0 obserwujących
58 notek
37k odsłon
601 odsłon

Sławomir Skrzypek - Nie uznawał półśrodków

Mareriały IPN
Mareriały IPN
Wykop Skomentuj1

Książka o naszym koledze i przyjacielu Sławomirze Skrzypku, który zginął podczas tragicznego lotu do Smoleńska, już wkrótce. Dziś w„Naszym Dzienniku” jej autor Sebastian Reńca pisze o Sławku - opozycjoniście.

Nie uznawał półśrodków

13 grudnia 1981 r. rozpoczęliśmy działalność podziemną, tworząc młodzieżową strukturę obejmującą niemal całe województwo katowickie, która w lutym 1982 r. przyjęła nazwę Młodzieżowy Ruch Oporu "Solidarność". Zacząłem też wydawać pismo "Młody Konfederata", które powstawało bez formalnego glejtu Konfederacji Polski Niepodległej - tak w listopadzie 2005 r. Sławomir Skrzypek wspominał swoją działalność konspiracyjną w rozmowie z Przemysławem Miśkiewiczem, szefem katowickiego Stowarzyszenia "Pokolenie".

 

Zbierając materiały do książki o Sławomirze Skrzypku, rozmawiałem z wieloma osobami, które znały późniejszego szefa Narodowego Banku Polskiego. Praktycznie każda z tych osób podkreślała, że Skrzypek był niepodległościowcem oraz piłsudczykiem.
- Kiedy czytał dzieła Piłsudskiego, to zwracał uwagę na jego grę polityczną. Tak jak Piłsudski uważał, że trzeba myśleć długofalowo, na wiele lat do przodu - mówi Adam Słomka, lider KPN - OP. - Mnie interesowało, gdzie walczył Piłsudski, jakie decyzje podejmował, jego taktyka i strategia. W działalność publiczną Skrzypek zaangażował się po Sierpniu ´80. Był współzałożycielem, a następnie członkiem zarządu Niezależnego Zrzeszenia Młodzieży Szkół Ponadpodstawowych Regionu Śląsko-Dąbrowskiego. W listopadzie 1981 r. organizacja ta została włączona do Federacji Młodzieży Szkolnej - wspomina Słomka.
Podziemną organizację Młodzieżowy Ruch Oporu "Solidarność" Skrzypek założył w ramach sprzeciwu wobec dyktatury Jaruzelskiego. W wakacje 1982 r. esbecy aresztują jej działaczy. Po przeszukaniu wyprowadzono Skrzypka w kajdankach do radiowozu. Zabrał ze sobą trochę pieniędzy, obrazek Jezusa Miłosiernego od Siostry Faustyny i różaniec.
W postanowieniu Wojskowej Prokuratury Garnizonowej w Gliwicach o jego aresztowaniu czytamy:
"Sławomir Skrzypek podejrzany jest o to, że w okresie od grudnia 1981 r. do sierpnia 1982 r. w Katowicach założył i kierował związkiem Młodzieżowy Ruch Oporu Solidarność sporządzając, przechowując a następnie rozpowszechniając wydane drukiem pisma zawierające fałszywe wiadomości co do sytuacji społeczno politycznej nawołujące do nieprzestrzegania przepisów stanu wojennego i innych mogących wywołać niepokuj [pisownia oryginalna - S.R.] publiczny lub rozruchy".

Wyrok "w zawiasach"
Początkowo nie przyznawał się do niczego. Jednak esbecy zasugerowali mu, że w takim razie wypuszczą go na wolność, a wtedy w miasto pójdzie, że jest konfidentem. Dlatego zaczął mówić, biorąc całą winę na siebie.
- Powtarzali: "Wypuścimy cię i wiadomo, co wtedy będzie". To mnie trochę... czy złamało? Można tak powiedzieć, że złamało, ponieważ twardo się wcześniej trzymałem, nic nie mówiłem - wspominał Sławomir Skrzypek. - Przyznałem się więc do tego, co mi zarzucano, i dalej nic nie mówiłem.
1 września w "Dzienniku Zachodnim" ukazała się notatka: "Na terenie Katowic ujawniono nielegalną grupę młodzieżową trudniącą się m.in. produkcją i kolportażem ulotek o treści szkalującej ustrój socjalistyczny, organa władzy państwowej oraz zawierającej fałszywe wiadomości o sytuacji społeczno-politycznej w kraju. W czasie przeszukania zakwestionowano m.in. prymitywne urządzenie do powielania, znaczną ilość ulotek i czystego papieru przygotowanego do drukowania. W powyższej sprawie Wojskowa Prokuratura Garnizonowa w Gliwicach wszczęła śledztwo w trybie doraźnym, przedstawiając - jak na razie - zarzuty i stosując areszt tymczasowy wobec: Adama S., Jarosława S., Sławomira S., Marka G., Witolda S. i Piotra W. - uczniów szkół średnich".
Bezpieka i władze więzienne utrudniały rodzicom Skrzypka widzenie z synem, za którymś razem Barbara Skrzypek napisała dramatyczną skargę na naczelnika aresztu. Sam Skrzypek dopominał się o możliwość uczestniczenia we Mszy Świętej w areszcie, pisał w tej sprawie do Wojskowej Prokuratury Garnizonowej w Gliwicach:
"Prośbę swą motywuję faktem, iż jestem pozbawiony wolności od dnia 19 sierpnia br. i już czwarty raz opuściłem niedzielną Mszę św. Jako człowiek wierzący odczuwam głęboką potrzebę uczestnictwa we Mszy św. i przyjmowania sakramentu Komunii św., co może mi umożliwić Pański wniosek w tej sprawie".
- Proces pamiętam niezwykle osobiście. Mam przed oczami kilku wychudzonych młodych ludzi, Sławka, Jarka i Adama, którzy siedzieli na ławie oskarżonych. Zachowali się bardzo przyzwoicie - podkreśla Maciej Ratajczyk, który pracuje w katowickim oddziale IPN. - Siedząc na sali sądowej, nie mogłem się oprzeć reminiscencji z Promienistymi z dziewiętnastego wieku, z grupą skazanych młodych ludzi.
Skrzypek od początku swych zeznań zaczął zwalać winę na "Irka", ponieważ wiedział o jego współpracy z SB. Gdy już nie mógł powoływać się na polecenia od niego ("Irek" został internowany na własne życzenie, by donosić z ośrodka odosobnienia. "Będąc internowanym ujawnił kanał przedostawania się ludzi na wolność poprzez Szpital Kliniczny w Zabrzu" - notował jeden z esbeków), wymyślił tajemniczego "Grzegorza", który był wyimaginowaną postacią. Jednak jestem pewien, że Skrzypek nie kłamał, kiedy mówił o stanie wojennym, stojąc przed peerelowskim sądem: "Było spotkanie, na którym mówiłem, że tworzą się grupy, które mają na celu przeciwstawić się Jaruzelskiemu". Lub: "W tym czasie panował, bez przerwy, stan napięcia. Zabito górników, to wywołało u nas rozgoryczenie i nienawiść".
Adam Słomka został skazany na półtora roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na pięć lat i dostał 50 tys. zł grzywny. Taki sam wyrok otrzymało dwóch innych kolegów z ławy oskarżonych. Piotr Wiesiołek dostał rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na pięć lat i 31 tys. zł grzywny.
Najsurowszy wyrok otrzymał Sławomir Skrzypek, który "skazany został na karę 2 lat pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonywania na okres próby wynoszący 5 lat. Oddano jednocześnie skazanego pod dozór kuratora i wymierzono 60 tys. zł grzywny".
3 listopada 1982 r. Skrzypek stanął za bramą katowickiego aresztu śledczego. "Byłem facetem, który wyszedł z pierdla w przekonaniu, że wszyscy na niego sypali" - wspominał w 2005 roku.

KPN - niespełniona miłość
Na wolności Sławomir Skrzypek pojechał na uczelnię, by odebrać swoje dokumenty z dziekanatu i stać się pełnoprawnym studentem Politechniki Śląskiej w Gliwicach. Dostał się na studia bez egzaminów, ponieważ w liceum był świetnym uczniem, zwycięzcą olimpiad z przedmiotów ścisłych.
- Studiowałem cztery albo pięć dni, kiedy wezwał mnie do siebie rektor. Z trzęsącymi rękami zaczął mi opowiadać o jakichś czołgach, po czym przeszedł do meritum i powiedział, że mnie releguje z uczelni - mówił Skrzypek. - Na co ja mu odpowiedziałem, że bardzo proszę dać mi to na piśmie, z podaniem przyczyny relegacji. Po dwóch tygodniach zostałem zaproszony i dowiedziałem się, że jestem jednak zawieszony.
Skończyło się na tym, że Skrzypek odwołał się od tego zarządzenia. W styczniu przywrócono mu prawo do nauki, ale on nie był już w stanie nadrobić zaległości z poprzednich miesięcy. Za namową dziekana Stefana Cieśli poprosił władze politechniki o urlop losowy. Otrzymał go, ale pod jednym warunkiem - nakazano mu pracować w uspołecznionym zakładzie.
Skrzypek co jakiś czas był wzywany na komendę na tak zwane rozmowy profilaktyczno-ostrzegawcze. Po jednej z nich esbek notował: "St. Skrzypek - student roku zerowego Wydz. Budownictwa Polit. Śl. w Gliwicach, aktualnie korzysta z rocznego tzw. losowego urlopu dziekańskiego. W prawach studenta został odwieszony dec. Min. Nauki i Szkoln. Wyższego - w dn. 20.12.1982 r. Ze względu na zaległości w nauce poprosił jednak o urlop. Aktualnie pracuje w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym - Dział Służb Społecznych w K-ch ul. Gliwicka 10 (...)".
Skrzypek nie zszedł od razu do podziemia, ale nie siedział z założonymi rękami. Zaangażował się w pomoc internowanym, nosił paczki i wiadomości. Uczęszczał na spotkania duszpasterstwa akademickiego w kościele Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Katowicach. Oczywiście przy okazji kolportowano tam "bibułę". Brał udział w marszach Kadrówki. Ciągnęło go w stronę KPN.
W rozmowie z Przemkiem Miśkiewiczem wielokrotnie powtarzał, jak bardzo chciał należeć do Konfederacji Polski Niepodległej, zaraz jednak dodawał, że nie na takich warunkach, jakie mu stawiano.
Po tym jak 9 marca 1985 r. zatrzymano w Warszawie m.in.: Leszka Moczulskiego, Krzysztofa Króla i Adama Słomkę, Zygmunt Łenyk mianował Skrzypka szefem V Obszaru KPN Śląsko-Dąbrowskiego. Słomka wyszedł z więzienia we wrześniu 1986 r., wrócił do Katowic i wtedy na Śląsku doszło do dualizmu władzy w strukturach Konfederacji.
Spór o przywództwo próbowano rozstrzygnąć również w Warszawie. Skrzypek był na przykład przesłuchiwany w tej sprawie przez byłego żołnierza AK, który zajmował się w KPN kontrwywiadem.
Ostatecznie to Słomka kierował KPN na tym obszarze, a Skrzypek przeszedł płynnie i zaangażował się w odbudowę Niezależnego Zrzeszenia Studentów.

Działanie "na maksa"
- Studia na Politechnice Gliwickiej powodują, że Sławek angażuje się w NZS. Tam spędza dużo czasu, ma nowych kolegów - mówi Maciej Ratajczyk.
Kazimierz Matuszny, do niedawna poseł, dodaje: - Sławek, gdy angażował się w podziemną działalność, to działał na maksa. U niego nie było żadnych półśrodków. Na co dzień był spokojnym człowiekiem, ale miał w sobie jakiś dynamit i czasami stawał się wybuchowy, ale w takim pozytywnym tego słowa znaczeniu, jego zdecydowanie było zawsze źródłem mobilizacji.
- Sławek był roztropnym działaczem. Potrafił być jednocześnie skuteczny i nie gubić ideowości. Na jednym z pierwszych jawnych zjazdów doszło do takiego sporu, że z prac w strukturach krajowych wystąpiła większość Śląska na czele z naszym Uniwersytetem Śląskim. Nie uczynili tego koledzy z Politechniki Śląskiej, kierowani przez Sławka Skrzypka - mówi Mariusz Siembiga, obecnie zastępca dyrektora oddziału NBP w Katowicach. - W mojej opinii, on zarówno myślał strategicznie, jak i był dobrym taktykiem.
Eurodeputowany Ryszard Czarnecki poznał Skrzypka 10 stycznia 1986 roku.
- W tym dniu w mieszkaniu mojej świętej pamięci mamy w Warszawie na Starym Mieście przy ulicy Brzozowej 10 odbył się pierwszy podziemny, a drugi w historii Zjazd Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Sławek przyjechał tam z mocną ekipą górnośląską. Chłopaki były twarde, radykalne i rwały się do każdej, podkreślam, każdej formy walki z komuną - opowiada Ryszard Czarnecki i dodaje: - Sławek był, jak pamiętam, przede wszystkim spokojny i opanowany, może i najbardziej spokojny w swoim środowisku. Obrady trwały do późnego wieczora. Mieliśmy poczucie, że robimy coś ważnego, historycznego i potrzebnego dla naszego kraju. No i niewątpliwie bardzo romantycznego. Sławek był wtedy w tej skromnej około dwudziestoosobowej ekipie ludzi, która odtworzyła krajowe władze NZS, powołując Krajową Komisję Koordynacyjną - ludzi, którzy nie chcieli żadnej "finlandyzacji" Polski, ale pragnęli pełnej niepodległości. Nawet jeśli byliśmy wtedy wszyscy, łącznie ze Sławkiem Skrzypkiem, trochę naiwni i bardzo idealistyczni, to na nasze wyszło...
Ostatni z esbeckich raportów na temat Sławomira Skrzypka, jakie zachowały się w teczce z meldunkami Wydziału III WUSW, które były przesyłane do Wydziału III Departamentu III MSW, a dotyczyły środowiska akademickiego na Śląsku, nosi datę 22 marca 1989 r.: "O godz. 12.00 w hollu Wydziału Górniczego Politechniki Śląskiej w Gliwicach odbył się wiec zorganizowany przez NZS Pol. Śl. z okazji 21 rocznicy "wydarzeń marcowych 1968 r.". W wiecu wzięło udział około 700 osób. Wiec rozpoczął się od wystąpienia przewodniczącego NZS Pol. Śl. (...) Sławomira SKRZYPKA, który w kilku zdaniach przypomniał "wydarzenia marcowe (...)"".
- Dwudziestego trzeciego maja 1989 r. sąd wojewódzki w stolicy odrzuca wniosek o rejestrację NZS. Jestem wtedy w Warszawie i biorę udział w manifestacji, która zostaje rozbita przez MO. Niby po Okrągłym Stole, zaraz wybory, a oni na nas z pałami. Ogłoszone zostaje pogotowie strajkowe. Ja pojechałem na Śląsk i zająłem się koordynowaniem strajku na Politechnice Śląskiej - wspominał Sławomir Skrzypek. - W okresie wakacji uczestniczyłem w spotkaniach organizowanych przez Jacka Kuronia przy udziale profesora Czartoryskiego z reprezentującym stronę postkomunistyczną Aleksandrem Kwaśniewskim, ówczesnym ministrem do spraw młodzieży. Strona postkomunistyczna oczekiwała zmian w statucie, w tym rezygnacji z prawa do strajku, co miało ich zdaniem polepszyć klimat przy rejestracji NZS. Nie zgodziliśmy się na to, ale pomimo fiaska negocjacji po trzech turach rozmów 22 września 1989 r. został zarejestrowany NZS - mówił.
Skrzypek w tym momencie złożył rezygnację i przestał być członkiem Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Kończyło się podziemne życie, a zaczynała niepodległa Polska...

SEBASTIAN REŃCA

Autor jest pisarzem i publicystą. W 2011 roku ukazały się jego opowiadania katyńskie "Spowiedź Parfena". Obecnie przygotowuje książkę o Sławomirze Skrzypku, która będzie wydana w czerwcu tego roku.

www.facebook.com/stowarzyszeniepokolenie

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura