163 obserwujących
4710 notek
4834k odsłony
  611   0

Kalictwo

No i mamy pierwszą po zmianie władzy międzynarodową decyzję Polski. Wskutek niej Polacy nie skorzystają z dobrodziejstw wzmocnionej współpracy na forum unijnym. Chodzi o współdziałanie państw Unii w sprawach cywilnych. Aby objąć spadek na przykład po małżonku zmarłym za granicą, ale w państwie UE, dotychczas trzeba było w kraju zamieszkania spadkodawcy przedstawiać dokumenty opracowane przez tłumacza przysięgłego i po długiej procedurze otrzymywało się prawo do dziedziczenia. Państwa, które podpisały zobowiązanie do wzmocnionej współpracy same rzecz załatwiają i spadkobierca osoby zagranicznej jest przez sądy własnego panstwa upoważniany do objęcia spadku tak, jak by chodziło o zmarłego, z którym dzielił kraj zamieszkania. 
 
Polski minister jednak tego dokumentu nie podpisał. Podobnie jak węgierski. Polacy i Węgrzy są więc skazani na procesowanie się w sprawach cywilnych o międzynarodowym zasięgu wedle dotychczasowych, uciążliwych zasad. Jeżeli zaś chodzi o liczbę obywateli przebywających za granicą, jesteśmy w czołówce państw świata i to nasi rodacy przede wszystkim mogli skorzystać z tego unijnego uregulowania. Bo problem dotyczy też par, które się pobrały za granicą. One więc nadal będą musiały swoje związki rejestrować w placówkach konsularnych. Przy małżeństwach między obywatelami różnych państw rzecz będzie wymagała skompletowania i przedstawienia całego szeregu dokumentów.

Powodem odrzucenia dobrodziejstwa ustawy był fakt, że jej przywileje dotyczyły także związków partnerskich, a to by dawało ułatwienia również parom homoseksualnym. Minister Ziobro odmawiając złożenia podpisu powołał się na naszą Konstytucję, która mu podobno zabrania sygnowania takiego zobowiązania. Nawet kosztem obywateli w sytuacji, kiedy wedle deklaracji składanych gdzie indziej ich dobro ma być nadrzędne nad stanowionym prawem. Rzecz ma swoistą wymowę wobec ostatnich wypowiedzi eksponentów naszych władz o swoim stosunku do Konstytucji w kontekście kryzysu związanego z wyborem sędziów do Trybunału Konstytucyjnego. 

Jednocześnie więc w postępowaniu rządzących polityków obserwujemy przesadny formalizm, z drugiej skrajny brak ortodoksji, rzec by można nawet, że posunięty do granic ignorowania Ustawy Zasadniczej. Najgorsze jest jednak przeciwstawienie dobra wielu ludzi chęcią ukarania nielicznych i to za ich orientację seksualną, pod pozorem dochowania wierności przepisom, które wedle oficjalnej retoryki mają jednak być odzwierciedleniem woli większości.

Lubię to! Skomentuj33 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale