8 obserwujących
31 notek
53k odsłony
301 odsłon

Prawa ekonomii – ważniejsze od praw fizyki?

Niemiecka edycja gry „Monopoly”, zdj.: Horst Frank, CC BY-SA 3.0
Niemiecka edycja gry „Monopoly”, zdj.: Horst Frank, CC BY-SA 3.0
Wykop Skomentuj7

„Niestety, nawet w fantastyce, gdzie wszystko jest możliwe, praw ekonomicznych nie można naginać do idei autora” – tak brzmi zakończenie recenzji, która ukazała się w latach dziewięćdziesiątych w jednym z pism poświęconych literaturze fantastycznej [1]. Zdążyłem się już przyzwyczaić do traktowania tez ekonomicznych w taki sposób, jakby były równe stwierdzeniom nauk przyrodniczych [2], ale tu autor idzie nawet dalej. Bardzo wyraźnie sugeruje, że ekonomia odkryła prawdę, która narzuca się nam z taką siłą, że nie ma sensu nawet myśleć o świecie funkcjonującym inaczej. W fantastyce naukowej można podważać prawa fizyki, można wprowadzać miecze świetlne i podróże w czasie, ale nie wolno dyskutować z ekonomistami. Oni są bliżej prawdy niż ktokolwiek inny.


image

Zacytowane zdanie przypomina ubiegłoroczną wypowiedź Rafała Trzaskowskiego: „Wszystko, co tak dobrze wygląda w moim CV, zawdzięczam sobie. Moi rodzice zainwestowali w naukę języka, a mama przyjaciela zaprosiła mnie do Australii”. Dlaczego przypomina? Dlatego, że wyraża skrajną formę światopoglądu, który zazwyczaj przybiera postać łagodniejszą. W naszym przypadku światopogląd ten zakłada, że ekonomia to dyscyplina znacznie bliższa naukom przyrodniczym niż społecznym, przynosząca uniwersalną wiedzę o świecie (sprawdzającą się w każdym miejscu i czasie), a przez to zasługująca na znacznie wyższy status niż np. antropologia lub socjologia. 

Nie wszyscy ekonomiści podzielają to przeświadczenie [3], ale wydaje się ono dość rozpowszechnione, zwłaszcza na gruncie uczelnianej dydaktyki. Wpływa również na to, w jaki sposób o gospodarce mówią i myślą laicy – środowisko polskich autorów i czytelników fantastyki po 1989 roku było jednym z wielu przykładów. Jak wspominał w roku 2005 nieżyjący już dziś niestety Maciej Parowski: „Myśmy – jak wszyscy – sporadycznie oglądając Zachód, serio o kapitalizmie marzyli” [4]. 

W swoim doktoracie (zapewne będę go bronił w październiku) przeanalizowałem wszystkie edytoriale oraz mniej więcej 1/6 recenzji i felietonów opublikowanych w latach dziewięćdziesiątych w czasopiśmie „Nowa Fantastyka”. W tekstach tych poruszano wiele zagadnień politycznych i moralnych – od Unii Europejskiej po feminizm – lecz negatywnych aspektów polskiej transformacji nie krytykował nikt (jeśli nie liczyć utyskiwań na doraźne problemy z produkcją czy dystrybucją periodyku). Nowy porządek gospodarczy przyjmowano najwyraźniej bez większych zastrzeżeń, tak jak i w wielu innych grupach społecznych. 

Przyjmowano, a nierzadko zdecydowanie afirmowano. Kilka ciekawych obserwacji w tej dziedzinie można wyłuskać z powstałego w 2008 roku tekstu Jacka Dukaja „Wyobraźnia po prawej stronie” (zob. część I, II i III). Są to m.in. przykłady aktywności politycznej polskich twórców fantastyki: Rafał A. Ziemkiewicz w latach 1993–1994 był rzecznikiem prasowym Unii Polityki Realnej, Andrzej Pilipiuk zaś – to już w roku 2005 – startował w wyborach do Sejmu z list Platformy Janusza Korwin-Mikkego. Powody znaczenia idei wolnorynkowych we współczesnej polskiej fantastyce to temat na oddzielne rozważania, ale jedną z tych przyczyn niewątpliwie była głęboka niechęć do PRL-u, w którym wychowało się wielu ważnych autorów. Bunt przeciwko wszechobecnemu państwu sprzyjał fascynacji ideą nieuregulowanych rynków. 

I może stąd w przytoczonej recenzji sugestia, że (domniemane) prawa ekonomii są ważniejsze od praw fizyki. Pozostaje ona ciekawym – i chyba jeszcze nie w pełni przebrzmiałym – świadectwem epoki. 


Przypisy:

[1] Nie podaję dokładnych danych, ponieważ chcę skupić się na szerszym zjawisku, a nie na pojedynczym periodyku, tekście i autorze. Nie kopiuję również całej recenzji, a jedynie dwa jej fragmenty.

[2] Dla przykładu: „Ekonomia, podobnie jak astronomia, jest w zasadzie nauką nieeksperymentalną. Astronomowie nie mogą zatrzymać na chwilę ruchu planet, aby zbadać niezakłóconą przez inne czynniki zależność między Słońcem a Ziemią; ekonomiści nie mogą zawiesić działania praw ekonomicznych w celu przeprowadzenia kontrolowanego eksperymentu” (D. Begg i inni, „Mikroekonomia”, PWE, Warszawa 2014, s. 62); „Fizycy twierdzą, że cząsteczki materii zachowują się w sposób losowy, lecz zbudowanie i sprawdzenie teorii jest możliwe na podstawie pewnych średnich, ogólnych cech zachowań. Ekonomiści głoszą podobny pogląd w odniesieniu do zachowań ludzkich” (tamże, s. 72).

[3] Z przedstawioną wizją polemizuje np. Ha-Joon Chang, koreański naukowiec pracujący na Uniwersytecie w Cambridge. Jego najnowsza książka (https://wydawnictwo.krytykapolityczna.pl/ekonomia-instrukcja-obslugi-ha-joon-chang-36) jest według mnie dobrym popularnym wprowadzeniem do ekonomii.

[4] M. Parowski, P. Marecki, „Wszystko, co ważne, wiem z popkultury – rozmowa z Maciejem Parowskim o «Nowej Fantastyce»”, w: „Pospolite ruszenie. Czasopisma kulturalno-literackie w Polsce po 1989 roku”, Korporacja Ha!art, Kraków 2005, s. 111.


Tekst ukazał się wcześniej na moim fanpage’u.

Wykop Skomentuj7
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Technologie