Z okazji 25-lecia Kultu wypadałoby coś napisać, zapraszam więc do poczytania kilku wspomnień bardziej osobistych, kilku uwag na temat twórczości zespołu, wreszcie do krótkiej podróży po teledyskach i kilku nagraniach koncertowych zespołu.
Były takie czasy, ze zespół Kult był moim ulubionym zespołem, nie opuszczałem żadnego warszawskiego koncertu grupy, wreszcie z jednej strony Kult zaczął nagrywać słabsze płyty, z drugiej u mnie pojawił się pewien przesyt. Pierwszy raz zetknąłem się z Kultem jako dziecko, bardzo lubiąc nowatorski (nie tylko jak na polskie warunki, reżyser eksperymentował z rzucaniem filmu na grających muzyków, co wówczas było ideą świeżą) teledysk do „Piosenki młodych wioślarzy”[1]. Potem mam w pamięci jakieś strzępy, typu oburzenie mojej babci na „Krew Boga” i budząca mój niepokój „Arahja”, wreszcie szał na punkcie „45-89”[2], którego Trójka, jak wczoraj wspomniał Kazik, nie grała, ale już np. wtedy bardzo porządne muzycznie Radio Zet – jak najbardziej. Później zaś przyszedł luty 1991, miesiąc który odmienił moje życie, dokładniej zaś 15 lutego, gdy po kilku miesiącach przerwy włączyłem listę Trójki i usłyszałem „Paradę wspomnień”[3], w tamtym notowaniu najwyżej notowaną nowość na liście (16 miejsce)[4]. Wtedy się zaczęło. Tydzień później zaś słuchałem listy już z zapartym tchem, czekając na Kult, by usłyszeć jeszcze w poczekalni Armię, Closterkeller i SexBombę[5], ale tym razem to już całkiem inna historia, do której często wracam i nawet już kiedyś pisałem o tym na Salonie24, na blogu Popisowca.[6] Wracając do Kultu. Były to czasy chaotycznie wydawanych pirackich kaset, stąd najpierw poznałem płyty zespołu przez piratów (legalnie wcale nie było tak łatwo). Pirackie „Spokojnie”, które wtedy mnie zawiodło najpierw trochę, bo ledwo pamiętając „Arahję” a mając na świeżo „Paradę wspomnień” spodziewałem się raczej czadów, potem jeszcze „45 – 89” i „Kaseta”, potem już po kolei. Najpóźniej poznałem chyba „Posłuchaj, to do ciebie”, wówczas bardzo trudno dostępne, gdyż oficjalny nakład był przecież bardzo mały, a reedycji jeszcze nie było. Ten szał trwał u mnie długo, po drodze zaliczyłem pierwszy koncert, potem nie opuszczałem bardzo długo żadnego. Moja rodzina musiała sporo znieść, ciągłe gadanie o Kulcie, mazanie „Kult” wszędzie, gdzie się da, od ubrań do ścian... Potem drogi moje i zespołu Kult się trochę rozeszły, bo ja zaczynając od najbardziej punkowej ich płyty zacząłem słuchać punka, oni zaś już potem w tym kierunku nie szli. Mój entuzjazm do zespołu zmniejszyły później płyty „tatowe” i „Muj wydafca”, potem jeszcze spodobał mi się bardzo „Ostateczny krach...” jednak... Na koncertach zaczęło mi brakować tej atmosfery, która towarzyszyła im na początku mojej przygody z Kultem. Pamiętam koncerty, na które bilety u koników chodziły po 100 zł i były tego warte. I nagle spowszedniały. Dziś Kult jest pewną marką, ale już ten dzisiejszy Kult by moim zespołem numer jeden raczej nie został. Jakiś czas temu na potrzeby forum Armii napisałem monografię Kultu (jeszcze przed wydaniem „Poligono industrial”), którą zamieszczę poniżej z drobnymi poprawkami i zmianami (nie będzie brzydkich wyrazów) .
Kult **** (realizacja **1/2) Gwiazdki mówią dużo, dobre kawałki, położone realizacyjnie... Trochę za mało gitar, choć to wynikało z ówczesnej konwencji zespołu i warunków składowych, wtedy Janusz Grudziński obsługiwał oba instrumenty na koncertach, o ile pamiętam. Zamiast najmocniejszych kawałków łatwiej wskazać mi najsłabszy, czyli "Religię wielkiego Babilonu" - ten numer mi się nie podoba, bardzo natomiast lubię "Mędraków", "Krew Boga"[7]czy "Zabierz mu wszystko", które klimatem jest zbliżone do drugiej płyty chyba najbardziej". Może jeszcze "O Ani" ciut słabsze od reszty, do innych kawałków musiałem się dość długo przyzwyczajać, ale się przyzwyczaiłem.
Posłuchaj, to do Ciebie ***** Bardzo silny i rozbudowany skład, dużo pomysłów, silny rozrzut stylistyczny, ale w każdym gatunku zespół się broni. Sztandarowe kawałki, czyli "Wódka"[8](w sumie tytuł "Na całym świecie źle się dzieje, koledzy" mi bardziej pasował) i "Hej, czy nie wiecie", w wersji z bonusami jeszcze "Polska"[9]i "Piosenka młodych wioślarzy" dodają wartości emocjonalnej tej płycie, ale nawet ta pierwsza, okaleczona przez cenzurę edycja była niesamowita. Jedyny dla mnie słaby moment to "Babilon" (sorry, jeśli mylę tytuł, nie mam jak sprawdzić), "Taniec wielki" chyba bardziej przekonuje mnie w wersji "salonowej". Płyta genialna i o każdym kawałku mógłbym się rozwodzić. Mój ulubiony numer z tej płyty (i ulubiony numer Kultu w ogóle) to "Rozmyślania wychowanka"
Spokojnie ***** Ta płyta uchodzi za najlepszą płytę Kultu, ja stawiam ją na równi z kilkoma innymi, natomiast na pewno jest bardziej zwarta stylistycznie od innych, choć niby i punka tu trochę ("Wstać") i blues ("Landy"), ale wszystko prawie mocno psychodeliczne, czego kulminacją jest "Axe". O kawałkach, które każdy zna i lubi) nie ma co pisać, też je lubię, są dla mnie ważne. Pamiętam, że jak byłem mały (coś z 9 lat miałem) a "Arahia" była na 1 miejscu w Trójce, to się jakoś tego kawałka bałem, budził mój niepokój. Może dlatego, ze go kompletnie nie rozumiałem. "Tan" później grany był w wersji trashowej, ok 2-minutowej na koncertach, żałuję, ze nigdzie nie ma nagranej tej wersji. Ulubione "Niejeden"[10]i "Wstać"
Tan *** Dobrze, ale bez rewelacji, najlepszy moment - "Polska”, ale ulubione - „TDK Kaseta”
Kaseta ****1/2 Tu zaczyna się okres najbardziej rockowy w historii Kultu, płyta mogłaby być lepsza, ale i tak jest bardzo dobra, Rafał Kwaśniewski wniósł trochę fajnych rockowych pomysłów, genialny finał w postaci "Wolności", reszta też niczego sobie. Bardzo lubię solo klawiszy w "Oni chcą Ciebie", ciut mi się kojarzy z usłyszanym dużo później "JC looks like me" Type o Negative. Ulubione kawałki "Tut" i "Wolność"[11]
45 - 89 ***** Podobny problem z tą płytą, jak z "St. Anger" Metalliki - płyta dobra, ale nie doceniona, bo tak jak Gniew mało metallikowy, tak 45 - 89 mało kultowe. Przede wszystkim nie ma dęciaków, dodatkowo połowa płyty po angielsku i to ta lepsza połowa (muzycznie). Kawałki po polsku jakieś takie oszczędne i mało przebojowe, choć np ta oszczędność wypada świetnie w "Wysłanniku", te anglojęzyczne jakieś takie bogatsze. Sam długo się do tej płyty nie mogłem przekonać, a teraz jak widać po gwiazdkach bardzo ją lubię. Ulubione" "Studenci" - choć wolę późniejsza wersję z gitarą dodaną, "Wysłannik" i "Brasil". Tytułowy mnie męczy teraz, choć kiedyś właściwie to na nim dla mnie leciała cała płyta.
Your Eyes **** ale... Jakoś od małego słuchałem muzyki, w okolicach roku 89 moje zainteresowanie muzą znikło, zaczęło się zainteresowanie polityką i olanie poprzednich zainteresowań na ok. 2 lata. Na początku 1991 r. siedział u mnie kumpel i słuchaliśmy sobie z nudow listy trójki, gdzie właśnie pojawiła się "Parada wspomnień". Ten numer dał mi wtedy takiego kopa, że znów zainteresowałem się muzyką.... Ukierunkował mnie już w stronę punk rocka, a tydzień później na liście pojawiła się "Zimowa opowieść" Armii (taki miała tytuł na liście). Tak więc do płyty "Your eyes" mam stosunek bardzo emocjonalny, prawie taki jak do :Legendy" choć wiem, że w porównaniu z kilkoma innnymi płytami wypada gorzej. No ale jest najbardziej punkowa za to. Wtedy też zacząłem chodzić na pierwsze koncerty, oczywiście Kultu. Moim debiutem koncertowym był gig w Liceum im. Kopernika, na którym grały Kult, Izrael i Immanuel, może ktoś był na tym koncercie? Ulubione: "Zgroza" i "Chodź z nami"
Tatowe (nie oceniam), fajne, ale to dla mnie jednak trochę odmienna bajka, kilka rzeczy lubię, kilku nie... Wolę Tatę 2 od Taty Kazika. Na pierwszej płycie moim zdaniem – w którym jestem odosobniony – wszystko prawie brzmi jak
sklejone na chama z dwóch światów, piosenka aktorska, nie autorska, więc nie dla punka takie coś. Na drugiej aż tak tego nie słyszę. Ulubione „Knajpa morderców”[12]i „Inżynierowie z petrobudowy” z 1, „Śmierć poety”, „A gdy będę umierał”[13]z 2
Muj wydafca **1/2 Jakieś takie sobie, nie tego się spodziewałem, jakoś się rozminęła ta płyta z moimi ówczesnymi potrzebami. Poszczególne kawałki dobre, choć "Oczy niebieskie" to żenada dla mnie, ale razem jakoś nie żre. Ulubione: "Na zachód"
Ostateczny krach systemu korporacji **** niespodzianka... Już myślałem, że nic dobrego Kult nie nagra, "Lewy czerwcowy" w radiu muzycznie nie powalał, ale płyta w całości dużo lepsza. Kilka radiowych hiciorów, kilka ostrych kawałków, kilka nawet porywających . Całkiem nieźle, choć już kilka rzeczy słabszych wpadło też... Ulubione" : "Gupia peezda". "Ja wiem to" i "Poznaj swój raj"[14]
Salon Recreativo ***1/2 jakieś takie.... bezpłciowe... Niby czasem nawet Armią powieje, niby ostre teksty, ale jakoś tak na pół gwizdka. W ogóle do tej płyty nie wracam, zespół też raczej jej unika na koncertach, a szkoda, bo byłbym ciekaw... Ulubione : "Uwiąd starczy", „łączmy się w pary...”[15]i tekstowo – „Forum internetowe” Później dopisałem recenzję „Poligono industrial”, który w pierwszej chwili był dla mnie wielkim rozczarowaniem. Teraz mam już trochę lepsze zdanie o tej płycie, choć uważam, że tym razem Kazik się postarał mniej niż reszta składu.
Pot i krew ** [16]banalna muza, wokal znudzony, mogło być fajnie, ale nie jest. Czy Kazik się nie wstydzi?
Park 23 ***
ciekaw byłem, czy ostatnie lata zmieniły stosunek Kazika do papieża, ten kawałek mi chyba udziela odpowiedzi, tekst mi się wydaje obsesyjny, a muzyka taka jakaś... Może być, ale nie porywa.
Kocham Cię a miłością swoją *1/2 [17]
wtórne, zachowawcze, udaje, że nie jest bezpłciowe, ale jest i to do bólu
Kazelot * 1/2
nie znam oryginału, a tego mogłoby nie być dla mnie, reszta jak wyżej
Prezydent ****
nareszcie coś ciekawego, szkoda, że Kazik się nie postarał i tak naprawdę opowiada historię po to, by ją urwać w połowie
Tłuszcza ***
takie sobie, bas fajny i chóry, reszta niespecjalna, koniec ratuje kawałek
A kiedy nic was nie obroni ***1/2
Trochę kasetowo, czy też 45/89'owo, tu Kazik w sumie przeczy temu, co śpiewał w poprzednim kawałku. Jeden z lepszych fragmentów płyty.
Bracia **
nie do końca wiem, po co, ale nie takie najgorsze. Gdyby Kazik nie zmarnował okazji, by siedzieć cicho, byłyby 3 gwiazdki. Czy to jest odrzut z 41?
Lepszych dni nie będzie już ***
W "Ozonie" napisano, że numer pasuje do obecnej działalności twórczej Kazika. Muzyka ciekawa, bardzo mi się z czymś ta mroczna część kojarzy, ale nie wiem, z czym, trochę ze starą Bielizną, ale z czymś jeszcze.
Cham**
Jak dla mnie słabizna... Muzycznie nawet ciekawa, ale tekst na odwal się, choć udaje głęboki i klimatyczny
Nie żyję ponad stan ***1/2
Ciekawa muzyka, ciekawy refren, fajny bas, w ogóle bas jest najbardziej kultowo grającym instrumentem na tej płycie wg mnie. Wstawka pseudorapowa równie nieautentyczna jak rapowane wstawki po angielsku w kawałkach discopolo (była taka moda kiedyś)
Pan Pancerny ****1/2[18]
najlepszy utwór na płycie, i muzycznie i tekstowo, wszystko mi się w nim podoba, i trąby, i klawisze, i - oczywiście bas. I świetne zakończenie, które mi się kojarzy z płytą "Posłuchaj, to do ciebie"
Poligono Industrial *
nie wiem, po cholerę to coś?
Całość wypada nieźle, na 3 i pół (jako płyta, nie liczyłem średniej), ALE jak kiedyś napisał recenzent pisma Rock'N'Roll "Kult to nie jest zespół, któremu można dać 3 i pół". No i tyle...Na szczęście mam dostać pod choinkę, więc się sprawa wykładania pieniędzy na to rozwiązała... Cytowane wyżej zdanie z „Rock’n’rolla” jak dla mnie najlepiej opisuje mój stosunek do nowszego Kultu. Wszystko, co teraz robi ten zespół, trzyma pewien poziom, na pewno jest lepsze od 90% tego, co rządzi na naszym i nie tylko naszym rynku, a jednak zespół nie przeskoczył już od dawna poprzeczki, którą sobie ustawił starszymi płytami. I to samo się tyczy wczorajszego koncertu, na którym fragmenty genialne towarzyszyły takim sobie, mówiąc delikatnie. Z tym, ze mówię to z pozycji radiosłuchacza, a nie kogoś, kto tam był. Wkurzyło mnie zaniechanie narracji historycznej na rzecz sms’owego koncertu życzeń. Najbardziej podobało mi się wykonanie „Kasty pianistów”, tudzież punkowe killery takie jak „Zgroza” i „Poznaj swój raj”, najbardziej zawiodła mnie „Totalna stabilizacja”, jeden z moich ulubionych numerów. Ale wytrwałem 3 godziny przy radiu, nagrywając wszystko jak leci, jak w starych dobrych czasach. Mam nadzieję, co pisałem przy okazji El Dupy, że doczekamy się płyty na miarę starych płyt Kultu. Buldog i El Dupa pozwalają mieć na to nadzieję. Pozostaje mi podziękować za kilka lat wzruszeń i emocji i życzyć zespołowi wszystkiego najlepszego. I czekać na nową płytę (z której już cos tam można nawet znaleźć, o czym się dowiedziałem pisząc ten tekst[19])...
[12] http://www.youtube.com/watch?v=BiNr0zvX_cQ jakoś dziwnie tu Kazik brzmi, nie wiem, czy to nagranie nie przyspiesza, raczej tak, ale warto zobaczyć
[17] http://www.youtube.com/watch?v=DqQ1X3Jyf2o teraz już polubiłem ten kawałek, ale 100 razy wole od niego „Łączmy się w pary...”


Komentarze
Pokaż komentarze (23)