W odpowiedzi na mój komentarz Syzyf pisze:
Cytat:
"Ditto. O to właśnie biega. Kiedy opisuje Pan ruch jakiegoś 'ktosia' kręcącego się na karuzeli to ta 'jakaś' pochodna wychodzi jako wektor skierowany do środka karuzeli. I _żadnej_ składowej odśrodkowej ta pochodna nie ma - czyli nie ma żadnej składowej siły 'odśrodkowej'."
Żeby nie wdawać się ponownie w "Elendige Diskussionen", zaproponowałem Syzyfowi troche niecodzienny zakład, którego tekst tutaj podam w formie notki.
'Nowe wydanie dyskusji o sile odśrodkowej'
Proszę Pana,
w tym miejscu rozpoczyna Pan nowe wydanie dyskusji o sile odśrodkowej, 'pozorna czy niepozorna'. Ja tych dyskusji prowadziłem już kilka i nie chcę tutaj wchodzić na czwarte już chyba okrążenie.
Więc tylko w kilku słowach:
"...wektor skierowany do środka karuzeli(...)"
żadnej_ składowej odśrodkowej ta pochodna nie ma..."
Siła odśrodkowa nie jest "składową tej pochodnej", a reakcją ciała rzeczywistego na zmianę pędu. W dyskusji do Kroku pierwszego doszliśmy już z Eine do jakiegoś porozumienia, że uderzenie młotkiem w palec nie jest tylko pozorne, ale nad wyraz rzeczywiste.
Żeby nie wałkować od początku tych "Elendige Diskussionen" i zamknąć na kilkanaście lat ten temat proponuję Panu trochę niecodzienny zakład.
Jak Pan zapewne wie, każda hipoteza naukowa jest tyle warta, na ile potrafi przewidzieć zjawiska w Naturze.
Ja twierdzę, że Uran po przejściu punktu (zimy, lata) w roku 2028 pokaże się w stronę Ziemi na fotografii tak jak to widać poniżej na moim obrazku. Zimnej stronie Urana nic nie pomoże 'wygrzewanie się' w Słońcu, gdyż to nie Słońce jest przyczynkiem do jego wyglądu i naszej dyskusji.

Według Pańskiego stanowiska ciepła strona powinna być po lewej stronie. Rozstrzygnięcie zakładu nastąpi, kiedy Uran zacznie pokazywać w kierunku Ziemi jego zacienioną obecnie stronę.
Stawkę zakładu może Pan sam ustalić, jeśli będzie materialna i zmieści się w moich możliwościach to ją przyjmiemy, ja zgadzam się z góry na symboliczny "Uścisk dłoni Prezesa", jak to się w sporcie czasem mawia.
Pozdrawiam



Komentarze
Pokaż komentarze (4)