"ponieważ nie widzę powodu, dla którego mielibyśmy premiować osoby, które nie wszystko zrobiły tak, jak się umawialiśmy" - rzekł w przypływie szczerości Donald Dyzma. Rzecz jasna funkcjonariusze medialni - dla niepoznaki nazywani dziennikarzami - rzucili w eter, iż wypowiedż ta dotyczy nie samego premiera ale jakiegoś partyjnego przydupasa Kaplera.
Ale wierny elektorat nie dał się nabrać i wie o kogo chodzi. O tego samego co zdążył już wylatać powietrzną taksówką prawie osiem baniek. Gdańsk -Warszawa i z powrotem... I piąty rok opowiada jakieś baje o tanim państwie...
Pensja premiera nijak ma się do jego obiecanek. Pensja i inne gratisy wynikające z faktu bycia administratorem burdelu nad Wisłą. Że przypomnę tylko 3 x 15, likwidację Senatu, podatek liniowy, jedno okienko...
Z tym Kaplerem to też jakaś lipa - bo Kapler to taki sam peowski przydupas jak fryzjer Muchy. Najpierw wciska się na stołek swojego, nazywa się wysokiej klasy specjalistą, wybitnym ekspertem, daje furę, skórę i komórę, trzynastki, czternastki i inne duperele,a potem udaje się święcie oburzonego z powodu zarobków.
Syf i obłuda albo - jak kto woli - hipokryzja!


Komentarze
Pokaż komentarze (4)