To jest tak jak z rozbieraniem się na plaży. Jeden się krępuje i się nie rozbierze, drugi rozbierze się jak większość to zrobi, trzeci(trzecia) od razu wyskoczy z ciuchów i będzie biegał z cipką czy chujkiem na wierzchu. Jeszcze inni wcale nie pójdą tam gdzie wszyscy leżą i będą szukali ustronnego miejsca. Bo plaża jak internet jest dla wszystkich. Na plaży też jedni zmuszają, są zmuszani, do robienia czegoś czego nie czują w imię jakiejś plażowej poprawności lub niepoprawności. Cały czas trwa magiel turysytyczno-wakacyjny. Trwa teatr z nakładaniem masek. Tak samo w internecie...
kataryna wykopała sobie dołek na plaży w którym komentuje to co przeczyta w laptopie lub gazecie przywianej z sąsiedniego dołka. W sąsiednim dołku matka kurka rozrzucił barę browarów, ręcznik Zagłębia Lubin i wystawia brzucho z laptopem w którym komentuje świat cały kontrowersyjnie. Parę metrów dalej Jankes na leżaku dyskutuje z żoną o nowych gadżetach do samochodu i wyjezdzie do Poznania. Przy ratowniku stoi w czarnych okularach Krasowski i udaje szefa rozmawiając głośno przez nową Nokię. Ratownik patrzy się na niego i się usmiecha pod nosem z pobłażliwością.
Nagle przechodzi Doda z białym pieskiem ubrana w różowo srebrne bikini i wszyscy przerywają zającia. Nawet kataryna ma wzrok zaciekawiony realem. I zdziwienie jest przeogromne jak Doda podchodzi do doroli i jej dziecka i upada na piasek. Płacze. Nie wiadomo dlaczego, ale łzy płyną po opalonej twarzy i spadają na biały piach tworząc rwący strumień płynący do morza.
Dorola gładzi Dodę po włosach i zaczyna pod nosem mruczeć kołysankę Komedy z Dziecka Rosemary...
A Bałtyk jest jak zwykle zimny i przerażający. Jak to w Polsce.
136
BLOG





Komentarze
Pokaż komentarze