111 obserwujących
480 notek
882k odsłony
  2394   0

Wojna, której nie było – niestety! (cz. II.)

image

W cz. I. (fragment z książki „Siła złego… Niemcy-Polska-Rosja”, Warszawa 2015 r.) przedstawiłem przebieg zdarzeń w relacjach Polska - Niemcy w 1933 r.  W części II. (kolejny fragment książki) przytaczam podrozdział w którym zastanawiam się czy zamiar wywołania wojny prewencyjnej miał miejsce.


image6. Wojna prewencyjna

Normalizacja stosunków polsko-niemieckich w 1934 r., to jeden z węzłowych problemów historii najnowszej Europy. Wydarzenia 1933 r. poprzedzające deklarację o nieagresji z Niemcami, okoliczności jej podpisania są interpretowane na wiele sposobów. W tym okresie pojawiła się wiadomość, że Piłsudski chciał interweniować zbrojnie, aby odsunąć Hitlera od władzy. Odpowiedź na pytanie, czy Polska rzeczywiście zamierzała za pomocą wojny prewencyjnej zatrzymać remilitaryzację Niemiec i nie dopuścić do destrukcji ładu wersalskiego jest trudna ze względu na osobę Marszałka. Jego zwolennicy powtarzają: „Komendant miał zawsze rację” więc jest oczywiste, że zamierzał usunąć Hitlera, oponenci Piłsudskiego ciągle zaprzeczają widząc w nim przyczynę wszystkich nieszczęść, jakie spadły na Polskę. Nawet dziś, po upływie ponad półwiecza od tamtych dni, sprawa wojny prewencyjnej budzi kontrowersje.

Wiele dokumentów bezspornie dowodzi, że w Warszawie zdawano sobie sprawę, na jak kruchych podstawach zbudowano pokój w Europie. Jednym ze szczególnie wątpliwych założeń było przeświadczenie, że Niemcy wywiążą się ze zobowiązań nałożonych przez traktat wersalski i nie będą dążyły do odbudowy swej siły militarnej. Politycy polscy dobrze wiedzieli, że przewaga armii polskiej nad niemiecką jest przejściowa i w pew­nym stopniu sztuczna. Wystarczyło porównać potencjał ludnościowy i gospodarczy obu państw, aby nie mieć co do tego złudzeń. W interesie Rzeczypospolitej leżało opóźnianie wszelkimi sposobami remilitaryzacji Niemiec. Dopóki polskie siły zbrojne górowały przeszło dwu­krotnie nad niemieckimi, Rzeczpospolita mogła nie obawiać się niemieckiego rewizjonizmu, a nawet wojny gospodarczej. Niestety, w miarę upływu lat Niemcy odzyskiwały mocarstwowo pozycję utraconą w wyniku klęski wojennej w 1918 r. Na Zachodzie rosło zrozumienie dla niemieckich planów rewidowania granicy z Polską. Niemieccy politycy, pokojowi wobec mocarstw zachodnich, dążyli do izolowania Polski, aby wymóc na niej ustępstwa. Układ mona­chijski z 1938 r. dowodzi, że taka polityka była skuteczna - Paryż i Londyn były skłonne „ratować pokój” cudzym kosztem.

Polska nie mogła powstrzymać niemieckiego militaryzmu. Potrzebne było współdziałanie Francji także zagrożonej niemieckim odwetem. Jednak politycy francuscy uważali, że spełniając niemieckie żądania odsuną od Francji zagrożenie. Zadowalali się pokojowymi deklaracjami Berlina. W dniu 11 grudnia 1932 r. Paryż zgodził się na wyłom w postanowieniach zabezpieczających Francję. Podjęta w Genewie uchwała Anglii, Francji, Włoch, USA i Niemiec przyznawała tym ostatnim równouprawnienie w imagezbrojeniach w bliżej nie określonym „systemie przewidującym bezpieczeństwo wszystkich narodów”. Trudno dociec w jaki sposób zamierzano chronić „wszystkie narody” skoro rozpoczynający w tym czasie urzędowanie nowy kanclerz Niemiec gen. Kurt von Schleicher zapowiadał zniszczenie Polski, jednocześnie deklarując porozu­mienie z Francją. W ślad za tym francuska prasa zapowia­dała nawet powstanie „niemiecko-francusko-sowieckiej ententy”.

W Czechosłowacji także nie dostrzegano, że nie­mieckie plany odbudowy armii stanowią poważną groźbę dla pokoju. Czeski minister spraw zagranicznych Edward Benesz, już na początku 1932 r. opowiadał się za przyznaniem Niem­com równouprawnienia w sferze militarnej.

Objęcie stanowiska kanclerza przez Hitlera zmieniało sytuacje o tyle na lepsze, że z powodu poczynań narodowych socjalistów Niemcy traciły w oczach liberalnych kół Zachodu. Natomiast ostry antykomunizm führera sprawiał, że nieaktualna stawała się linia współpracy z Sowietami imagezapoczątkowana w Rapallo. „Hitler ma tę zasługę - pisała „Gazeta Polska” - że rozwiał wiele złudzeń bardzo niebezpiecznych, bo zaciemniających prawdziwy obraz sytuacji [...]. Rewizja granic wschodnich jest tylko jednym z wielu punktów programu narodowych socjalistów. Milionowa armia wyborców żąda znacznie więcej, żąda wskrzeszenia państwa niemieckiego w dawnych granicach, re­stytucji ich przedwojennej potęgi mocarstwowej, całkowitego obalenia trak­tatu wersalskiego i planu Younga [...]. W rozpędzie zwycięskim Hitlera kwestia granic wschodnich stanowi odcinek względnie mało znaczący w po­równaniu z frontem bojowym zwróconym przeciw byłym aliantom. Hitler to raczej Drang nach Westen niż Drang nach Osten”.

Od stycznia 1933 r. polskie argumenty wysuwane w sporze z Niemcami zaczęły znajdywać coraz więcej zrozumienia w stolicach państw europejskich. To sytuacja zewnętrzna, a nie czynniki wewnętrzne wpłynęły na tak daleko idącą normalizacją stosunków polsko-sowieckich. Decydowała oczywiście po­stawa Niemiec, które pod rządami Hitlera zerwały z dotychczasową linią Rapallo. Zabiegi Moskwy, aby Berlin nie rezygnował ze współpracy, spełzły na niczym. Kolejnym dowodem tych zmian było usunięcie z terenu Niemiec i Gdańska zagranicznych biur KPP, dotąd działających tam bez przeszkód. W tej sytuacji nieprzyjazna Niemcom Rzeczpospolita stawała się dla ZSRR partnerem, o którego względy warto było zabiegać.

Lubię to! Skomentuj25 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura