Blog
Quo vadis physics?
Tadeusz Tumalski
Tadeusz Tumalski Fizyk hobbysta, lotniarz
15 obserwujących 190 notek 137067 odsłon
Tadeusz Tumalski, 18 stycznia 2019 r.

NASA, VOYAGER-2 1986; Miranda; Co wiemy o Systemie Urana?

472 4 1 A A A

Panie Redaktorze, do 'Nauki' proszę! (dziękuję).

Miranda księżyc Urana. Fotografie pochodzą z misji Voyager-2.

Spróbujmy przeanalizować szczegóły tych kilku fotografii misji Voyager sprzed lat. Bo jak dotąd najwyraźniej nikt ich w Pasadenie zbyt świadomie nie oglądał. Dla lepszego oglądu szczegółów wstawiam poniższy link, gdyż serwer S24N nie pozwala podlinkować  grafiki. 

Tu  (Miranda duużaa... biiig...)

image

Mamy zatem trzy nietypowe rejony powierzchni tego księżyca A,B,C i duży wyłom, jakby kanion oznaczony na fotografii ?1, noszący nazwę 'Verona Rupes'. Kolejność liter w oznaczeniu fragmentów powierzchni nie jest przypadkowa, gdyż najwyraźniej powstały te formacje w różnym czasie i w tej własnie kolejności.

Fragment A jest najwyraźniej najstarszy, gdyż erozja powierzchni, tudzież grawitacja księżyca rozmyła szczegóły tego fragmentu. Pomijam tutaj obróbkę samych zdjęć w JPL, ale zakładam, że staranność obróbki była ta sama przy wszystkich zdjęciach, gdyż całość powstała z montażu mozaiki wielu fotografii.

Fragment B  najwyraźniej młodszy od A, gdyż cały obrys tego  profilu składa się ostrzejszych obrazów rowów i wałów wokół tego obszaru. Erozja nie wypłaszczyła jeszcze tych elementów jak w A.

Fragment C najmłodszy,  noszący jeszcze najwyraźniej 'odciski palców sprawcy' i najlepiej widoczny na zdjęciach Mirandy z sondy Voyager-2. 

Pytanie zatem mamy do rozważenia:

- jak to się stało, że trzy tak nietypowe, różniące się między sobą i tak odmienne od całości powierzchni Mirandy  formacje, powstały na powierzchni tego księżyca? 

Opowieści o tym, że Miranda  była w przeszłości "rozbijana" i to kilka razy przez rożne 'impakty' i zbierała się znów 'do kupy', są kontynuacją dawnego, znanego od dziesięcioleci, kwilenia dziecka zagubionego we mgle, podobnie jak to ma miejsce w przypadku Księżyca naszej Ziemi, o czym pisałem w moim artykule Moon's Maria  . Bo logiczne spojrzenie na powierzchnię Mirandy wykazuje jednoznacznie, że te trzy formacje na jej powierzchni nie powstały przez jakieś gwałtowne 'impakty', czyli uderzenia... Trzeba tylko otworzyć oczy i nie bać się własnych myśli. 

Przeanalizujmy zatem krok po kroku, to co widzimy na tych fotografiach z sondy Voyager-2 z r. 1986. 

Pierwszy i znaczący dowód naszego 'śledztwa' to są liczne kratery na powierzchni Mirandy. Kratery 1.2.3.4.6.7. (numer 5. chyba diabli 'Corela' ponieśli, ale to były te żółte strzałki). Z obrazu tych kraterów widzimy, że każde 'energiczne' uderzenie nawet małych obiektów w powierzchnię tego księżyca pozostawiło mniej czy bardziej 'krateropodobny' okrągły ślad. W przypadku tych trzech dużych i zróżnicowanych obszarów na powierzchni Mirandy o jakichkolwiek kraterach nie może być mowy, gdyż nie mają one żadnych cech krateru. Wystarczy spojrzeć na powierzchnię Księżyca, Merkurego no i Ziemi. Na Księżycu chociażby 'Tycho', na Ziemi 'Arizona', na Merkurym to szkoda czasu żeby wyliczać. A Miranda miałaby być "wielokrotnie rozrywana i sklejana". A gdzie dowody? Z NASA Imaging Team nikt nie przedstawił nawet śladu dowodu. Słowa ot tak, rzucane na wiatr.

image

Fig.1

Więc spójrzmy na parametry fizyczne tego księżyca.

-  gęstość ok. 1,2 g/cm^3

- średnica ok. 470 km 

Oznacza to, że Miranda nie jest niczym innym jak kulą lodową o średnicy 470 km, z dodatkiem kurzu kosmicznego, okrążającą Urana. Ta kula lodowa nosi wyraźne ślady kraterów po uderzeniach jakichś mini-meteorytów i innych drobiazgów kosmicznych, które z dużą prędkością uderzyły w powierzchnię Mirandy. Tutaj musimy sobie zadać pytanie,

- co by się stało z tą kulą lodową, gdyby zderzyła się ona z obiektem kosmicznym o wymiarach porównywalnych z jej promieniem  (obiekty A,B,C) i poruszającym się z prędkością tych mini-meteorytów, których kratery widzimy na powierzchni Mirandy?

Każda z takich kolizji przy prędkościach 'meteorytowych' rozbiłaby ten lodowy księżyc jak się rozbija kula śniegu rzucona mocno o mur. A na powierzchni Mirandy mamy spokój i ciągłość oryginalnej, starej powierzchni. Popatrzmy na powyższej fotografii Fig.1 na element ?2 , na wąski przesmyk (ok. 40-50 km) między obszarami B i C. Tutaj poniżej powiększenie Fig.2, dla lepszej percepcji. Nie będę sięgał do Corela, bo świeczki szkoda. Lewy dół obszar C , prawa góra obszar B.

Kto przy zdrowym zmyśle wzroku może głosić, że na tej fotografii mamy jakieś ślady 'impaktów', katastrof czy demolowania tego księżyca? Kratery mniejsze czy większe, starsze czy młodsze, są wyraźne, a czym są te duże pomarszczone obszary na tym zdjęciu? Co to są te równoległe rowy i wały okalające te wszystkie trzy obszary na Mirandzie? Gdyby B i C były efektem jakichś 'impaktów' to jak mógłby ten wąski przesmyk między nimi pozostać nietknięty i nie odkształcony?  Każdy krater 'uśrednia' obrys impaktora, tak jak widzimy to na wszystkich fotografiach kraterów w Układzie Słonecznym. Na fotografiach tych trzech obszarów Mirandy widzimy nie kratery, a swoisty 'turyński całun' obiektów, które na powierzchni Mirandy 'zadokowały', bo na pewno nie uderzyły w nią jak meteoryt. 

Opublikowano: 18.01.2019 13:35. Ostatnia aktualizacja: 18.01.2019 23:32.
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Ciekawy (i szukający) odpowiedzi na pytania odsuwane w kolektywną podświadomość fizyków zawodowych.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Jakby prawdziwemu 'Capo di tutti capi' jakiś ksiądz buchnął sprzed nosa 50 koła w...
  • MS+neutrina  (te "zapachy neutrin" to śmierdząca sprawa) ...
  • @barbie, wyluzuj Pan najlepiej. O tak dla naprzykładu: -Lista Lisa: "Najlepszych Piętaszków" I...

Tematy w dziale Technologie