AI zyskuje coraz większe znaczenie w życiu młodych ludzi. Eksperci są zgodni: nie bez winy są tutaj dorośli, którzy albo spłycają problemy swoich dzieci, albo sami uciekają od codzienności do świata online.
Połowa nastolatków za AI, rodzice nie wiedzą o niczym
Z raportu badawczego "Nastolatki", opracowanego przez NASK, wynika, że ponad połowa badanych nastolatków deklaruje pozytywny lub bardzo pozytywny stosunek do sztucznej inteligencji. 70 proc. nastolatków miało doświadczenie w korzystaniu z przynajmniej jednego narzędzia lub systemu opartego na AI. Najpopularniejszym narzędziem jest wśród dzieci ChatGPT. Korzysta z niego 53 proc. badanych. 48 proc. respondentów wskazało, że za pomocą AI się uczy, a 40 proc. odrabia prace domowe. Niemal co czwarty nastolatek korzysta ze sztucznej inteligencji dla rozrywki. Podobny odsetek robi to z nudów, dla zabicia czasu. Więcej niż co dziesiąty prosi ją o rozwiązanie codziennych problemów (12 proc.). W Wielkiej Brytanii 64 proc. dzieci w wieku 9 do 17 lat korzysta ze sztucznej inteligencji nie tylko w celach edukacyjnych, ale także po to, by znaleźć wsparcie lub nie odczuwać samotności.
Algorytm nie krzyczy. Człowieka nie ma
"Z kim młodzi mają nawiązywać relacje, skoro pokolenie alfa, a może już wkrótce pokolenie AI, to grupa młodych ludzi czujących się bardzo samotnie, regularnie unieważnianych przez dorosłych. Ilu z nich słyszało w swoim życiu: nie przesadzaj, jakie można mieć kłopoty, gdy się ma 10, 12, 15 lat, dorośnij, ogarnij się, inni mają gorzej. Sztuczna inteligencja nigdy tak nie mówi. Nagle okazuje się, że młodzi ewidentnie czują różnicę pomiędzy rozmową z generatywną sztuczną inteligencją a człowiekiem. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że woleliby wybrać człowieka, ale kiedy tego człowieka nie ma wśród nich, ratują się, jak mogą." - mówi Tomasz Bilicki, pedagog i interwent kryzysowy, w rozmowie z agencją Newseria.
Z badania NASK wynika, że wysoki odsetek młodzieży korzystającej z narzędzi AI idzie w parze z zaskakująco niską świadomością rodziców i opiekunów. Tylko 26 proc. rodziców wiedziało, że ich dzieci sięgają po takie rozwiązania, a 30 proc. pozostaje przekonanych, że ich podopieczni w ogóle nie używają AI. Tyle samo badanych dorosłych nie potrafiło odpowiedzieć na to pytanie. Badanie przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Łódzkiego pokazało, że dzieci i młodzież w wieku 9 do 14 lat najczęściej pytają generatywną AI o codzienne czynności i pasje (25 proc.) oraz potrzeby fizjologiczne (20 proc.). Rzadziej szukają odpowiedzi na pytania o miłość i przynależność (11 proc.) oraz samorealizację (11 proc.).
"Sztuczna inteligencja traktuje każde pytanie bardzo poważnie i stara się odpowiedzieć w sposób wyczerpujący. Kiedy nawet zwróci się uwagę AI, że coś napisała źle, że wygenerowała nieprawidłową informację, to ona poprosi o wyjaśnienie, a nie tak jak wielu dorosłych: a lekcje już odrobiłeś. To jest moim zdaniem jej największa zaleta. Ona nigdy nie nakrzyczy, nie ukarze, nie skrytykuje, nie uderzy. To jest z jednej strony oczywistość, że w takim środowisku powinni się wychować młodzi ludzie, a z drugiej strony nagle okazuje się to ponadprzeciętnie atrakcyjne." - komentuje Tomasz Bilicki.
Rodzice w telefonie. Dzieci patrzą i wyciągają wnioski
Zdaniem pedagoga to właśnie na opiekunach powinien spoczywać obowiązek uczenia dzieci, jak rozsądnie i w zrównoważony sposób korzystać z narzędzi elektronicznych. Sami jednak mają z tym często duży problem.
"Młodzi ludzie uczą się przez modelowanie i naśladownictwo. Bardzo często mówią mi o tym, że kiedy chcą porozmawiać ze swoimi rodzicami, to oni są niedostępni, bo sami siedzą w telefonie. Niedawno byłem w restauracji z grupą nastolatków i weszło czteroletnie dziecko przyklejone do ekranu. Mama obok była dokładnie tak samo wpatrzona w smartfon. Wszystkie nastolatki, które ze mną wtedy były, skrytykowały taką postawę. One tego wcale nie chcą. Warto dawać przykład młodym ludziom tak, jak dajemy przykład, jak korzystać ze świata offline. Tak samo dawajmy przykład w świecie online." - radzi Tomasz Bilicki.
Tomasz Wypych
Fot: Wicepremier Krzysztof Gawkowski w czasie prezentacji raportu/PAP





Komentarze
Pokaż komentarze (3)