PO sobie „nagrabiła” sprawą prywatyzacji szpitali. I to u kogo? U swych zagorzałych POputczików, który uwierzyli w liberalny „projekt” tej partyji - przez lata opowiadając o nim z okienek telewizorów w dobrej wierze i z ogniem w oczach.
A tutaj okazało się, że wyszli na durni… Że program owego „projektu” na stronach internetowych PO jest zakurzoną starocią, bez żadnego znaczenia. Ba…, poinformowano ich nawet, że wszystko się zmienia…, zdezorientowane POputcziki krzyczą: co na co zmieniono…?
Rozbudzeni z nagła, otwierają z trudnością oczęta i widzą, że Polacy wstydzą się najbardziej dróg, co miały być na europejskim poziomie, urzędów, które coraz gorzej wypadają w rankingach przyjazności dla biznesu, potworków wyrastających w miastach, bo wciąż nie powstały zagospodarowania. Od tego się rumienimy, a nie od artykułów w lewicowym "Tageszeitung" czy na 16 stronie "New York Timesa" – cyt. za tekstemPrzywalić etykietą opublikowanym przez T. Wróblewskiego w „Polska the Times”.
Problem POputczików tkwi w tym, że naprawdę uwierzyli w „projekt” PO - mój przyjaciel z PO wierzy tylko w „chlebowe”;)
Tym większe rozgoryczenie i złość. Z tej złości zaczynają porównywać PO do nieboszczki UW. Więcej zaczynają się jej bać:Kiedy już myśleliśmy, że te czasy są za nami, senator Niesiołowski w rozmowie z Moniką Olejnik do jednego garnka wrzuca Anitę Gargas i Piotra Zarembę, Igora Janke i Tomasza Sakiewicza - dziennikarzy, którzy nigdy nie piszą po myśli jego partii. Jak mówił: "trzeba z tym skończyć". Z czym? Z krytyką władzy czy z prawem do wątpliwości? – cyt. za tekstemPrzywalić etykietą opublikowanym przez T. Wróblewskiego w „Polska the Times”.
My możemy to skwitować banałem: od miłości do nienawiści tylko krok, ale co ma ze sobą począć POputczik?


Komentarze
Pokaż komentarze