"Dziękujemy ci, ludzka głupoto!" - mogą powiedzieć handlowcy z Hoffmann - La Roche. Ich Tamiflu rozchodzi się jak świeże bułeczki. Nie wiadomo tylko po co to kupować.
W warszawskich aptekach opakowanie Tamiflu (w zależności od dawki) kosztuje od 110 do aż 290 zł za... 10 tabletek. Ponoć się rozchodzi tak, że trzeba już brać recepty od lekarzy, inaczej nie sprzedają, choć normalnie jest realizowany bez recept. Ponadto wysyłamy ten lek na Ukrainę, gdzie ponoć szaleje śmiertelna epidemia. W tamtejszych aptekach ten lek jest jeszcze droższy (co najmniej o 10 proc.).
Tymczasem z tym Tamiflu tak naprawdę nic nie wiadomo. Rok temu amerykańskie Centrum Zwalczania i Zapobiegania Chorób po zbadaniu kilkudziesięciu próbek wirusa orzekło, że wirus grypy A/H1N1 w 98% (czyli 49 próbek na 50 zbadanych) jest oporny na działanie preparatu zwanego "oceltamivir", znanego pod marką handlową... Tamiflu. Jednak już jego tegoroczna mutacja zaczęła reagować na działanie leku. A więc działa czy nie działa? A jeśli działa, to jak? Tego jeszcze dokładnie nie wiemy.
Nie wiemy też dokładnie, co się dzieje na Ukrainie. Tzn. wiemy, że grypa szaleje, i że ludzie umierają. Problem w tym, że nadchodzą stamtąd sprzeczne informacje, z których ostatecznie wynika, że ten rok wcale nie jest taki znów tragiczny. Owszem, bywało lepiej, ale bywało też gorzej i jakoś nikt nie wysyłał ton leków, nie rozdzierał szat.
A mimo wszystko niemal w każdej gazecie dziś widzimy nazwę Tamiflu. "Gdzie kupić Tamiflu?" - dyskutuje się na forach internetowych, nie tylko na Ukrainie, ale już też w Polsce. Świetna akcja reklamowa? A może spiskowa teoria dziejów? OK, zaglądamy do oficjalnych dokumentów koncernu Hoffmann - La Roche Ltd. W ostatnim raporcie rocznym czytamy: "Global sales of the antiinfluenza medicine Tamiflu (oseltamivir) rose 203% to 1.0 billion Swiss francs in the first half-year, following the rapid worldwide spread of a new strain of influenza A/H1N1 (‘swine flu’). Of this, sales to governments and corporations for pandemic stockpiling amounted to 653 million francs. Additional government stockpiling orders and increased demand in the retail pharmacy market contributed to the particularly strong sales recorded in the second quarter (609 million francs overall, compared with 49 million francs in the second quarter of 2008)." Tylko w pierwszym półroczu 2009 sprzedano Tamiflu za miliard franków szwajcarskich! Wzrost o 203%. Niezły wynik. I to wtedy gdy przecież amerykańskie CDC oficjalnie uznało, że Tamiflu nie działa na wirus świńskiej grypy!
I tu pytanie za 100 punktów - jak to się stało, że już nawet rządy (w tym polski) zaczęły promować lek, który dotychczas zalegał magazyny, a którego skuteczność jest wątpliwa? Kolejne pytanie - o ile wzrosnie sprzedaż koncernu Roche w II połowie 2009 r.? I pytanie ostatnie - dlaczego właśnie Tamiflu nagle został uznany za jedyny lek, rzekomo "leczący świńską grypę"?
Problem w tym, że nie jest jedynym. Od lat na rynkach b. ZSRR oraz w Chinach z powodzeniem się sprzedaje specyfik o nazwie "Arbidol", produkowany w Moskwie. Jest to lek antywirusowy o działaniu zbliżonym do Tamiflu. Jak na rynek wschodni, jest to lek dość drogi - opakowanie 10 tabletek (po 100 mg) kosztuje w przeliczeniu aż 15-20 zł. Badania kliniczne już w ubiegłym roku potwierdziły, że skutecznie walczy także z wirusem świńskiej grypy. Na Białorusi i w Rosji arbidol jest rozchwytywany w odróżnieniu od Tamiflu - nie dziwne, chyba tylko idiota by przepłacał dziesięciokrotnie. Najwyraźniej handlowcy z Roche Ukraińców mają właśnie za idiotów. A w szerzeniu tego idiotyzmu pomaga im ostatnio jeszcze nasz rząd, wciskając tak drogi specyfik.
UPD. Z ostatniej chwili
Chciałoby się zapytać, ile ONI IM zapłacili?
В Харькове украинский аналог противогриппозного препарата Тамифлю будут производить из субстанции, поставляемой из Индии.Об этом сегодня, 4 ноября, сообщила премьер-министр Юлия Тимошенко.
"Я лично провела переговоры для того, чтобы Индия имела возможность сегодня сотрудничать с Украиной по двум направлениям: первое, поставлять субстанцию для Харьковской области, чтобы можно было производить большой объем препаратов Тамифлю и получить препарат всей стране. И второе, Индия сегодня также берется поставлять по достаточно низким ценам медикаменты как группы тамифлю, так и антибиотиков", - сказала она.
Премьер поручила министру иностранных дел Петру Порошенко собрать информацию со всех областей, какие оптовые поставщики готовы закупить лекарства за рубежом.
( http://korrespondent.net/tech/health/1014648 )
I jeszcze z tego samego źródła:
ВОЗ рекомендует применение антивирусных лекарств oseltamivir или zanamivir (это названия активных веществ, продающихся под брендом Тамифлю и Реленза - Ред.) для пациентов, которые отвечают критериям, даже при отсутствии позитивного лабораторного теста инфекции A/H1N1.
Одна из харьковский фармацевтических компаний планирует выпустить почти 200 тысяч доз аналога самого эффективного на сегодня препарата против свиного гриппа.
Czyli Ukraińcom zaleca się zażywanie preparatu, kosztującego, przypominam, od 40 do 100 USD za opakowanie nawet wtedy, gdy są zdrowi. To się nazywa profilaktyka! Kurde, Kaszpirowskiego przynajmniej się oglądało za darmo :-)))


Komentarze
Pokaż komentarze (6)