18 grudnia 2007
- Jesteś niegrzeczny... za dużo jesz. I przestań się na mnie tak gapić... miałeś nie wskakiwać na kredens! - zbulwersowana kobieta uderzyła kota po głowie. - Tym razem ostatni już raz w tym roku, w jego życiu.
Być może słowa powyżej to fikcja, być może prawda. Nikt nie jest w stanie tego stwierdzić... może kot po prostu przewrócił za wcześnie ubraną choinkę, a może zjadł coś specjalnie przygotowanego na święta. Kara jaką za to poniósł przekroczyła próg, który mógłby znieść.
O godzinie dwunastej dało się słyszeć z boksu schroniska miauczenie. Kacperek... tak został nazwany, gdy znalazł się w schronisku. Od tamtej pory siedział tylko na przeciwko drzwi do kociarni i wypatrywał... Wypatrywał tych, którzy go zostawili na święta, na zawsze...
Ten jego ukochany człowiek zrobił kocurkowi prezent na gwiazdkę. Prezent w postaci wycieczki do schroniska i przedłużającego się pobytu w tym strasznym miejscu.
Z jego oczu wyczytać można ból utraty, której nie rozumie.

27 grudnia 2007
Około piętnastej Kacperek trafił do nas. Daliśmy mu dom tymczasowy. Niestety nie może u nas zostać, dlatego szukamy mu stałego, który będzie dobrym domkiem.
Kacperek jest dosyć długi i wysokonożny, futerko ma czarno białe. Miauczy jak czegoś chce - zazwyczaj chodzi o mizianko-mruczanki. Lubi spać przy kaloryferze. Zagląda do szafek kuchennych i do lodówki. Na szczęście lodówki nie otwiera sam. Kocurek ma trzy lub cztery lata. Jest przemiły. Daje sobie obcinać pazurki. Lubi jeść mokre jedzonko - puszki, saszetki.
A tak odnośnie minionych świąt i jutrzejszego Sylwestra...
Życzę wszystkim zdrowia, szczęścia, lepszego życia...
i żebyście nigdy nie byli w takiej sytuacji jak Kacperek.
Byście nigdy nie podjęli tak pochopnej decyzji,
jaką jest oddanie zwierzęcia do schroniska...
Susełek



Komentarze
Pokaż komentarze (4)