Nie mam powodów by nie wierzyć Robertowi Mazurkowi. W jego dzisiejszym felietonie znalazłem prawdziwy smaczek.
"Najpierw najbardziej oddana prezydentowi gazeta informację o tym zatytułowała “Żona senatora PiS nie chce współpracować z Komorowskim”."
Wytłuszczenie moje.
blog.rp.pl/blog/2010/10/01/robert-mazurek-kapitula-i-gest-deca/
No cóż proszę Państwa jeśli to nie jest tak wyklinany przez GW seksizm w najczystszej postaci to co to jest ? Pani Romaszewska została zredukowana do roli żony swojego męża. Nie chodzi mi nawet już o zasługi i piękny życiorys Pani Romaszewskiej opisany przez Mazurka. Nawet jakby go nie miała to przecież to opresja językowa wobec kobiety tak "pięknie" opisywana przez tabuny feministek. Gdzie jest więc Środa Magdalena, która potrafi na 10-tym planie reklamy wypatrzeć ładny dekolt i potem drzeć się o seksiźmie w reklamie ? Gdzie są te feministki, które seksizm językowy zauważają w każdym podręczniku i potrafią na ten temat opasłe tomy pisać ? Cisza, głucho wszędzie. Żadnego listu protestacyjnego .... Czyżby to wyglądało tak, że wobec kobiet pisiorów (pisior - ulubione określenie młodych, wykształconych z dużych miast) feministki stosują inną taryfę ? O takich pomietłach to wolno pisać seksistowsko ? I to gdzie pisać ! W gazecie będącej awangardą postempu (błąd ortograficzny zamierzony).
To chyba niemożliwe bo wtedy takie podejście to byłaby z kolei dyskryminacja w najczystszej postaci. Z którą tak ostatnio walczy GW żadając codziennie dymisji Radziszewskiej .... ;)
Inne tematy w dziale Rozmaitości