"Wielu, zdawałoby się poważnych naukowców wymyśla i pisze głupstwa (takie jak np. czarne dziury i inne bzdury), a inni to powielają i rozpowszechniają, rozsiewając chaos informacyjny i tworząc w ten sposób fantastykę naukową szkodzącą nauce" - Kasjopejanin
"Przyznawanie sobie nawzajem Nobli na lewo i prawo w środowisku naukowym nie zastąpi prawdziwego postępu w nauce" - Kasjopejanin
"Nawet największe teleskopy, najlepsze detektory "fal grawitacyjnych" i zderzacze hadronów zdadzą się na nic, jeśli nie będą potwierdzały faktów opartych na poprawnie zbudowanych, sprawdzonych, dobrych i prawdziwych teoriach naukowych" - Kasjopejanin
Niniejsza notka poświęcona nie tylko tematowi ciemnej materii, adresowana jest głównie do naukowców zajmujących się zawodowo ASTRONOMIĄ, a także do tych wszystkich osób, którym nieobojętny jest los Wszechświata (oraz stan naszej wiedzy o nim).
Wobec nasilających się publikacji w książkach i internecie dotyczących istnienia i roli ciemnej materii postanowiłem wrócić do omawianego już na tym blogu w notce pt. "Ciemna materia i soczewkowanie grawitacyjne" (https://www.salon24.pl/u/kasjopejanin/403121,paradoksy-nauki-ciemna-materia-i-soczewkowanie-grawitacyjne) tematu. W tamtym artykule sugerowałem, że galaktyki obracają się trochę tak jak sztywne koło. Tutaj chciałbym rozwinąć tą sugestię. Tym razem jednak posłużę się matematyką jako narzędziem fizyki do udowodnienia, że rzekoma ciemna materia nie istnieje. Skupię się głównie na zbyt szybkiej, według Very Rubin, rotacji galaktyk, będącym dowodem istnienia ciemnej materii. Udowodnię matematycznie, że siła grawitacji działająca na gwiazdy w galaktykach nie zależy od odległości od środka i jest stała, ponieważ zależy od gęstości materii w dysku galaktyki i od jego grubości. Dziwi mnie jednocześnie, że wyżej wymienieni naukowcy nie przeprowadzili podobnej analizy. Jest to kolejny przykład błędnego użycia matematyki jak w przypadku Maxwella i Einsteina, tym razem jednak chodzi o brak zastosowania tego narzędzia.
Zanim to jednak zrobię, chciałbym przedstawić poniżej szanownym kolegom astronomom i astrofizykom 12 nierozwiązanych problemów kosmologii, które moim zdaniem wyjaśnia moja NTW (Niepełna Teoria Wszystkiego). Jest to na tyle ważny i palący problem wobec ostatnich odkryć teleskopu JWST dotyczących głównie obserwacji głębokiego pola z tzw. "wczesnych początków Wszechświata".
A zatem przedstawiam 12 prac Kasjopejanina, które stanowiąc trzon NTW będą podstawą nie tylko współczesnej kosmologii, nauki o Wszechświecie, lecz także podstawą współczesnej fizyki.
- wynika on z prostoliniowego rozchodzenia się światła w czterowymiarowej czasoprzestrzeni; w rzeczywistości Wszechświat ma dodatnią krzywiznę, czyli jest czterowymiarową powierzchnią pięciowymiarowej hipersfery lub inaczej czterowymiarową kulą.
- to nie dowód Wielkiego Wybuchu i promienie z pierwszych chwil istnienia Wszechświata lecz światło galaktyk z drugiej, antymaterialnej części Wszechświata przesunięte do zakresu mikrofal.
- teleskopy sięgają w przyszłość na krańcach Wszechświata, a nie w przeszłość.
- to skutek obrotu całego Wszechświata wokół jednej osi.
- Wszechświat na początku rozdzielił się wskutek obrotu na połowę materialną i antymaterialną, przy czym część materii w pasie równikowym uległa anihilacji.
- różnica wynika z błędnej interpretacji mikrofalowego promieniowania tła CMB - jest to widok drugiej antymaterialnej połowy Wszechświata.
- wykres stałej Hubbla nie jest liniowy (wykres przypomina funkcję pierwiastka z x, gdy oś y to przesunięcie ku czerwieni a oś x to odległość), błąd wynika z geometrii prostoliniowego rozchodzenia się światła w połączeniu z dodatnią krzywizną czasoprzestrzeni, rozszerzanie się Wszechświata prawdopodobnie zwalnia w wyniku działania siły grawitacji.
- jest falą unoszącą przestrzeń 3D w czwartym wymiarze.
- nie istnieje, jest to skutek błędnych wniosków co do wyjaśnienia szybkiej rotacji gwiazd w galaktykach, błędnie rozpoznawana poprzez tzw. "grawitacyjne ugięcie światła", gdy w rzeczywistości jest to ugięcie światła na materii międzygwiezdnej.
- to dążenie galaktyk w naszej połowie Wszechświata w kierunku jednego z jego biegunów rotacji, efekt działania na galaktyki siły Coriolisa.
- to widok przerwy między połówkami Wszechświata spowodowany naszym niecentralnym położeniem w naszej połówce Wszechświata i prostoliniowym rozchodzeniem się światła w stożku świetlnym.
- nie istnieją, to skutek błędnej interpretacji skutków OTW (Ogólnej Teorii Względności) wynikające z braku znajomości zasad rozchodzenia się światła w czterowymiarowej czasoprzestrzeni.


A więc z powyższych wyliczeń wynika, że siła działająca na dowolną gwiazdę nie zależy od odległości od centrum, a od gęstości materii zawartej w dysku galaktycznym i od jego
grubości. Dzieje się tak dlatego, bo siła grawitacji maleje z kwadratem odległości, ale jednocześnie powierzchnia dysku rośnie także z kwadratem odległości. Oba zjawiska się zatem równoważą, znosząc się nawzajem. Nic dziwnego zatem, że gwiazdy poruszają się z tą samą prędkością kątową w całym dysku i nie potrzebna jest jakakolwiek modyfikacja teorii grawitacji Newtona ani wprowadzanie dodatkowych elementów w rodzaju ciemnej materii aby wytłumaczyć obserwowalną rotację galaktyk. To są obliczenia na poziomie elementarnym równym szkoły średniej i nie rozumiem dlaczego tak wybitni naukowcy jak Vera Rubin i Fritz Zwicky ich nie wykonali. Podchodzenie do problemu szybkiej rotacji gwiazd w galaktykach jak do planet w układzie słonecznym i porównywanie go z nim okazało się ślepą uliczką i wielkim błędem w rozumowaniu.


Komentarze
Pokaż komentarze (24)