Od dziecka wpajano mu właściwy sposób postępowania. Przestrzegał sumiennie Prawa i stosował się do wymogów religii. Był człowiekiem skromnym, mało ambitnym i nieśmiałym. Nie uczynił nikomu krzywdy, nikogo nie obraził, nie oszukał. Sposób na życie, jaki wskazała mu religia, uznał za jedynie słuszny. Studiował Prawo i gorliwie stosował się do niego. Żył tak, by nie czynić ludziom przykrości. Był dumny ze swojej niezłomności i konsekwencji.
Było mu niezmiernie przykro, że jest mnóstwo ludzi, którym mniej sprzyjał los i nie umieli okiełznać żądz swojego ciała, nie umieli oprzeć się mamonie, krzywdzili innych dla osiągnięcia swoich chwilowych celów. Wiedział, że będą żałować swoich postępków, będą błagać o usprawiedliwienie, sumienie będzie im ciążyć i dziękował Bogu, że jemu zostało to oszczędzone.
Patrząc na swoje życie czuł satysfakcję i nawet dumę; „pokazałem sobie i innym, że można”. A nie było lekko......
Moment błogiej refleksji: „Dziękuję Bogu, że nie jestem jak inni...”.


Komentarze
Pokaż komentarze (22)