Oto moja autorska relacja z tego, co się działo u effendi Krzysztofa:
1. Azrael wypił kieliszek mojej betonowo-prawicowej nalewki i sobie dolał.
2. Jacek Ka. oblał mnie mołdawskim winem.
3. Hrabia Ponimirski tańczyl do pieśni wojennych Starego Olszy.
4. Śpiewałem na trzy głosy Bogurodzicę po starobiałorusku.
5. O 5 nad ranem kawaler Świechowski oświadczyl, że woli Kraków od Warszawy, w związku z czym wyzwałem go na szable. Teraz jednak, gdy mołdawskie wino ze mnie wyparowało, stwierdzam, że nie godzi się wojownikowi przerabiać kawalera o tak mizernej posturze, jaką posiada imć Świechowski, na konfitury.
Mości Świechowski! Szabli na waćpana nie będę dobywać. To jednak stwierdzam, ze gdy mi ktoś mówi, że "woli Kraków / Pcim Dolny / Myszykiszki od Warszawy / Kazania / Brzostowicy Wielkiej", gotów jestem roznieść śmiałka szablą, więc cierpliwości mojej waść nie wystawiaj na ciężką próbę.
A teraz zdradzam, zgodnie z obietnicą daną hrabiemu Ponimirskiemu i Jackowi Ka., sekret betonowo-prawicowej nalewki:
Bierzemy pól litra wódki i wlewamy do gara.
Wsypujemy łyżkę stołową cynamonu, łyżeczkę herbacianą gałki muszkatułowej, takąż czerwonej ostrej papryki, garstkę goździków i czarnego pieprzu, na koniec jeden liść laurowy. Dolewamy dużo miodu, najlepiej gryczanego.
Mieszamy i podgrzewamy pod przykryciem, nie dopuszczając do wrzenia, a jak przestygnie, filtrujemy przez bibułę do flaszki, którą starannie zakorkowawszy i wrzuciwszy kilka goździków wstawiamy do zamrażalnika.
Po paru dniach moc nalewki wzrasta, po dwóch tygodniach leżakowania jest w stanie zabic najtęższą głowę :) Azrael po wychyleniu kieliszka łypał na mnie wzrokiem wielce łakomym... widać na lewicowe głowy wpływ jest zabójczy :D



Komentarze
Pokaż komentarze (41)