166 obserwujących
4944 notki
4997k odsłon
  321   2

Może

Być wolnym, to móc nie kłamać [Albert Camus].

Z przedwczorajszej wypowiedzi ministra sprawiedliwości wynika, że zaprzeczanie istnieniu homofobii w Polsce, co wynika chociażby z tweeta pani Siarkowskiej, jest walką o prawa człowieka. Podobnie zresztą jak optowanie w związku z pandemią przeciw nakładaniu obostrzeń na osoby niezaszczepione.

Taki rodzaj troski o prawa człowieka przesądza też o stosunku Zjednoczonej Prawicy do Unii Europejskiej. Tam się chroni prawa wszystkich ludzi. Także tych, którzy z ideologicznych pobudek ewidentnie próbują zaszkodzić samym sobie. Nie może więc ugrupowanie, opacznie pojmujące wartości, uznawać zintegrowanej Europy za twór, który prezentuje zasady godne naśladowania.

Mamy najbardziej homofobiczne prawo w UE. W wyniku fundamentalistycznie pojmowanych nakazów religijnych niektórzy sprawiają wrażenie, że ich zdaniem odmieńcy nie są pełnoprawnymi ludźmi. Zrównanie ich praw do zakładania rodziny miałoby gwałcić poczucie boskiej sprawiedliwości. Dyskryminowanie zatem różnych takich gejów, lesbijek i transseksualistów może być sposobem homofobów na szczęście wieczne.

Kłamstwo ma różne oblicza. Nie tylko takie, że odmieńcy nie są godni być sąsiadami. Zamiana znaczeń również jest jedną z jego odmian. W polityce zaś cel kłamstwa jest zawsze ten sam, promowanie absurdu. Daje on przewagę nad oponentami, spętanymi zazwyczaj logiką, faktami i innymi takimi przyzwoitościami.

Zarówno więc kiedy się wojnę nazwie wojskową operacją specjalną, jak i odmieńców sprawcami grzechu, nie ma się konieczności zwalczania przeciwnych argumentów. Wygłasza się bowiem pewniki. Daje to też jakieś poczucie przewagi tym, którzy nie należą do społeczności atakowanych w ten sposób.

Wyrasta przeto pomysł, opisywany przez Katarzynę Batko-Tołuć. Pisze ona, że powinno się Zabronić sprawowania funkcji publicznych politykom, którym udowodniono kłamstwo. Ich bowiem działalność w najlepszym wypadku prowadzi do ogłupiania ludzi. W najgorszym do ludobójstwa. Rzecz jest traktowana jako projekt nowego prawa, które by się miało znaleźć w Karcie Praw Podstawowych UE.

Gdyby ten pomysł udało się przeprowadzić przez unijne procedury, nieszczęsny Pinokio z bajki Collodiego przestałby być wreszcie pomawiany o wcielanie się w polityków. Przynajmniej w Europie. W publicznym zaś obrocie może by u nas zawitała dawno zapomniana przyzwoitość?


Lubię to! Skomentuj22 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo