W 2007 roku Platforma Obywatelska karmiła obywateli wyjątkowo tłustą kiełbasa wyborczą. Pośród wielu nierealnych wówczas i obecnie obietnic padały również bardziej przyziemne, możliwe do zrealizowania. Jednak aby możliwe było ich wprowadzenie, potrzebna była wiedza i determinacja polityczna. Której chyba jednak zabrakło.

Dziś, po przeszło dwóch latach rządów partii, która propagowała “nową jakość” w polityce na wierzch zaczynają wychodzić faktyczne jej “sukcesy”. Wcześniej nie tylko media pomagały niewygodne sprawy przemilczeć, ale i przekuć niektóre z nich w sukcesy (jak np. upadek stoczni, który był medialnie nagłaśniany jako sukces rządu). W Kancelarii Premiera wieloletnia biblioteka została zlikwidowana (kto by dziś książki czytał), a na jej miejsce Premier stworzył komórkę odpowiedzialną za PR rządu.
Chodzi mi tu o politykę zagraniczną wobec Białorusi. Minister Sikorski odgraża się “twardą rozmową” z urzędnikami białoruskimi pod koniec tygodnia, po czym rozmowę odbywa i już uśmiechnięty wraca do kraju. Misja zakończona sukcesem chciałoby się rzec. jednak początek kolejnego tygodnia pokazuje, że rozmowy nie tylko nie przyniosły efektu, ale wręcz nasiliły działania Białorusinów wobec Związku Polaków.
Opozycja wzywa do działania premiera Tuska, prezydent wzywa Sikorskiego na rozmowę do Pałacu, aby dowiedzieć się jak faktycznie przebiegało spotkanie, a jeden z doradców prezydenta z uśmiechem stwierdza, że może minister z Białorusi nie zdawał sobie sprawy, że rozmowa należy do “szorstkich”. Jak wyglądała faktycznie ta rozmowa, pewnie nie dowiemy się tego nigdy. Premier twierdzi, że jest zadowolony z działania Sikorskiego i nie widzi konieczności interwencji (Nie dostrzega problemów Związku Polaków na Białorusi?).
Ogólnie rzecz biorąc, media zawiesiły na chwilę parasol ochronny dla wszystkich poczynań ministrów z obecnego rządu. Jest w tym jedna korzyść i jedna zagadka.
Korzyść polega na tym, że dzięki temu możemy dostrzec faktyczną “skuteczność” ministra Sikorskiego w negocjacjach na szczeblu międzynarodowym. Podejrzewam, że nie jest to pierwszy przypadek, w którym robi się dobrą minę do złej gry.
Zagadka z kolei dotyczy samych mediów. Dlaczego atakują w ten sposób ministra Sikorskiego, a oszczędzają praktycznie jak mogą Bronisława Komorowskiego? Czyżby trwała jakaś brudna kampania w Polsce pomiędzy tymi kandydatami? A może w grę wchodzą jakieś wpływowe, zewnętrzne siły, które mają interes, albo popierają jednego z kandydatów? Pewny jestem, że ta batalia przeciwko Radosławowi Sikorskiemu ma miejsce właśnie teraz, w przeddzień ogłoszenia przez Po ich kandydata na Prezydenta RP.
Moim zdaniem zostanie nim Bronisław Komorowski. Skąd to wiem? Od Janusza Palikota, który już jakiś czas temu ogłosił siebie organizatorem kampanii prezydenckiej dla Komorowskiego. Nauczony przeszłymi wydarzeniami wiem, że Palikot w PO może praktycznie wszystko i jeśli jego wolą będzie kandydatura Komorowskiego, to PO pójdzie mu na rękę. W końcu sponsorował kampanię PO w wyborach, prawda?


Komentarze
Pokaż komentarze (1)