Czy ludzie komentujący moje artykuły, piszący mi, że tak po prostu ma być (drogo, drożej, coraz ciężej do życia, coraz bardziej beznadziejnie) mają jakiś "syndrom bitej żony", która zostaje przy swoim sadystycznym małżonku, tłumacząc go przed wszystkimi, że "bije bo kocha, bo nerwowy jest, bo często zasłużyła na uderzenie w nią żelazkiem, albo nią samą o ścianę, o podłogę...". To co robi z Polakami państwo polskie jest dla mnie takim właśnie okładaniem bezsilnej żony! Co roku kilka kolejnych "ciosów", wyższy VAT (wkrótce, jako jedno z niewielu państw UE dojdziemy do dozwolonego przez Unię maksymum 25%!), wyższa akcyza na paliwa, na gaz, na prąd, co roku podwyżki wszystkiego! Troszkę boli, ale się przyzwyczajamy, więc mężulek pozwala sobie z roku na rok na coraz więcej. Aż pewnego dnia nas po prostu wykończy!
Czy my znów musimy być pod ciężkim buciorem hitlerowskiego okupanta, czy pod gumoficem czerwonoarmisty, by znów podnieść głowę, rozejrzeć się i zrozumieć, że ten świat, że tak urządzona Polska nam nie odpowiada i musimy znów zacząć naprawdę walczyć o lepsze jutro? A jeśli nie walczyć, to z Polski tak nam serwowanej - wyjechać. Choćby do Niemiec gdzie VAT jest 19%, albo do USA gdzie jego odpowiednik w moim stanie to zaledwie 6%. Jednak okazuje się, że to nie Polska rządzona przez kaszubskiego wnuka dziadka z Wermachtu jest zła, to ja jestem zły, że opisuję to, że gdzie indziej może być inaczej, lepiej, NORMALNIEJ!
Większość komentujących próbuje zaczarować rzeczywistość kilkoma zdaniami chamskiego lub totalnie oderwanego od rzeczywistości komentarza. Że przesadzam z negatywami życia w Polsce, że za bardzo, zbyt głośno, wręcz kłamliwie wychwalam zagranicę... Naprawę tak uwierzyliście w ten dobrobyt, który mamy w Polsce? W ten kryzys na świecie? W te cięcia wydatków, zaciskanie pasa nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie? Widzicie, co robią Grecy za samo to, że obniżono im płacę minimalną z 820Euro na 650E i nakazano uczciwie płacić podatki? Masowo wychodzą na ulicę, obalają rząd, chcą wyjść z Unii. A w Polsce jak będzie wyglądało to dalsze zaciskanie pasa i nasza na nie reakcja? Obniżą nam minimalną płacę z 250Euro na 200? Dadzą już każdemu Polakowi, a nie tylko połowie pracujących tzw. „umowę śmieciową”? Podniosą nam podatki do 50% (bo realnie płacimy ich „tylko” 48% - sprawdźcie to po tzw. „dniu wolności podatkowej”!) A i tak nikt na ulice nie ruszy... Bo tak ma być...? Bo Bóg tak chciał...? Bo to Daniel Sen jest tym złym, a nie czort z Al. Ujazdowskich w Warszawie i podległe mu diabły z ul. Wiejskiej.
Świat się wali, więc Polska ma być liderem tego walenia.. ale nie walenia SIĘ, ale NAS... w dupę?! Będzie już tylko gorzej i nic tego nie zmieni! Skoro z Ministerstwa pracy i polityki społecznej odeszła prospołeczna, PSLowska Jolanta Fedak, i zastąpi ją PO’owski minister (wierny podnóżek coraz bardziej despotycznego D. Tuska) , to zapomnijmy wszyscy o pracy! O rządowej walce z bezrobociem. O pieniądzach na założenie własnej firmy, o funduszach na rozwój małych przedsiębiorstw, itd. Wszystko pójdzie na puder, kit i szpachlę, którymi PO będzie pudrować oznaki katastrofalnej przyszłości Polski!
Może nie trzeba było udawać, że jest się „zieloną wyspą” i można by było stać teraz grzecznie w kolejce po unijną pomoc, a nie tej pomocy udzielać! Z czego?! Z pustych kieszeni Polaków? Z dziurawego jak przerdzewiałe sito polskiego budżetu?! Przecież Tuskowi po prostu należałoby dać podczas wyborów „po dziobie” za to, że tym naszym, polskim „zastaw się, a postaw się” ofiarował Grecji łatwą ręką miliard naszych Euro! Bo Niemcy pomagają i Francuzi też... Ale Niemcy, Kaczorku gospodarczo i ekonomicznie są 20-30lat przed nami.
Nawet ja wkładałem między bajki wizję, że Polska będzie kiedykolwiek płatnikiem netto (więcej będzie do Unii wpłacała niż z niej otrzymywać), ale pod takimi rządami...? W takich czasach? Dają nam miliardy na autostrady, oddajemy z powrotem, bo nie potrafimy wybudować ani kilometra. Dają nam dotacje dla rolników, Polska musi ją zwracać, bo pola są źle opomiarowane i Polska według danych dostarczanych przez polskich rolników jest większa terytorialnie niż Niemcy!
Niemcy coraz głośniej chcą przestać dopłacać do „koalicji biedaków”. To „biedaków” to eufemizm słowa nierobów (Greków) czy złodziei i pijaków (...). I albo powstaną dwie strefy Euro - 1szej i 2giej prędkości (coś jak Polska A i B), albo Unia pójdzie z torbami! Teraz już unijna kasa będzie płynęła tylko tam, gdzie będzie to uzasadnione dobrem międzypaństwowym (czyt. niemiecko - francuskim), a nie lokalnym gdzieś tam w dzikich, leniwych krajach. Pieniądze będą np. na nową linię kolejową czy nową autostradę łączącą strategiczne miasta Europy Zachodniej, a nie na obwodnice Augustowa, której budowę od lat blokują żabki i gżegżółki. Skoro w Polsce takie drogi nie potrafią okrążyć przygranicznego Augustowa, inne drogi nie potrafią połączyć dwóch polskich pipidówek, a autostrady Warszawy z Łodzią, czy chociażby Poznania z Wrocławiem, to jeździjcie sobie Polacy po tym, co macie - a my budujemy kolej magnetyczną z Berlina do Paryża. I teraz już prędzej Angela Merkel prawidłowo napisze i wypowie zdanie: „Gżegżółka gżąca się ze szczebrzeszyńskim chrząszczem” niż da Polsce chociaż jedno Euro na zmarnowanie!
A oto moje porównanie dzisiejszej „strasznej”, kryzysowej sytuacji w USA z Polską „papierową prosperity” 2011.
Oczywiście, że Stany Zjednoczone A.D. 2011 nie są Ameryką sprzed 20-30lat. Ameryka, której katastrofalną obecnie sytuacją straszą polskie media, nie jest już krajem, do którego przyjeżdżało się z Europy, nie znało języka angielskiego, a mimo to dostawało się pracę w jednej z tysięcy doskonale prosperujących fabryk. Krajem, z którego zarobione dolary wysyłało się do Polski, i za takie 100$ nasza polska rodzina żyła przez cały miesiąc jak baronowie w średniowiecznej Francji. Gdzie za 7tys. dolarów, które w USA zarabiało się w 3-6miesięcy kupowało się w Polsce trzypokojowe mieszkanie! A teraz? Teraz te 2miesiące musisz ciężko w USA zapieprzać na jeden metr kwadratowy mieszkania w Warszawie. A pracując w Polsce za minimalną płacę musisz zapier@&#ać na ów JEDEN metr2 cały rok - nie wydając w tym czasie z pensji ani złotówki - to jest normalne?! A więc, czy to Ameryka tak bardzo się zmieniła na gorsze, czy może to reszta świata spopierdolała...? Z Rzeczpospolitą Polską na czele wyścigu o palmę pierwszeństwa w nienormalności...
USA nie jest już krajem, gdzie paliwo kosztuje niecałego dolara za galon (80groszy za litr), jak zaledwie 20lat temu przed 1szą wojną w Iraku, ale nie jest popieprzona Europą, gdzie paliwo jest już po prawie 8$ za galon! W Michigan na dzień dzisiejszy jest po 2,62zł /litr). "Niska cena paliwa to nie wszystko..." - czepią się mnie najwięksi znawcy USA, siedzący w Polsce i znający Stany Zjednoczone z 5519 odcinków "Mody na sukces", z siedmiu sezonów "Doktora Housa" i na dokładkę z czterech części "Terminatora"!
No pewnie, że tanie paliwo to nie wszystko. Są jeszcze tanie domy, tanie nowe samochody, tania elektronika, tania odzież, tania żywność, tania chemia, tanie alkohole. Coś pominąłem? Tak jest jeszcze tani podatek TAX (w Michigan 6%) zamiast ogólnopolskiego 23% VATu i tani podatek bezpośredni (Amerykanin pracuje na podatki przez 3m-ce i 2tyg. rocznie, a Polak 5m-cy i 3tyg, co daje odpowiednio 27% podatków w USA i 48% podatków w Polsce). Czego do cholery więcej potrzeba?! Straszne, co nie? Nic, tylko niech Amerykanie masowo zaciskają swoje pasy nie wokół bioder, a na szyi... - tak ciężko wygląda z perspektywy Polski los dzisiejszych Amerykanów...
TAK, podatki w USA ostatnio znów rosną (szczególnie podatki od domów w ukochanym przez Polaków Chicago, ale o wysokości tych podatków pogadamy, gdy w Polsce wejdzie podatek katastralny i biedna emerytka mająca byle ruderę w Zakopanem czy działkę w dobrej dzielnicy dużego miasta będzie musiała zapłacić po 10tys. podatku rocznie). TAK, ceny żywności w USA też rosną, ale zaledwie o kilka procent, o minimum o jakie muszą wzrosnąć, ale nie o 100% jak to kilka m-cy temu miało miejsce w Polsce z cukrem! Przyjechałem do USA 2-mce temu i benzyna... staniała od tamtego czasu o ponad 50centów! W Polsce już NIGDY nie stanieje! Nawet jakbyśmy się dokopali do własnych złóż ropy, to zarobią na tym jedynie koncerny naftowe, a przeciętny Kowalski nie dostanie nic taniej. Wkrótce przetrenujemy to na cenach gazu z łupków... Dlaczego Polacy płacą za ten sam rosyjski gaz o wiele więcej, niż Niemcy (oni 271$, my 337$!, a przecież do Niemców trzeba go tłoczyć o 600km dalej! 8listopada otwarto gazociąg Nord Stream i teraz Ruscy mogą nam podnieść cenę gazu dowolnie - mimo, że obecnie i tak płacimy za niego najdrożej w Europie!).
Przecież auto z USA opłaca się sprowadzić na unijny obszar celny na terenie Niemiec, bo wyjdzie o wiele taniej niż po przybyciu promem z USA do Świnoujścia czy do Gdańska. No ale skoro Polak i tak tyle za wszystko płaci, to po co mu dawać coś taniej? Dlatego Orlen zarobił w zeszłym roku o kilkaset milionów więcej, niż sam się spodziewał w swoich planach ekonomicznych na 2010 rok. O polskich bankach nawet nie wspominając, ile z nas wydoiły... W USA, w Europie banki dające tanie kredyty, darmową bankowość były na granicy przeżycia lub plajtowały, a w Polsce zarabiają miliardy złotych na czysto, co roku! W czasach kryzysu także! I wszystko to, co dzisiaj wyciągają nam te banki z naszych i tak pustych kieszeni, pójdzie wkrótce do innych krajów, bo te nasze, "polskie" banki są tylko filiami upadających zachodnich banków. Gdy im zabraknie na wielomilionowe płace dla swoich prezesów, wszystkie zyski wypracowane w Polsce pójdą za granicę!
"No... ale w Ameryce nie ma opieki medycznej za darmo!" - no nie ma. Pracujesz, zarabiasz, ubezpieczasz się dobrowolnie, albo hurtowo ubezpiecza Was pracodawca i masz opiekę medyczną dla siebie i całej rodziny. "No ale są murzyni..." - no są. Mieszkasz z dala od Detroit i ghett murzyńskich większości amerykańskich miast i nie zauważasz czarnego problemu. "No ale nie ma Donalda Tuska i Jarka Kaczyńskiego, i... daleko z Ameryki do Smoleńska!" - no i dobrze, kur#@a, że ich tu nie ma! Jest Sarah Palin i był George Bush i już wystarczy!
Tak, USA nie jest już krajem, gdzie... gdzie nie mając stałej pracy, nie mając stałych źródeł dochodów, czy będąc tu nielegalnym polskim turystą banki prześcigały się, by dać komuś takiemu kredyt na dowolny dom! Kredyt dostać trudniej, ale... ale metr kwadratowy w pełni urządzonego mieszkania kosztuje tutaj (w "białych" miastach Michigan) ok. 2tys. zł...
"Buhahaha, taaa, pewnie w mużynowie takie mieszkania sął po 2tysie za metyr!" - zakpi jakiś kolejny internetowy troll. W Murzynowie za 2tys. zł kupisz cały dom - zripostuję szybko. Kupicie gdziekolwiek w dużym polskim mieście mieszkanie za taką cenę? Za 2tys. zł za metr? No, chyba jakieś tuż po pożarze... Itd., itp.
TAK, w USA jest gorzej, niż było lata temu, ale wcześniej była to kraina takiej obfitości, że nawet totalne pogorszenie się wszystkiego, to i tak dla milionów imigrantów (także i z Polski) - Eldorado! Każdemu rozgarniętemu człowiekowi i tak będzie tutaj lepiej, niż w większość państw świata! Anglia? Niemcy? No pewnie, że bliżej. Że można tam zarobić podobne pieniądze jak w USA, albo jeszcze większe... Ale w Anglii są 2-3x droższe koszty utrzymania! Coś, za coś - loty do UK tanie, ale życie w Anglii drogie. Holandia, Belgia - pewnie, że fajnie, bywałem wielokrotnie - wszystko takie spokojne, rowerki, szparagi, legalne dragi... Pieniądze też dobre można zarobić. I wiz nie potrzeba. I coraz bardziej nas tam nie lubią. I... na starość trzeba wrócić do PL, gdzie polityczną schedę po tacie przejmie Michał Tusk, albo Kasia... Z USA się zazwyczaj na starość chce wracać jedynie sentymentalnie... I chwilę po wylądowaniu każdemu, któremu w USA się powiodło, żałuje tego powrotu!
W USA byłoby naprawdę źle, gdyby..., gdyby cena paliwa zrównała się z ceną, jaką płacą Europejczycy. Wystarczy jeden ruch rządzących, drastyczne podniesienie podatków na paliwa i... sami amerykańscy kierowcy w kilka lat wyciągnęliby z kryzysu Amerykę. Ale w USA się nie doi społeczeństwa tak, jak robi się to w Unii, w Polsce...
W USA byłoby źle, gdy z bezpłatnych (przynajmniej w Michigan) autostrad pozwijali przynajmniej po jednym lub po dwa pasy ruchu, a na pozostałych pasach wprowadzili kolosalne opłaty (jak w Polsce - myto droższe niż koszt paliwa na przejechanie danej trasy!).
W USA byłoby katastrofalnie, gdyby statystyczny Amerykanin musiał pracować na podatki przynajmniej tak samo długo, jak statystyczny Europejczyk. Wtedy ten kraj będzie skończony. Ale to nie nastąpi NIGDY! Ameryka jest prawie że wyspą. Może się odciąć od wszystkich, bo ma wszystko niezbędne do istnienia. Gaz, ropę, węgiel, surowce naturalne, a jak czegoś zabraknie, to napadnie jakiś kraj w imię szerzenia tam demokracji. Gdy zechce wyjść z dołka finansowego, odsprzeda z powrotem Alaskę ruskim oligarchom, albo Chinom i wyjdzie na prostą. Napadnie dzień później na Irak i na Wenezuelę, by stamtąd brać tanią ropę.
Śmieszne? Dlaczego... To, co obecnie dzieje się na świecie, jak wygląda jego dzisiejszy "ład", podział stref wpływów, to jakich państw już nie ma, które kraje są obecnie mocarstwami, a które tajnymi lub jawnymi bankrutami, to wszystko 30 lat temu nie śniło się najtęższym umysłom polityków, analityków ani nawet baśniopisarzy...
Ameryki nic nigdy nie zastąpi i nic nie zatopi. Mimo, że osobiście mam w głębokim poważaniu ich system ekonomiczny, wydawanie przez nich na niepotrzebne wojny tryliony dolarów, widzę także potencjał, którego nikt nie jest w stanie zniszczyć. Chińczycy ich wykupią i wykończą? Taak... Ale po co? Bóg nie może zabić Lucyfera, bo Lucyfer jest jego najlepszym przyjacielem! Gdyby nie było tego czarnego, złego z rogami w piekle, to ludzie nie bojąc się wiecznego potępienia, nie chcieliby mieć tak blisko do Boga i nieba...
To w USA tworzą się technologie, które świat musi kupować. To tu emigrują największe umysły tego świata. Nic nie jest tak cenne, jak umysły. Sam Apple Corp. jest warty więcej, niż wszystkie polskie spółki notowane na giełdzie razem wzięte! Rozumiecie rzędy wielkości? Polskie huty, kopalnie węgla, elektrownie, KGHM, polskie banki, Orlen, Lotos, TP, TVN, PZU, i ponad 350 innych notowanych na GPW spółek jest mniej warte, niż garażowy biznes jednego Amerykanina! Polska to ekonomiczny pryszcz, czy wręcz glut z nosa światowej gospodarki! Ameryka nawet w czasie kryzysu może pomagać wszystkim innym państwom - nawet wyciągać Europę z gnoju w którym teraz ma ona swoją finansową twarz...
Nie mam pojęcia, czemu ludzie (moi szanowni Rodacy) są tak zamknięci na to, że gdzie indziej może być inaczej i że to nie jest podpucha! Jeśli tylko potrafisz rozsądnie gospodarować tym, co w normalnych krajach zarabiasz - nie jest tak źle... Stać Cię wziąć kredyt na dom i go bez większych wyrzeczeń spłacać. A najlepsza w normalnych krajach świata jest prosta zasada: Pracujesz - stać Cię na wszystko. Nie pracujesz - masz niewiele lub prawie nic. W Polsce pracujesz, masz niewiele, prawie nic lub co najwyżej garba od roboty, kombinujesz - masz wszystko.
W Anglii obcokrajowiec założy firmę szybciej, niż Polak w Polsce. Zrobi to szybciej, taniej i w o wiele milszej atmosferze. Podatki będzie musiał płacić dopiero po kilku miesiącach lub przy uzyskaniu pierwszych dochodów. A u nas? Zanim wyrobisz pieczątkę już musisz opłacić ZUS. Znajoma mająca firmę w Polsce jest fikcyjnie zatrudniona w UK, by tam płacić niższe składki i o wiele więcej za nie na starość dostać w formie emerytury. A Polacy co dostaną?
A teraz odpowiedzcie sobie chociaż na tak prostą rzecz, jak demograficzna sytuacja Polski:
Mi nie odpowiadajcie i się mnie nie czepiajcie - nie zabijajcie posłańca niosącego złą nowinę, czy nie próbujcie zaklinać czekającej nas wszystkich rzeczywistości kilkoma złośliwymi komentarzami pod moim adresem! To nie ja tę rzeczywistość stworzyłem czy wymyśliłem, ja ją tylko opisuję... A Wy po prostu się nad tym zastanówcie. A mianowicie:
W Polsce ZUS co roku zaciąga kilkadziesiąt miliardów złotych długu, by wypłacić należne renty i emerytury. Z roku na rok Zakład Ubezpieczeń Społecznych pożycza z banków czy z budżetu państwa, zawłaszcza z OFE czy wręcz kradnie z Rezerwy Demograficznej coraz więcej pieniędzy, by było na wielotysięczne świadczenia dla wszelkiego typu 35letnich emerytów agentów Tomków, Bolków, itp. W ciągu niespełna 20lat sam tylko ZUS zrobi w polskim budżecie dziurę w wysokości 1biliona złotych! A jednocześnie, w wiek rozrodczy wchodzi pokolenie wyżu demograficznego lat 80tych, ale zamiast nas, Polaków dzięki ich płodności przybywać, to paradoksalnie dzieci rodzi się coraz mniej, a coraz więcej polskich dzieci rodzi się w Anglii, w Szkocji, w Niemczech, w państwach Skandynawii, w USA i w innych normalnych krajach Europy i świata. Skoro z demograficznej zapaści i starzenia się polskiego społeczeństwa nie potrafi nas wyciągnąć pokolenie wyżu demograficznego, to... jak to prosto napisać? TAK, wymrzemy jak niedopieprzone dinozaury! A jeśli natura nas oszczędzi i niestety nie wymrzemy, to to, co dzieje się obecnie w Grecji jest przy kłopotach finansowych jakie czekają Polskę, małym ekonomicznym pryszczem na trędowatej, finansowej twarzy Europy.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)