Jeśli spełniasz któreś z powyższych kryteriów nie czytaj tego opowiadania ;)
I staniesz się...
Nie wiesz gdzie jesteś... Czarna otchłań. Upiorne drzewa bez liści, dziwny gorąc przeplatany mroźnym powietrzem. Dziwne rowy upstrzone krwawymi plamami... Ślady stóp wybite z kości... Jakiś głos zawładnął Twoimi myślami i szepcze Ci trwożące słowa... Nigdy tam nie wrócisz... Nikt Cię stąd nie wyciągnie... NIKT!
Zdany tylko na własną myśl, która nie dochodzi do głosu przez kościany chichot... Przez chichot rozdygotanych kości, rozwartych w śmiechu szczęk, szarych czaszek, których puste oczodoły zaglądają w Twoją twarz... zaglądają głębiej niż Ci się wydaje. Głęboko w Ciebie... w duszę Twoją skazaną za dobro, na potępienie.
Czemu tu Jesteś, próbujesz sobie zadać to pytanie... Nicość odpowiada Ci łomotem, kołacze się w Twej głowie pustką... Pustką wielką jak dno... dno tego świata. Ciemne, puste... i takie wszechobecne...
Białka oczu czyichś patrzą na Ciebie zawieszone na gałęzi drzewa... Oskarżają... o niewinność... nienawidzą Cię... nienawidzą... Za nimi krwawy sznur – jelito zwisa z innej gałęzi... Nagie drzewo niczym choinka przystrojone... wnętrznościami ludzkimi. Z wierzchołka zwisają długie, ciemne włosy... płaty skóry poobdzierane z ciała... jak bombki rozwieszone... upstrzone czerwonymi kropkami... lepiące się jak słodycze w rączkach dziecka...
Czarna nicość zawitała pokrwawiona nocą w Twoją duszę... Cisza przerywana skrzypieniem czarnych gałęzi... chichotem kości pod Twoimi nogami... okropnym głosem w Twym sercu...
Serce to za dobre... zbyt dobre by mogło być kochane... zostało połamane... rozdarte bólem od środka... ochlapało Cię od wewnątrz nic już nie wartymi uczuciami... Zostawili Cię... Ci, którym ufasz... I co Ci przyszło? Zgnijesz... sam zgnijesz... wyrzucony z obrzydliwych serc kamiennych innych... Tam nie było miejsca dla Ciebie... nienawidzili Cię zawsze... za tą Twoją głupią wierność... za to dobro, które przewiercało ich na wskroś... bo nie potrafili być takimi jakim Ty jesteś... Za tą głupią ufność, która nic już nie warta...
Wyrzucili... na kraniec świata... na dno upadłeś i już się nie podniesiesz... są nieludzcy... ludźmi będąc... nie rozumieją, nienawidzą... za to jakim Jesteś... dlatego nie masz prawa bytu... dlatego wylądowałeś w nicości... na dnie tego okropnego świata... z rozdartym sercem i brakiem normalnych myśli... nic nie możesz... Twoje ciało zgnije... a dusza przeżarta zostanie kwasem zła... ich wściekłości...
Ty jeden piękny pośród tych maszkar...
I staniesz się jedną z nich...



Komentarze
Pokaż komentarze (2)