krisho krisho
83
BLOG

"HOMO-NIEWIADOMO"

krisho krisho Nauka Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

Sosan musi trochę poczekać, bo naszły mnie takie różne refleksje.

Zacznę od naszej kochanej nauki.

Jakie to żałosne ilu szacownych przedstawicieli nauk „ścisłych” (profesorów, docentów, doktorów), „biega” do wróżki, astrologa, hipnotyzerów, bioenergoterapeutów, różnej maści uzdrowicieli, szarlatanów i szamanów, można się nieźle zdziwić, albo uśmiać do rozpuku. Jak chodzą do psychologów i psychoanalityków, a to świadczy, że mają ogromne problemy ze sobą samym. Jakoś nie wierzą w moc swoich nauk "ścisłych". OBŁUDA „świata nauki jest porażająca. Mówią jedno a robią drugie(czyżby zasada odwrotnego skutku ich dosięgła). ŻAŁOSNE. Gdyby ktoś widział ich bezradność, rozpacz, zagubienie, przejęte grozą i nieszczęściem twarze. Tylko im współczuć, tak naprawdę autentycznie mocno współczuć. Dlaczego nauka i matematyka nie może im wyliczać szczęścia ze wzorów, może wystarczy dać im kilka kartek papieru ze wzorami i powiedzieć, tu macie wyliczone szczęście, bądźcie szczęśliwi, a tu macie wzór na zdrowie, bądźcie teraz zdrowi. Jakoś im nauka i cały arsenał „naukowych środków” nie był w stanie pomóc. Co za lenie, wałkonie i pasożyty (żeby zostać profesorem trzeba pasożytować na pracy wielu ludzi, ktoś musi ich żywić ubierać, dostarczać różne naukowe zabawki jak np. komputer itp. Itd. przez wiel lat, żeby on się mógł lenić i zajmować tylko nauką), tyle się uczyli i niczego się nie nauczyli, a może się uczyli, tylko tego co nie potrzeba, a to świadczy może o ich głupocie…
Nan-in, japoński mistrz, przyjmował profesora uniwersytetu, który przyszedł, żeby dowiedzieć się czegoś o zen. Nan-in przygotował herbatę. Napełnił już gościowi filiżankę, ale ciągle jeszcze nalewał. Profesor przyglądał się temu, aż w końcu nie mógł się już dłużej powstrzymać i powiedział:
-Przelałeś. Więcej się już nie zmieści!
-Jesteś jak ta filiżanka - rzekł Nan-in - pełen opinii i domysłów. Jak mam pokazać ci zen, jeśli najpierw nie opróżnisz filiżanki?
 
Odzwierciedla to, także jedna ze scen filmu AWATAR o mieszkańcach NA'VI i ludziach.
 
 
Proszę sobie wyobrazić orkiestrę składającą się z tysięcy, milionów, muzyków, bez dyrygenta, ażeby było jeszcze śmieszniej, to każdy z nich gra inną melodię, a do tego fałszuje. Tak żyje  właśnie większość ludzi. Bardzo nieliczni mają dyrygenta. Bardzo nieliczni są świadomi. Na wschodzie mędrcy od tysiącleci mówili, że wiedza o innych jest mądrością, a wiedza o sobie samym jest najwyższą wiedzą i nazywali to OŚWIECENIEM.
Co może stworzyć matematyka, może stworzyć coś sztucznego, sztuczne tworzy sztuczne, żywe tworzy żywe, żywe życie tworzy życie. Matematyka, nauka tworzy maszyny, technologię, tworzy sztuczny świat, w którym jest coraz mniej życia. Matematyka tworzy mechanicznego i sztucznego człowieka. Człowiek staje się dodatkiem do maszyn.
Jeżeli ktoś mówi coś o „oszołomach”, to znaczy, że nie rozumie albo nie chce zrozumieć, woli spać. A z drugiej strony gdyby nie było oszołomów, toby nie było też bez-oszołomów, toby było strasznie nudno. Wyobrażacie sobie świat, gdzie wszyscy ludzie są fizykami i matematykami. Ponad 5 miliardów ludzi wylicza, przelicza, rachuje, publikuje, pisze książki(przynajmniej kilka sztuk). Nawet gdyby ktoś potrafił błyskawicznie czytać, to ile książek byłby w stanie przeczytać dziennie… Byłby to dla niektórych istny koszmar i ogromny stres. Nie zdążę przerobić do końca życia nawet skromnej cząstki z dorobku tylu fizyków i matematyków. KOSZMAR.
A nawet chwasty są bardzo pożyteczne i niezbędne np. rolnictwo biodynamiczne i ekologiczneo tym mówi. Zboże jest dorodniejsze, zdrowsze, gdy rosną wśród niego chwasty. Oczywiście w odpowiednich proporcjach.
Nasza cywilizacja chyba nie ma szans, żeby coś poczuć, zobaczyć, usłyszeć . Tak mocno jest coraz bardziej zapętlona własnym umysłem, intelektem, nauką. A już Jezus mówił do ludzi „macie oczy a nie widzicie, macie uszy a nie słyszycie” – nic z tych słów nie straciło na aktualności do dnia dzisiejszego. Smutne …
Technologia niszczy człowieka i jego potencjał, to jest fakt. Niszczy jego mózg i system nerwowy, niszczy jego cały system energetyczno-informacyjny, immunologiczny , niszczy jego biopole i osłabia jego tzw "promień kwantowy"( a co to jest może innym razem, chyba, że wiesz). System „człowiek” ulega destrukcji. Nie żebym potępiał technologię. Patrzę i widzę uzależnienie człowieka od technologii, widzę jak technologia niszczy mózg a tym samym całego człowieka. Nasza technologia nie dość, że jest bardzo prymitywna (i może lepiej żeby jej w ogóle nie było), to jeszcze niszczy człowieka i środowisko w którym żyje. Nasza współczesna technologia odbiera człowiekowi jego moc i potencjał jaki otrzymał od natury, boga, egzystencji, życia. Gdyby się ktoś podłączył do supernowoczesnego aparatu do obrazowania rezonansu magnetycznego mózguprzed i po np. długim siedzeniem przed komputerem lub oglądaniem telewizji, długą rozmową przez komórkę(nie tylko), zaręczam, że przeżyłby szok. Wielu ludzi czuje to wyraźnie, jak gdyby ich korę mózgową ktoś wyprasował żelazkiem, tak wiele niszczonych jest różnych połączeń i struktur wewnątrz mózgu. To jest faktem,  w takich warunkach nasz mózg ulega degeneracji. Mózg i jego pewne subtelne struktury są bardzo delikatne. Niszczenie mózgu zaczyna się już w życiu płodowym dziecka. Dlatego nie wróżę wielkiej przyszłości naszej cywilizacji. Musiałoby się coś radykalnie zmienić. Gdyby ktoś za pomocą tego samego urządzenia sprawdził swój mózg przed i po całym dniu siedzenia w spokoju i ciszy, najlepiej na łonie przyrody z dala od „naszej wspaniałej cywilizacji” doznałby znowu olśnienia jak zmienił się jego mózg, i jaką pracę twórczą, dosłownie twórczą, wykonał w tym czasie. Daje to  wiele do myślenia. Ale nie chodzi tu o zmuszanie się do ciszy i spokoju, bo to tylko wywołuje następne napięcia. Człowiek siedzi na zewnątrz spokojnie jak posąg, ale wewnątrz jest niczym gejzer lub wulkan, jego umysł szaleje, umysł człowieka wspólczesnego nie znosi bezruchu, ciszy, ale żeby stworzyć coś w mózgu wystarczy w zasadzie nic nie robić, nasze ciało, natura, egzystencja, wszechświat zrobią to same, trzeba im tylko na to pozwolić i nie przeszkadzać. Jest to niezrozumiałe i niepojętne dla umysłu wielu ludzi. Ale tak właśnie jest.
Dla mnie, to nie życie powstaje z nauki, ale nauka z życia( z nauki może powstać tylko coś nieprawdziwego i sztucznego). Najpierw człowiek czegoś doświadcza, czuje, widzi, słyszy, rejestruje fakty, a później dopiero próbuje to wytłumaczyć drogą naukową, a więc nauka jest czymś odtwórczym w stosunku do rzeczywistości, najpierw czegoś doświadczamy, a później budujemy jakiś model teoretyczny, aby tę rzecz zbadać naukowo, wyjaśnić pewne mechanizmy, które za danym faktem doświadczonym, zaobserwowanym stoją. Inaczej to 'fantastyka naukowa" naszego umysłu, naszej wyobraźni. Jeżeli nawet coś podpowiada nam nasza intuicja, to musimy poczuć, co jest tą intuicją, a co jest marzeniem, a co zwykłym impulsem, ze sfery emocjonalno-mentalnej. Ale żeby to dokładnie poczuć, trzeba mieć bardzo czuły aparat wychwytujący wszelkie subtelności (spektrum sygnałów jakie napływają od nas samych i z całego wszechświata), docierające do człowieka z różnych sfer, nawet te podstawowe od ciała nie są prawidłowo rozpoznawane i rozumiane. Człowiek przeważnie nie słucha prawidłowo nawet sygnałów, które napływają od jego własnego ciała. Raczej mu to szkodzi, bo podąża najczęściej tylko za swoim wiecznie "pytlującym" i "gadajacym" umysłem. Umysł wybiera, umysł tak chce, a resztę ma gdzieś, a zresztą "wszelka" patologiawyspecjalizowała się właśnie w kamuflowaniu, w oszukiwaniu umysłu i pewnych centralnych regulatorów, który łyka wszystko co tam się pojawi, lub przynajmniej zasieje masę wątpliwości, ale bez świadomości człowiek nie ma szans, świadomość to zaledwie wierzchołek góry lodowej, a resztą jest nieświadomość, jak świadomość może wygrać. To jest wtedy bardzo nierówna walka. Taki czuły system o odpowiedniej wrażliwości i uważności każdy człowiek posiada tylko jest na tyle głupi, że nie chce z niego się nauczyć korzystać. Inaczej wszystko się zlewa, a człowiek jest zagubiony, albo słodko śni jakiś sen swojego dominującego umysłu.
A na koniec trochę komedii bo tak mało jest radości. Chciałbym to zobaczyć… jak nastapi np. era lodowa, i jak naukowiec będzie szczękał zębami z zimna, a palce dłoni będą tak zmarznięte, że nie utrzyma w nich czegoś do pisania, i będzie tak głodny , że będzie bardziej myślał o wyliczeniu czegoś do jedzenia . Będzie szukał kartki papieru, żeby wyliczyć „skok kwantowy” do „innego świata”, innej „gęstości”, NIE , trzeba po prostu nauczyć się tam „skakać”. Ale naukowiec myśli po naukowemu,  metodycznie i „linjowo” , po co się wysilać, łatwiej stworzć  technologię, która mu to umożliwi, więc tworzy różne urządzenia i maszyny, i mechaniczny świat – homo-mechanikus. Jest też homo-ekonomikus doznaje orgazmu na samą myśl o koncie z cyfrą i z dużą ilością zer. Można tak wymieniać bez końca. Najpotężniejszy jest oczywiście homo-politykus i homo-militarus (zdecydowanie największa ilość „zasobów” i myśli naukowej jest na usługach przemysłu zbrojeniowego do zabijania innych ludzi)
Nasza wspaniała cywilizacja tworzy sztuczny świat, wirtualny. Powstaje na naszych oczach homo-komputerikus (najczęściej szczupły, bo najczęściej ręce zajęte są klawiaturą i myszką, a poza tym nie ma czasu na jedzenie, przygarbiony, z dystrofią lub jakaś wadą kręgosłupa),  homo-telewizjus (ten najczęściej jest raczej otyły i z nadwagą, ręce ma wolne więc może śmiało wsuwać wszystko, tym szybciej im szybsza jest sekwencja przekazu telewizyjnego,  dla takiego kogoś siedzenie przez kilka godzin w bezruchu lub nawet czytanie książki, to istna tortura, ponieważ oduczył się samodzielnego tworzenia abstrakcyjnych obrazów i samodzielnego myślenia) i np. homo-plastics, homo-uczonus i wielu innych homo-niewiadomo dużo im brakuje przynajmniej do homo-inteligencjus, homo-sapiens, to przy nich prawie bóg. Nie jest to żart tylko fakt, światowa organizacja zdrowia przyznaje, że we krwi współczesnego człowieka jest około 100 do 150 toksycznych, rakotwórczych związków i substancji(dużą grupę stanowią właśnie pochodne polimerówhomo-plastiksw całej okazałości, nie mówiąc o tym, że pewne panie i panowie „kochają” sylikonus ). Plastikowe ludziki… boją się powietrza , światła słonecznego, ruchu, zimna, ciepła… wszystkiego co naturalne, boją się dosłownie wszystkiego tak, że niedługo nie wyjdą z domu bez skafandra do wychodzenia na zewnątrz( chociaż w niektórych miejscach na ziemi jest to faktycznie wskazane, działalność człowieka współczesnego, to podejście do świata i życia biznesowe. Zarobić, wydrzeć ze wszystkiego "kasę" i to jak największą, jedynym wyznacznikiem są zyski, człowiek, przyroda czy środowisko naturalne , kto by się tym przejmował. W tym  wirtualnym, wyizolowanym świecie marzy się  człowiekowi sen o potędze i niezłomna wiara w naukę, tak nauka i naukowcy nam pomogą, naprawią ten świat i będzie cudownie.
Widziałem pewnych profesorów,  docentów, doktorów, są w niektórych prostych sytuacjach bezradni jak małe dzieci i bardzo zagubieni, każdy prosty człowiek radzi sobie dużo lepiej. Bo prosty człowiek nie korzysta ze swojej wiedzy i swojej uczoności. Kiedy pan profesor ma problem sięga do poradników, studiuje instrukcje, prace naukowe i różne książki, jest często całkowicie niesamodzielny jeżeli chodzi o sytuacje nowe z którymi jeszcze się nie zetknął, i tunelowo-wyspecjalizowany tylko do swojej bardzo wąskiej dziedziny wiedzy , bawi się np. w różne wyliczanki-rachowanki. Kiedy tak się szarpał, sapał i wertował, całkiem pokażny stosik różnych materiałów gdy coś mu się zepsuło, podchodzi prosty wieśniak i pyta się w czym problem, profesor mu odpowiada, lamentuje, wścieka, a wieśniak podchodzi , popatrzył, pomyślał i zrobił, że zadziałało, profesor prawie w ekstazie pyta się jak on to zrobił,  a wieśniak odpowiedział,  no wie pan jak się nie umie czytać, to trzeba użyć własnej inteligencji ! …I jest to bardzo bliskie prawdzie, a wiem to nie z wirtualnego, komputerowego  świata,  ale z własnego doświadczenia, poprzez bycie w różnych sytuacjach, z różnymi ludźmi, i według mnie tylko w ten sposób można nauczyć się mądrości, inaczej jest to tylko napychanie się teoretyczną wiedzą. Wydaje się, że homo-plastics i inni homo-niewiadomoodważni, tacy awangardowi,  najmniej boją się uzależnienia od naszej prymitywnej technologii, zatrutej żywności, zatrutej wody itp. Itd. No cóż, jest nawet takie powiedzenie(które ma akurat potwierdzenie w nauce), że to co człowiek zjada tym się najczęściej człowiek staje. Daje to w tym momencie wiele do myślenia. Tym „co zjada” nie tylko w sferze „fizycznej” to może dla niektórych "płytkie", ale jednak podstawowe, bo to jednak fundament i "świątynia naszej duszy", ale także co zjada w sferze „emocjonalnej”, „mentalnej” i „duchowej”. Ale uwaga … To napisał „homo-zgrywus”, więc nie wierzcie w to, to same bzdury...

krisho
O mnie krisho

"Staram się" być otwarty, świadomy (jeżeli jesteś świadomy to właśnie taki jesteś, jak tu piszę, bez wybierania wiecznie dzielącego umysłu, jeżeli jesteś świadomy i bez umysłu,lepiej bez dominującego umysłu jesteś całością i razem z tą całością która cię otacza), wrażliwy, czujny, uważny, prznikliwy, odczuwający, widzący, słyszący. Staram się wszystko poznać, zrozumieć (w sposób bardziej bezpośredni, poprzez bezpośrednie doświadczanie życia i jego zgłębianie, jestem pod tym względem bardzo "naukowy" (tzn. świadomie korzystać ze swojego umysłu, mieć świadomość swojego ciała, swoich emocji, swojego umysłu, swojego ducha poprzez obserwację, weryfikację tych obserwacji poprzez umysł, kontemplację problemów jak i poprzez medytację, stany bez-umysłu), staram się zagłebić i poznać przyczyny, a nie rozwodzić i krążyć wokół skutków, zaakceptować życie takie jakie jest, współczuć sobie i innym. Nie należę do żadnej sekty, ani religi instytucjopnalnej. Jestem tylko i wyłącznie przedstawicielem samego siebie. Staram się zgłebić zarówno świat "mistyki" jak i "nauki". Mogę otwarcie rozmawiać o wszystkim i niczym, bo czsem z niczego może powstać wszystko. Z pustki może powstać nawet cały wszechswiat. "Staram sie" na daną rzecz popatrzeć z wielu punktów ,a nie tylko z jednego tzn czubka swojego nosa, czubka swojej wiedzy. Wolę patrzeć na siebie z poziomu całości niż z poziomu swojej wiedzy na całość. Wolę Sokratesowskie wiem ,że nic wiem, niż udawanie, że jednak coś wiem. "Staram się" być szczery, a kto z tą szczerością coś później zrobi to zależy tylko od niego. Nie koncentruj się na moich słowach bo tylko niedoskonałe słowa, ale staraj się dostrzec co pod , za, poza , nad tymi słowami się unosi. Nie chcę dyskutować o słowach lecz o tym co za nimi się kryje. Nie musisz się ze mną zgadzać nie o to chodzi abyś zgadzał się albo nie zgadzał, ale żebyś potrafił patrzeć, prawdziwie szczerze i tak jak ty to widzisz, ponieważ nie żyjesz w tym samym świecie co inni, nie może tak być ponieważ umysły innych ludzi nie są podobne do twojego, tak inny masz kod DNA,linie papilarne, tęczówkę oka itp. Więc nie daj się wtłoczyć w ramki które ktoś dla ciebie przygotował.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Technologie