Co ich czeka w USA?
Jako Stały Rezydent USA, od przeszło 4lat piszę przewodnik po Ameryce (www.stany.blog.pl). Przewodnik dla przypadkowych turystów, dla nielegalnych imigrantów, a teraz jak się okazuje także i dla szczęśliwych zwycięzców loterii wizowej DV-2013. Szczególnie chciałem uczynić mój blog przewodnikiem, gdy widziałem, jak polskie media świadomie lub podświadomie straszyły Polaków Ameryką, kryzysem w niej się dziejącym, tym, że Polacy muszą mieszkać na ulicy czy w leśnych szałasach.
Gdy zadano mi pytanie: Kto pomaga w załatwieniu pracy i mieszkania tym którzy wygrali zieloną kartę? - postanowiłem wreszcie to wszystko dokładnie opisać.
NIKT NIE POMAGA! Ameryka to nie Siostra Miłosierdzia, która nie dość, że daje prawo pobytu na swoim terytorium całej rodzinie z jakiegoś tam dzikiego kraju zwanego Polską, to jeszcze co? Dom ma fundować? Samochód darować? Pracy szukać? No bez przesady...!
Pomalujcie twarze na czarno, udajcie, że przyjechaliście z Afryki, to kto wie.. może dostaniecie za darmo dom, talony na jedzenie, a także i zasiłek na każdego nieletniego z Waszej rodziny... Jeśli jednak jesteście TYLKO "białymi" z zaprzyjaźnionej Polski (zaprzyjaźnionej jedynie wg. polskiego mniemania), dziękujcie, że Stany w ogóle Was do siebie wpuściły...
Załamka? Pryśnięcie snu o USA? Oj, wcale nie...
By przyjechać teraz do USA na tzw. Zieloną Kartę trzeba po prostu być ZDETERMINOWANYM. Trzeba chcieć tu przyjechać, zamieszkać i nigdy nie wracać do Polski! To nie te czasy, gdy można było popracować w USA przez zaledwie kilka lat i można było wracać do Polski z takim majątkiem, że wystarczało na zakup wielkiego domu, pięknego samochodu i jeszcze na wsadzenie na konto w banku tylu pieniędzy, że można było z nich żyć przez kolejne lata. Pracujący tutaj obecnie, z USA do Polski najczęściej z czym i po co wracać nie mają! Dolar obecnie jest o 1,5 złotego tańszy niż 12lat temu... Wszystko w Polsce wielokrotnie droższe niż w czasach posocjalistycznej świetności dolara...
Jednak ciągle jest sens przyjeżdżania do USA, by zacząć tutaj nowe życie. Zostawić ten cały gnój, jaki dzieje się w Europie, a przede wszystkim w Polsce i uciekać przed jeszcze większym nieszczęściem, które na tzw. "starym kontynencie" w ciągu kilku najbliższych lat nastanie. Bo chyba nie myślicie, że Unia Europejska z tego wszystkiego wyjdzie? Taa... wyjdzie... NOGAMI DO PRZODU!
Trzeba zatem na coś się zdecydować. Czy chce się siedzieć w Polsce i zaciskać pasa aż do przerwania rdzenia kręgowego, czy może spróbować szczęścia gdzie indziej? Czy chce się siedzieć i czekać na kolejne dociśnięcia śrub, czy jednak wyjechać gdzieś, gdzie owe śruby podatkowe dociskane obywatelom są jeszcze bardzo, bardzo luźne (chociażby 6% TAX zamiast 23% VAT-u). Trzeba pomyśleć, czy może wyjechać gdzieś dalekooo i mieć przez resztę życia totalnie w dupie, czy kolejną Rzeczpospolitą rządzi sepleniący Tusk, czy ciamkający Kaczyński. Czy na arenie międzynarodowej błazna zrobi z siebie Komorowski, czy jakiś inny pigmej z dzikiego kraju, którego ogłupiony obietnicami przedwyborczymi naród wybierze. Mieć gdzieś, czy nierobom z Grecji Donald Tusk odda z polskiego budżetu jedynie miliard złotych, czy aż miliard Euro, itd.
Najtrudniejsza w życiu decyzja...
Należy usiąść całą rodziną, głęboko się zastanowić i zapytać każdego siebie z osobna, jak i całą rodzinę razem - staramy się o tę zieloną kartę, czy nie? Chcemy wegetować w tym pięknym nadwiślańskim kraju, czy jedziemy szukać swojego szczęścia gdzie indziej. Należy zrobić taką naradę długo przed tym, zanim wystąpi się z wnioskiem na loterię wizową. Bo nikogo nie można uszczęśliwiać na siłę czymś takim, jak Stały Pobyt w innym państwie. Szczególnie tak odległym, jak Stany Zjednoczone.
Zapytajcie więc żonę (męża), czy będzie miała za czym (za czymś, za kimś) tęsknić w pozostawionej po drugiej stronie Atlantyku - Polsce? Czy współmałżonek/-nka, po wygraniu tej karty dla całej rodziny nie pojedzie do Ameryki totalnie wbrew sobie, jedynie dlatego, że mąż złożył petycję imigracyjną na całą rodzinę, a żona tak naprawdę nigdy nie chciała do USA jechać. Zapytajcie dzieci, czy umieją już na tyle angielski, by poradziły sobie w amerykańskiej szkole. Poziom nauczania w większości szkół publicznych jest tak niski, jakby to były szkoły specjalne dla debili! Jednakże bez znajomości języka w którym młodych Amerykanów się edukuje, nasze mądre, sprytne, inteligentne, polskie dzieci będą przeżywały totalne katusze - że wszystko wiedzą, ale nie mogą się wykazać swoją wiedzą. Czy te same dzieciaki gotowe są zrezygnować z ich pierwszych, młodych, polskich miłości... Zapytajcie kochankę, czy Wam daruje tę rozłąkę;) Itd., itp.
Jeśli bilans ewentualnych zysków po osiedleniu się w USA nie będzie BARDZO wyraźnie na TAK, to sobie loterię wizową darujcie!
Trzeba postawić wszystko na jedną kartę.W tym wypadku na ZIELONĄ Kartę. Jak Wasze karty wyglądają w Polsce - sami sobie przekalkulujcie. Z roku na rok stać Was na coraz mniej, bezrobocie coraz wyższe. Paliwo w ciągu roku podrożało o ponad złotówkę. Za 2miesiące wraz z Nowym Rokiem znów o 25gr podniosą cenę oleju napędowego (ach ta Unia i jej pieprzone akcyzy), o ok. 10-15% cenę prądu (ach te pakiety klimatyczne i dbanie o żabki z doliny Rospudy), podobnie z ceną gazu, a w raz z nimi wzrosną ceny wszystkiego!
W USA takich problemów nie będzie. Paliwo zawsze będzie ponad 2x tańsze niż w Polsce, prąd także tańszy, bo USA ma "gdzieś" jakieś dyrektywy klimatyczne, protokoły z Kioto czy z Honsiu, jakieś limity na emisję CO2, jakieś obawy przed energią atomową. To Amerykanom ma się dobrze żyć teraz i tutaj w Stanach Zjednoczonych roku pańskiego 2011, a nie przyszłym pokoleniom niedźwiedzi polarnych na Antarktydzie czy pigmejom w lasach tropikalnych. Koniec kropka! To jest kraj dla ludzi! Dla życia, a nie dla wyrzeczeń! Do masowej konsumpcji i cieszenia się życiem, a nie liczenia każdego grosza i wegetacji już za życia...
A co mamy w Polsce? Budzę się rano 4.11 i jaki jest pierwszy news poranka? Sarkozy żąda wprowadzenia podatku od transakcji bankowych i dwie godziny później już jest to uchwalone. Banki oczywiście przerzucą ten podatek na klientów, więc za kilka m-cy za to, że banki obracają naszymi pieniędzmi doskonale na nich zarabiając, będziemy płacić im jeszcze więcej. A godzinę później kolejne newsy: "Idzie drożyzna, a raczej jedzie... Paliwo do Diesla będzie kosztować coraz więcej, zwłaszcza od nowego roku...". Jutro znów włączę rano polskie radio i co? No zgadnijcie...
A w USA? W USA Bank of America chciał zrobić coś strasznego! Wprowadzić 5$ opłaty za prowadzenie rachunku bankowego. Ludzie tak głośno pukali się w głowę przed pracownikami banku, że BofA, wycofał się z tych debilnych planów szybciutko. W Niemczech ichni rząd chciał wprowadzić opłaty za korzystanie z autostrad dla aut osobowych. Niemieccy kierowcy nawet nie musieli pukać się w głowę... Wystarczyło pokazać rządzącym, datę kolejnych wyborów do parlamentu i do końca życia Niemcy będą mieli autostrady bezkresne, proste, bezlimitowe i bezpłatne! A w Polsce klient, konsument, obywatel ma jaką siłę przebicia? ŻADNĄ! Jesteśmy owcami do ekonomicznego wyrżnięcia!
Wygrywając Zieloną Kartę musicie wyłożyć minimum 30tys. złotych na formalności prawne i bilety lotnicze:
819$ dolarów od każdej osoby starającej się o wizę. 2 rodziców i 2 dzieci = 10.811zł
Badania, prześwietlenia płuc, szczepienia, testy na HIV to kolejne ok. 300-500zł od osoby
4 Bilety lotnicze w jedną stronę to minimum 10.000zł. (z opcją powrotu, 12-14tys. zł)
Wynajęcie mieszkania w USA to ok. 1000$ miesięcznie (w okolicach Detroit wystarczy już 500-600$, podczas gdy w lepszych miastach może na ten cel nie wystarczyć nawet 2000$ miesięcznie). Żywność w cenach porównywalnych do polskich, odzież, buty, kosmetyki, chemia, prąd o wiele tańsze. Paliwo 2x tańsze.
Takie czekają Was realia. Dostaniecie od USA list powitalny, dostaniecie numer SSN (taki ich NIPo-PESEL), będziecie mogli sobie wyrobić prawo jazdy i... żyjcie sobie. Państwo nie będzie Wam w tym życiu przeszkadzać, ale i specjalnie jakoś nie będzie Wam pomagać. Da Waszym nieletnim, uczącym się dzieciom ubezpieczenie zdrowotne. Wam nie da. Na skomplikowane leczenie czy drogie operacje będziecie latać do Polski. Dacie 100-150zł za wizytę w prywatnym gabinecie ordynatora i następnego dnia ułoży Was na oddziale państwowego szpitala. Polacy którzy pozostali w RP, którzy całe życie uczciwie płacili składki zdrowotne, ale którzy z racji głodowych pensji nie mają tych 150zł na prywatną wizytę, na ten sam zabieg poczekają kilka miesięcy... (wkrótce dokładnie opiszę to kuriozum!).
Jeśli macie przylecieć do USA za pożyczone pieniądze, to też darujcie sobie Amerykę. Przylecieć, by spróbować, czy się uda. Żyć po kątach u znajomych, czy w odnajętym przez Meksykanów pokoju. Morale spadnie Wam tak szybko, że rzucicie to wszystko i wpław wrócicie z Waszymi Zielonymi Kartami na zieloną wyspę - Tuskolandię.
Tak jak pisałem - WSZYSTKO NA JEDNĄ KARTĘ!, bez oglądania się za siebie. Wygrywacie, jesteście pewni na 100%, że chcecie wyjechać na stałe, skoro jest to Karta STAŁEGO pobytu! Sprzedajcie dom w Polsce, zamieniacie otrzymaną gotówkę na dolary. Jeśli Wasz dom lub mieszkanie było w miarę cenne, w USA kupicie sobie za zieloną gotówkę jeden z 2milionów czekających na Was domów. Albo po wyrobieniu sobie amerykańskich dokumentów, założeniu konta w banku, z odpowiedniej wysokości 1szą wpłatą, możecie kupić coś na raty (miesięczna rata 30letniego kredytu jest w USA zazwyczaj o połowę niższa niż koszt najmu danego domu).
Pracy... nie ma. Bez znajomości (nie tyle angielskiego, co kogoś, kto nas komuś poleci do roboty) nie ma jej jeszcze bardziej. W ośrodkach polonijnych jest praca bez znajomości języka angielskiego - sprzątanie domów, biur, dorywcze pilnowanie dzieci lub całodobowe pilnowanie starszych osób - dla kobiet, budowy, fabryki czy zakłady mechaniczne dla mężczyzn. Zarobek 50-100$ za kilkugodzinne sprzątanie domu czy 100-150 za całodniową opiekę nad dzieckiem lub całodobową nad staruszkiem. Budowy - można chcieć te 15$ za godzinę, ale jak ktoś dostanie na rękę 100-150$ za dzień pracy, to niech się BARDZO cieszy.
Majątek? Nie majątek.. Ale jak za te 100$ możecie zatankować auto do pełna i to dwukrotnie, co w Polsce kosztowałoby Was połowę pensji - zrozumiecie siłę pieniędzy, którą w USA zarabiacie. I już nigdy, przenigdy nie będziecie chcieli tankować swojego autka w Polsce!
A co do wizyty w Ambasadzie, gdy już poznacie wyniki Loterii Wizowej DV-2013 i okaże się, ową kartę wygraliście - będziecie musieli się zjawić w Ambasadzie USA w Warszawie lub konsulacie w Krakowie. Proszę Was, nie płaszczcie się przed tym panem konsulem. Ameryka nie jest już niebem na ziemi, by składać przed nim ręce, jakby był on świętym Piotrem wpuszczającym do Raju. Rzygać się chce i mi, i pewnie i jemu, gdy widzi, że cała, polska rodzina podchodzi do pancernego okienka za którym on siedzi, jak do Sułtana czy Króla. Miejcie godność. To jego praca, to czysta formalność, skoro wylosowaliście kartę. Wasze lizanie mu butów jest bardziej podejrzane, niż Wasza obojętność. Ja zjawiłem się tam w podartej bluzie, spocony, spóźniony, było zwykłe: "Hi" na powitanie, i totalna obojętność wobec tego kolesia za szybą. I dzięki temu wiedział, że są Polacy mający USA tam, gdzie USA tak naprawdę ma nas...
Zapraszam do USA, a zanim do USA, to na www.stany.blog.pl - gdzie poznacie prawie WSZYSTKIE aspekty życia w Stanach Zjednoczonych. Poznacie wszystkie ZA oraz te nieliczne PRZECIW życiu tutaj...


Komentarze
Pokaż komentarze (12)