Rebeliant Szmarowski Rebeliant Szmarowski
257
BLOG

Neo-etyka Straży Granicznej - Zarządzenie nr 90

Rebeliant Szmarowski Rebeliant Szmarowski Społeczeństwo Obserwuj notkę 1

Od dnia 10 listopada 2023 roku obowiązują w Straży Granicznej nowe zasady etyki. Wprowadzono je na mocy Zarządzenia nr 90, sygnowanego przez komendanta Pragę. Długo się trzymał u steru, złotymi zgłoskami w historii Formacji raczej się nie zapisał, a na odchodne zostawił po sobie taki deczko cuchnący prezent.

Wiemy, kto podpisał. A kto  n a p i s a ł ?

Jak zwykle, eksperci. Tacy, co w dupie byli i gówno widzieli, a o granicy wiedzą tyle, że cuś-takiego kiedyś napisała Nałkowska. Ale kaskę za projekt, pokaźną kaskę, jeden ćwok z drugą pańcią ochoczo przytulił i dalej niestrudzenie pną się na szczyty po cudzych plecach. Obrzydzenie, żenada, bezsilny gniew.

Czy te lamenty są uzasadnione? Oceńcie sami, zapoznając się z poniższym – myślę, że ciekawym, mimo objętości – tokiem rozumowania.

W 2009 roku napisałem tekst „Straż Graniczna w szponach etyki”. Byłem wtedy wykładowcą w Centralnym Ośrodku Szkolenia Straży Granicznej w Koszalinie. Obecnie uczelnia nosi nazwę Wyższa Szkoła Straży Granicznej. Artykuł wydrukowano w Biuletynie szkoły oraz opublikowano w jego wersji internetowej.

Przedmiotem rozważań była treść ówczesnych zasad etyki SG, obowiązujących od 20 marca 2003 roku. Jednak najpierw poddałem krytycznej analizie policyjne zasady etyki, a także dołożyłem rys historyczny, obejmujący dwudziestolecie międzywojenne i okres powojenny. Przy tej okazji omówiłem dwa opracowania z zakresu etyki, funkcjonujące w Siłach Zbrojnych PRL, czyli w tak zwanym Ludowym Wojsku Polskim.

Jako świeżo upieczony pracownik szkolnictwa zawodowego swojej Formacji, byłem dumny jak paw, że produkt moich głębokich przemyśleń i tytanicznej kwerendy, uzyskał rangę oficjalnej publikacji. Duma rozpierała mnie przez trzy dni. Czwartego dnia ze zdziwieniem skonstatowałem, że na stronie Szkoły, w zakładce z Biuletynem, artykuł się nie wyświetla. Zacząłem drążyć temat i co się okazało:

Kierownictwo jednostki poleciło tekst usunąć. „Zniknęli” go w klasycznym orwellowskim stylu. W Internecie to łatwizna, wciskasz delete i Jeżow już obok Stalina na zdjęciu nie stoi. Ale w wydaniu drukowanym? Zrobili to tak – wysłali pismo do wszystkich prenumeratorów. Wszystkich, czyli do bibliotek, komend oddziałów, do szkół innych formacji etc. Poprosili o zwrot wydanych egzemplarzy, a następnie wypięli z nich kartki z tekstem artykułu i oddali „poprawiony” Biuletyn adresatom.

Paru przytomnych czytelników zdążyło tekst skserować i krążył on wśród kadry szkoły w drugim obiegu. Taki samizdat 2.0 w wolnej Polsce, dwie dekady po upadku komuny. A ja, autor wyklęty, mogłem się uznać za szczęściarza, że pomimo usilnych starań, aparat kierowniczy nie znalazł podstaw, aby wysłać na mnie kwity do prokuratora, ani wszcząć postępowania dyscyplinarnego.

Kilka lat później otrzepałem swój artykuł z kurzu i zamieściłem go na blogu, opatrując pierwowzór kilkoma kosmetycznymi poprawkami. I oto nadarza się sposobność, aby czytelnikom przedstawić „W szponach etyki” po raz trzeci. Krytyczne spojrzenie na kwestię etyki zawodowej w formacjach mundurowych, jest może nawet jeszcze bardzie uzasadnione i uprawnione właśnie w tej trzeciej edycji, bo poziom, powiedzmy delikatnie, niedorzeczności, bijącej z listopadowego edyktu, zdumiewa, przeraża i zachwyca, niczym demoniczna anomalia, uwodząca badaczy swym złowieszczym urokiem.

W najnowszej odsłonie artykułu nie zamieszczę całości tekstu pierwowzoru, ograniczając się do podania linku, pod którym jest on dostępny. Zapraszam do lektury, zaznaczając, że jest ona bardzo pomocna i wskazana, choć nie niezbędna, jeśli Czytelnik chciałby zapoznać się z dalszym ciągiem rozważań, już ściśle związanych z regulacjami Zarządzenia numer 90.

Oto link:

Straż Graniczna - w szponach etyki

Odkurzyliśmy historię, odświeżyliśmy sobie pamięć. A co dalej?

Czas na nowy rozdział.

Neo-etyka Straży Granicznej

Jeśli macie ochotę, to samodzielnie przestudiujcie materiał źródłowy. Nie będę go przytaczał w całości, bo szkoda prądu, tutaj podaję link dla chętnych:

Zarządzenie 90

Rozmnożyły się te moralne wytyczne. A co z nich wynika? Wszystkie funta kłaków niewarte, nie zasługują na rzeczową, detaliczną analizę. Ale przyjrzyjmy się kilku, wziętym z brzegu, bez żadnego klucza.

Na przykład, co to znaczy „kierować się zasadami praworządności”? A co to znaczy „powinien”? Czy „powinien”, to określenie mniej kategoryczne, niż „musi”? I co to są, te „zasady praworządności”? Przez osiem lat, w okresie rządów Prawa i Sprawiedliwości, Unia Europejska bezceremonialnie grillowała Polskę z powodu rzekomego łamania zasad praworządności, a gdy władza się zmieniła, to szef resortu sprawiedliwości, Bodnar, obwieścił radośnie, że ciągle szukają podstaw prawnych, by tę praworządność „przywrócić”.

Minister sprawiedliwości nie może podstaw prawnych znaleźć, a liniowy funkcjonariusz „powinien” się kierować. Czyli co, jajko ma być mądrzejsze od kury. Tak by wynikało z drugiego punktu neo-etyki.

Nie wiadomo, jak tego w praktyce przestrzegać, ale wiadomo, że bardzo łatwo naruszenie tego funkcjonariuszowi zarzucić. I cyk – postępowanko, bo to przewiduje artykuł 134 Ustawy o SG. Tak to właśnie jest, od bardzo dawna. Gdzie się nie obrócisz, obostrzenia i zakazy, z których nie wynikają żadne konkretne wskazówki co do działania, za to stwarzają one piękne szerokie pole do zamordyzmu. Upieprzą cię, zanim zdążysz zapytać, jak w danej sytuacji powinieneś się zachować.

Idźmy dalej, weźmy artykuł 10 neo-etyki. On już obowiązywał wcześniej. „Funkcjonariusz powinien wystrzegać się korupcji w każdej postaci oraz zwalczać wszelkie jej przejawy”. Po pierwsze, to już wynika z kodeksu karnego, konkretnie opisane jest w artykule 231, z dodatkowymi literkami w podpunktach. A po drugie, z Ustawy o SG, gdzie wyraźnie jest o tym mowa w artykule 134, też z dodatkowymi literkami. Nie dość, że jedna ustawa powiela drugą, kodeks karny, to jeszcze gdy tego konia kują, żaba od etyki girę podsuwa, ze swoimi, pożal się Boże, zasadami.

No i jak ten funkcjonariusz ma zwalczać „wszelkie przejawy” korupcji? Co? Ma wywalić w kły kierownikowi, który zagalopował się w swym umiłowaniu władzy, czyli przekroczył swoje uprawnienia? Ma pisać donosy? Gdzie mogą zainteresowani znaleźć katalog metod, którymi „wszelkie przejawy” korupcji ma zwalczać funkcjonariusz? Ale jeśli jakiś młotek z centrali, prowadzący kontrolę na granicy, uzna, że dany funkcjonariusz był za mało gorliwy w „zwalczaniu”, to ten funkcjonariusz ma koncertowo, pardon my French, przesrane, bo nikt go o żadne katalogi metod pytał nie będzie, tylko przylepią mu działę, żeby mądruś w rurkach miał się czym mamie pochwalić po powrocie z „frontu”.

Na koniec zajrzyjmy jeszcze do punktu dwudziestego pierwszego neo-etyki SG, ostatniego. Jest tu wyraźne rozróżnienie między przepisami prawa, a zasadami etyki. To nie to samo? No oczywiście, że nie, tylko co innego stąd wynika dla osoby posiadającej mózg, a co innego dla bałwana-karierowicza, który wymyśla takie gnioty.

Prawo i etyka, to nie to samo, więc po kiego grzyba w etyce prawo powielać? Po co kopiować całe przepisy i umieszczać je, jako kolejne punkty w spisie „zasad etyki”? Prawo i etyka, to nie to samo, więc jak można w ogóle dybać na funkcjonariusza, czyhając tylko, aż swoim zachowaniem da podstawę do spuszczenia badaczy pisma ze smyczy. Oni nie podpowiedzą ci nigdy niczego, bo na niczym się nie znają, ale zawsze z tym charakterystycznym grymasem ni to znudzenia, ni to wyższości, takim, jakby mieli gówno pod nosem, wykażą ci niezbicie, gdzie popełniłeś tę straszliwą zbrodnię etyczną z punktu dwa-pierdyliardy-osiemset-litera C.

Epilog o takim na B i o takim na S

Miało być jeszcze o takich dwóch, właśnie w kontekście etyki zawodowej Straży Granicznej. Pierwszy, to prostak, mający się za „elitę”, jeden z tych, co to dwóch zdań po polsku poprawnie nie sklecą, za to z talentem do szemranych interesików. A drugi, to klasyczny Von Nogay, z którym przyzwoity człowiek nawet muchy w kiblu by nie chciał ubić. Po przemyśleniu uznałem jednak, że artykuł niniejszy jest już wystarczająco obszerny, a te persony prędzej, czy później i tak same nadzieją się na częstokół sprawiedliwości, bo karma powraca.

[]

REBELIANT WZYWA WSPARCIE

Link - Zrzutka Rebelianta - Ochrona prawna

Link - Opis i plakaty

Zobacz galerię zdjęć:

To jest kontynuacja bloga, dostępnego pod tym adresem: https://www.salon24.pl/u/mundurowi/

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo